Wszystko, co nie irytuje mnie w win7 - czyli liczenie się z userem.
Przykład - kasowanie bez pytania programów które nie odpowiadają programistom MS. Czyj jest komputer: mój, czy ich? Mam jeszcze (działające!) programy 32 bitowe sprzed wielu lat (np. picaview, który mnie często ratuje czasowo), a który pewnie by mi skasowali samodzielnie już dawno, nawet nie pytajac mnie o zdanie. Dokłądnie to samo jest z 32-bitowymi pluginami do Total Commandera - dla mnie są w pewnych sytuacja superpomocne.
Inny przykład: niesławna łatka wyłączająca w win 7 gadżety, psująca winlogon, a czasem nawet (w zależności od konfiguracji) kompletnie uniemożliwiająca zalogowanie się usera. Reakcja na zaistniałą sytuację w samym MS trwała 4 i pół dnia, zanim wydali drugą łatkę - poprawiającą działanie tej pierwszej. W W7 nie musiałem czekać 4 i pół dnia bez kompa, tylko odinstalowałem felerną łatę samodzielnie w 3 minuty i komputer nadawał się do dalszej pracy.
Akurat tego updateu nei dali w Win10, ale gdyby dali, nie można by było odinstalować łaty w podstawowej wersji win, trzeba by było mieć jakeś Enyterprisy, czy jeszcze wyższe. Więc W10 nie podoba mi się z tego powodu, że jak prędzej czy później coś takiego się wydarzy ( a wiadomo, że się wydarzy, pytanie tylko kiedy), będę spokojnie czekał 4 i pół dnia aż łaskawie MS się pospieszy, a w W7 nie muszę czekać, ob jak coś spieprzą, to sam to odinstaluję. Więc taka zasada działania mi się bardzo, ale to bardzo nei podoba.
Po prostu dawniejsze windowsy przynajmniej udawały, że komputer jest właśnością usera i najwyżej radziły co i jak zrobić. W10 nawet tego nie udają, tylkpo same robią za usera nawet to, na co user nie wyraża ochoty czy zgody.
Jak ta zasada działania się zmieni w produkcie finalnym, mogę rozważyć, ale dopóki to jest beta robiącac za mnie porządki i kasująca to czy owo w moim komputerze bez pytania, nie ma zgody.
Szukaj





Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami