Mój znakomity D80 w ósmym miesiącu użytkowania po 5 000 fotografii zakurzył się trochę, choć nie przesadzałem ze zmianą obiektywów. Paprochy są różne, od małych ciemnych punktów po okrągłe plamki, jaśniejsze lub ciemniejsze, widoczne zwykle na dużych powierzchniach nieba, zwłaszcza zachmurzonego, i zwłaszcza przy zdjęciach z silnie przysłoniętym obiektywem. Słowem - klasyka śmiecia na matrycy, wielokrotnie tu opisywanego. Raz czyściłem zgodnie z instrukcją i przy pomocy największej gruchy do lewatywy jaką miała apteka, zasysając a nie dmuchając wewnątrz. Rezultat mierny. I myślę - a może by tak użyc odkurzacza, oczywiście bez wkładania ssawki wewnątrz? Siłę zasysania i czas trwania zabiegu można przecież wyregulować podobnie jak szczelność kołnierza łączącego korpus aparatu z rurą ssącą. I pytanie - czy ktoś z bardziej doświadczonych kolegów robił już coś takiego i z jakim wynikiem? A jeśli nikt nie robił, jakie skutki można przewidzieć? A może użyć któregoś z tych małych odkurzaczy, nawet "stołowych", na baterię?
Wdzięczny będę za wszelkie sugestie. Dodam, że nie jestem przewrażliwiony na tle kurzu na matrycy bo jest on nieunikniony a skutki spokojnie można usunąć w obróbce komputerowej.
Szukaj





Odpowiedz z cytatem


Skontaktuj się z nami