Odnośnie zdjęcia Murzyna z 1950 r. Zauważ, że napisy są częścią kompozycji. Są na zdjęciu, a nie w jego opisie. Są integralną częścią historii, która dzięki zatrzymanemu obrazowi ma szansę być opowiedzianą. To na ile owa opowieść jest kompletna zależy od oglądającego. Zdjęcie jest bowiem warte tyle ile jego odbiorca. Jeśli ktoś nie posiada elementarnej wrażliwości, poczucia estetyki czy wiedzy to obojętnie przejdzie wobec najlepszego nawet opisu, bo nie będzie w stanie odkodować przekazu. Nie twierdzę, że opisywanie zdjęć jest czymś nagannym, bo może nas wzbogacić nową wiedzą. Przykrym jest sytuacja, w której zdjęcie zaczyna stanowić nierozerwalną jedność z opisem bez którego ginie.
Obraz jest niemy tylko wówczas jeśli historia którą ma opowiadać jest zbyt cicha
Zobacz zdjęcia np. Ragnara Axelssona. Naprawdę twierdzisz, że zdjęcia z serii "last days of arctic" nie opowiadają historii? Że są niemymi obrazami?
Szukaj





Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami