Close

Strona 5 z 5 PierwszyPierwszy ... 345
Pokaż wyniki od 41 do 43 z 43
  1. #41

    Domyślnie

    To ja się wtrącę z zupełnie innym punktem widzenia. U mnie narty, motocykle, ale przede wszystkim codzienne spacery z wyżłem - łąka i las.
    Na niskie temperatury przebojem są polarowe legginsy/kalesony z działu myśliwskiego Deacthlona. Na to zakładam zwykle lekki softshell lub hardshell (gore).
    I na psie spacery, na psie pazury, na deszcz padający poziomo - daje radę wyłącznie kwatermistrzostwo US Army.
    Amerykański wojskowy Goretex - z grubą, pancerną tkaniną nośną (V lub VI? warstwa ECWC). Spodnie i kurtka. Przez kilkanaście lat nie do zajechania, a kupiłem za grosze, kiedy nasi przywozili ciuchy z baz w Afganistanie. Do tego niezwykle grube (350+) polary z Polartexu w wersji dla US Army - za grosze.
    To nie są lekkie, finezyjne ciuchy w góry, kolorki też specyficzne. Ale do włóczenia się w każdych warunkach po lesie - nie do zabicia. I za ułamek ceny cywilnych goretexów.
    Ciągle nie kupiłem amerykańskiej wojskowej bielizny (Polartex!), ale sądzę, że także daje radę.

    Z cywilnych ciuchów jestem psychofanem Marmota - mam pewnie z 6 ich kurtek, ale nie używam ich ekstremalnie.
    Pozdrawiam Krzysiek vel kojot. | Z6III | N24-70/2.8S | N70-200/2.8S | N24-200 | N180-600 | V40/1.2 | kojotowe.pl l fikołki l

  2. #42

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez jurkarol Zobacz posta
    Brubeck robi ale ta wełna stanowi 41%, a poliamid 57% i elastan 2%.
    Wątek mi przypomniał, będę szukał
    To zależy jaka linia produktów - tych z dodatkiem używam właśnie w górach, przy dużym wysiłku. @Kojocisko - być może ciuchy wojskowe są trwalsze, ale do aktywności sportowej w górach moim zdaniem ich waga i pancerny krój je dyskwalifikuje. Ale jak pisałem powyżej - temat jest złożony, bo dużo zależy od tego co robisz, kiedy, gdzie i z jaką intensywnością.

  3. #43

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez sruba Zobacz posta
    Temat jest wbrew pozorom mocno skomplikowany, bo to zależy i od aktywności i od warunków... Ogólna refleksja - jeśli chodzi o trwałość, to od jakiegoś czasu zauważam tendencję znaną z innych dziedzin, tzn., że trwałość jest coraz mniej istotna dla producentów, i chodzi o to, żeby kupić szybko nowe... Wpisując się w tą filozofię coraz częściej zaczynam kupować w Decathlonie. Może nie brzmi to pro, ale ja ciuchy dosyć szybko zajeżdżam i wolę kupić co roku powerstretcha za stówkę i bardziej się to opłaca, niż kupienie Mammuta za 500-600 zł i... podarcie go w górach... a zarówno jakość, materiały jak i krój są już w Decathlonie na naprawdę wysokim poziomie (oczywiście nie wszystko, ale naprawdę dużo rzeczy już można kupić bardzo w porządku). Wielu moich znajomych, którzy należą do czołówki wspinaczy górskich postępuje tak samo. Z rzeczy, które staram się mieć markowe to goretex, softschel (w tej chwili mam Milleta Touring Speed XCS i TRILOGY V ICON DUAL GTX PRO i bardzo mi dobrze się sprawdzają - choć nie ukrywam, że Millet dlatego, że dostałem akurat Milleta od sponsora. Z drugiej strony nie przywiązywałbym się jakoś bardzo do marek, że Mammut czy Arcteryx będzie dramatycznie lepszy i trwalszy... jakoś nie widzę różnic między wiodącymi markami, wszystko drze i rozwala się tak samo, moim zdaniem to już bardziej kwestia jaki krój komu pasuje, czy estetyka) i puchówkę (Cumulus Incredilite Endurance, choć polecam też Małachowskiego), oczywiście buty, wodoodporne rękawiczki. Czapki, bielizna, powerstretch, cienkie rękawiczki (po kilka sztuk windstopperowych bo w góry biorę po kilka sztuk) kupuję w Decatchlonie, choć odnośnie bielizny mam też Brubecka i też jest bardzo dobra. Nie kupiłbym Xbionica za jakieś kosmiczne pieniądze - raz, że bez przesady, moim zdaniem przerost formy nad treścią, a dwa, że jak piszę, ja to szybko niszczę. Co do spodni - no właśnie - ja używam innych na narty (skitury) - najczęściej bielizna zimowa (kalesony) i gore tex lub softschell - i tu chcę uzupełnić o Millet Touring Speed XCS do kompletu, na trekking w zimie dość grube softschellowe polskiego Montano (bardzo dobre ciuchy w przystępnych cenach), są one na tyle ciepłe, że pod spód już nic nie biorę - więc na jesień chyba nie... Choć to też kwestia gdzie chcesz operować, bo inaczej w Beskidy czy Gorce w listopadzie, a inaczej w Tatry Wysokie. Z wodoodpornych też chciałbym uzupełnić do kompletu Milleta gore texowe, na razie używam bardzo starych Lafumy, są pancerne i używam ich przy dużym śniegu i do wspinania w lodzie. Dlaczego aż tyle? U mnie bardzo istotnym czynnikiem jest ruch i aktywność, dlatego ja bardzo unikam noszenia grubych ciuchów, staram się zakładać ciuchy warstwowo i na podejściu idę na lekko a potem się ubieram. Dlatego nie brałbym jakichś pancernych spodni - ja bym się zagotował - a raczej softschell i ewentualnie ciepłotę jesień/zima regulował cienkimi/grubymi merino kalesonami. Kolejnym czynnikiem dla mnie niesłychanie istotnym jest waga, ja staram się dobierać ciuchy jak najlżejsze... Tych woskowanych ciuchów Fjallraven nigdy nie próbowałem, ale oglądając w sklepie dla mnie wydają się zbyt ciężkie i pancerne... i chyba niezbyt oddychające, więc przy intensywnym wysiłku wydają mi się nie bardzo...
    Cytat Zamieszczone przez sruba Zobacz posta
    Ale jak pisałem powyżej - temat jest złożony, bo dużo zależy od tego co robisz, kiedy, gdzie i z jaką intensywnością.
    To jest zupełnie kluczowe .

    I też polecam ciuchy z Decatholna - mam tego wiele i są (jak na swoją cenę) bardzo przyzwoicie wykonane i niektóre nad podziw trwałe. Niestety markowe ubrania mimo że bardzo drogie wcale nie są jakieś super trwałe. Owszem często ce****ą je unikalne właściwości użytkowe ale to że zapłacimy za kurtką Mammuta 2 tysiące wcale nie oznacza że przeżyje więcej od tej za 3 stówki z marketu. Mam kombinezon goretexowy tej firmy i niestety po kilku latach niezbyt intensywnego używania to już kawałek ceraty, a kosztował - lepiej nie przyznawać się publicznie . To samo kombi puchowe Eidera - super sprawa ale delikatne jak sukienka ślubna .
    Polecam też ciuchy Montano "szyje" je mój znajomy. Gość który sam aktywnie się wspina, jest w kontakcie z ludźmi z branży. Ja mam kilka rzeczy z Montano bodaj z początków ich działalności i do dzisiaj ich używam. Wielu znajomych sobie je chwali i to przy różnych aktywnościach. Fakt że niektórzy narzekają że są dla nich za ciepłe.

    I tu trzeba powiedzieć jedną rzecz. Nie ma uniwersalnych rozwiązań, nie ma dwóch takich samych osób, a aktywność to cały osobny temat.
    Nawet same narty to bardzo różna działalność. Przecież jazda na krzesełku na wyciągu gdzie ja np. marznę jak diabli to zupełnie coś innego niż skitury, czy biegówki gdzie po paru minutach się człowiek zwyczajnie gotuje. U mnie przy jeździe jak ja to nazywam "po warszawsku" - czyli samochód, krzesło, zjazd itp. sprawdza się jedynie ubranie puchowe. Ale są znajomi którzy jeżdżą w nieocieplonych goretexach i pod tym tylko bielizna, czasem polar jak jest zimniej.

    Inna sprawa to "końcówki" nie wiem czy nie najważniejsza w zimie. Czyli głowa, ręce i nogi. Nawet w przypadku jeśli się np. wspinam (ja głównie po drzewach i dachach ) to reszta ujdzie ale jak marznę w ręce albo w nogi to jest tragedia. Pomijam już że ciuchy dostają wtedy ekstremalnie w d... i obkupowywanie się w jakieś droższe rzeczy w takich sytuacjach staje zupełnie w sprzeczności z ekonomią. To może ekstremalny przykład ale w górach jest bardzo podobnie.

    Temat rzeka jednym słowem ale wniosek niestety podobny jak przy sprzęcie foto - jak sama/sam nie sprawdzisz to małe szanse że kupisz coś z sensem, a doświadczenia innych mogą być biegunowo odległe od Twoich potrzeb.
    Pozdrawiam
    Marcin

Strona 5 z 5 PierwszyPierwszy ... 345

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •