Szukaj
Myślę, że głupio kłamiesz mówiąc o tym, że miałaś takiego profesora... albo ten profesor był idiotą (określając to nader delikatnie), w dodatku nie mającym pojęcia o tym, co się dzieje po pstryknięciu.
W epoce przed cyfrówkami, to dopiero była obróbka! Z tym, ze wtedy obrabiało się materiał chemicznie, gdzie zamiana każdego najdrobniejszego parametru jak na przykład temperatura roztworu wywoływacza miała określone i istotne konsekwencje, że nie wspomnę o samym składzie czy stężeniu tych płynów. I nei było czegoś jak Undo (Ctrl Z) - więc wtedy naprawdę trzeba było umieć obrabiać.
Wybacz, że obrażam twojego wyimaginowanego profesora, ale trzeba być kompletnym kretynem, żeby uważać, że zmiana kontrastu, jasności, maskowanie, prostowanie geometrii czy inne niejednokrotnie wysoko specjalistyczne zabiegi wzięły się wraz z Photoshopem. To wszystko to była obróbka w ciemni, bez której zdjęcie w ogóle by nei powstało - bo trzeba było wywołać negatyw, a potem odbitkę. Bez wiedzy o skomplikowanej obróbce nie było zdjęcia w ogóle!
Gdyby ten niemądry profesor popatrzył przez moment choćby na ikony narzędzi w Photoshopie, to by się ze sporym zdziwieniem zorientował, ze wiele z nich przypomina narzędzia z ciemni, znane na dziesiątki lat przed powstaniem komputerów (gąbki, pędzle, palce, maski, cropy i inne). Czy ten debilny profesor uważa, że np. winieta, to wymysł komputerowy? Czy on choć raz widział ciemnię, ze nie wspomnę o pracy powiększalnika? A co wspomnieć o papierach multigrade i głowiacach kontrastujących - czy on w ogóle wie, że coś takiego istnieje?
I dalej uważa, że dawniej, w czasach analogowych nie było obróbki?
Drogie dziecko, trzymaj się od takich skretyniałych idiotów z daleka - w razie, gdyby choć cień z tego co tym profesorze opowiadasz była prawdą.
pozdrawiam bombelkowo
Jak ktoś się rzuca, że nie wie jakie zdjęcia robię: proszę bardzo (flickr), choć stare.
Nie kwestionuj umiejętności nie znanych ci ludzi, bo to nie dobrze świadczy o tobie. Chciałabym zobaczyć twoją galerię zdjęć makro.
D7200/ 50 mm 1.8D/ SB700/
Drogie dziecko, od profesora obojętnie jakiej dziedziny wymaga się jakiejś podstawowej przynajmniej wiedzy o świecie.
To tak, jakby obojętne jaki profesor opowiadał, jak działa poczta:
1. robi się skrzynkę i maluje na czerwono
2. wrzuca się list do skrzynki
3. list znajduje się u adresata w sposób magiczny
Taki profesor byłby po prostu idiotą. Nie trzeba go znać, żeby to stwierdzić. Jak będziesz większa, sama do tego dojdziesz.
Mozesz zobaczyć niektóre moje zdjęćia makro na moim flikrze, zobacz link w stopce (albo tu bezpośrednio do albumu z kwiatkami).
pozdrawiam bombelkowo
Jak ktoś się rzuca, że nie wie jakie zdjęcia robię: proszę bardzo (flickr), choć stare.
wow fajne te fotki macro, jakim sprzetem je robiłeś, bo ja wlasnie bede zmieniał mój D3200 na D7000, mam 35mmf1.8 i bede potrzebował jakieś macro lens
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
TO ZŁA DROGA
mówię to z pełnym przekonaniem, ponieważ myślałem DOKŁADNIE tak samo.
to do niczego nie prowadzi - może do ruiny kieszeni. Nigdy nie będziesz zadowolona ze swoich zdjęć - porównując z innymi zdjęciami, Twoje będą zawsze nie takie i czegoś im będzie brakować. Wciąż będziesz za czymś gonić i czegoś szukać. Obróbka tylko może pomóc.
Pomyśl sobie, że masz w ręku kamień - niech to będzie diament. Prawdziwą wartość zdobędzie dopiero wtedy, gdy zyska właściwy szlif, który uwydatni jego piękno. Ze zdjęciami jest podobnie. Naciskasz na spust migawki po to, aby dostać właśnie taki nieoszlifowany materiał wejściowy - Twoją rolą jest natomiast nadać zdjęciu odpowiedni szlif. Bez tego to jedynie sterta zer i jedynek.
Pozdrawiam, Michał
__________________________________________________ ________________________________
ilość profesjonalizmu jest wprost proporcjonalna do ciężaru plecaka i wielkości matrycy, a odwrotnie proporcjonalna do odporności na krytykę
Kiedyś wybierało się negatyw, chemię, papier, dzisiaj kręci się suwaczkamiJedną z technik, o której słyszałem, było punktowe aplikowanie wywoływacza gąbką na naświetlone na papierze światłoczułym zdjęcie, by wydobyć detale z cieni, a dzisiaj dużo osób boi się punktowych korekt itp. Przepraszam jeżeli coś z tą techniką pomieszałem, nie zlinczujcie :P
Przede wszystkim doświetlało się fragmenty pod powiększalnikiem (maską ze złożonych dłoni, którymi robiło się 'dzuirę' na odpowiednią partię zdjęćia zakrywając wszystko inne) lub niedoświetlało watką trzymaną na najcieńszym druciku - czyli dzisiejsze dodge i burn. Tak było najprosciej.
Te i inne techniki były znane na względnym początku poprzedniego wieku, ale nagle ludziom którzy nie wiedzą za duzo o fotografii wydaje się, że to są jakiś mityczne techniki komputerowe i ze dawniej nic się nie robiło, tylko zdjęćia powstawały po postukaniu papieru różdżką magiczną...
pozdrawiam bombelkowo
Jak ktoś się rzuca, że nie wie jakie zdjęcia robię: proszę bardzo (flickr), choć stare.
Skontaktuj się z nami