To jest właśnie Nasz Polski styl "hodowli" świerćidiotów z tytułem inż.... jak wspomnę sobie moje studia i to co się na nich nauczyłem, i to co mi jest potrzebne w pracy zawodowej (pracuję w zawodzie - jestem administratorem sieci) to nóż się w kieszeni otwiera,
99% materiału ze studiów to niepotrzebne w praktyce bzdury. To co naprawdę potrzebne dowiadujesz się z życia lub na dodatkowo płatnych kursach. Owszem matematyka, fizyka czy logika inżynierowi jest potrzebna, ale to co się wyprawia na politechnikach to są jakieś jaja. Może 1% ludzi wykorzystuje tę wiedzę w więcej jak 50% (ci co zostają na uczelni, lub ci którzy w jakiś sposób pracują w działach naukowych/rozwojowych) pozostałe 99% tej wiedzy nigdy nie wykorzysta, baaa zapomni ją w krócej niż rok po skończeniu studiów.