Dowalą pewnie takie ceny, że ludzie wrócą do Nikonów i Canonów.
Szukaj
Hi, hi, hi.
Dwie zarwane noce i jestem na 276 stronie wątku.
Jeszcze niecałe 200 i będę na bieżąco
Nieźle się tu bawicie...
Idę spać.
Przyznam się, że przeczytałem wszystkie strony tego wątku i wcale nie żałuję.
Szukając plusów i minusów Sony A7/A7II łatwiej było zdecydować się, czy kupić taki sprzęt.
A to że klimat tutaj fajny, to fakt.
Czasami na forach ludzie obrastają w piórka i atmosfera dyskusji to po prostu bagno.
Co da się zauważyć, to większość użytkowników A7 posiada również koty, i oczywiście mam i ja![]()
Nie, to kot posiada Ciebie...
Hemingway: Great pictures. What camera do you use?
Irving Penn: Great story. What typewriter do you use?
NikoSam/SamsuNik (aka Maciej)
Nie wiem czy nie przegłem z obróbką ale co tam
z FE28:
A7III + CV15/4.5v3 + CV21/3.5 + FE24-70/4 + FE35/1.8 + Batis 85/1.8 + STF100/2.8G + 70-300G
No dobra. Nie ma lipy.
Przeczytałem cały wątek od deski do deski, co w moim przekonaniu uprawnia
mnie do zadawania niekoniecznie mądrych pytańSorry.
Sony dokłada darmowy program C1 który za 50 eu. można rozszerzyć do wersji pro.
Czy to jest dobry program, czy jednak jedyny słuszny jest LR?
Całkiem fajny jest 28 FE, a w połączeniu z dostępnymi konwerterami to wydaje się świetny, uniwersalny instrument. 28 na ulicę, do krajobrazu z nakładkami.
Jak tak się zastanawiam, jeżeli optycznie to daje radę i cena takiego
konwertera w sony jest rozsądna to jest dobra to droga.
Ile kosztują rzeczone konwertery, szczególnie 21. Chyba niełatwo kupić?
Czy dystorsja z 28 jest od razu korygowany w rawie?
W sumie to nie wiem, czy tak się praktykuje w jakimś systemie,
w zakresie dystorsji.
Zdjęcia kota poszukam, ale jak będziecie chcieli to mogę opowiedzieć moją krótką niestety
przygodę z pewną zjawiskową, wspaniałą porzuconą kotką.
Zjawiskowa i porzucona... Dawaj!
Hemingway: Great pictures. What camera do you use?
Irving Penn: Great story. What typewriter do you use?
NikoSam/SamsuNik (aka Maciej)
No więc, było to roku pańskiego 2015. W listopadzie, dokładnie w moje urodziny.
Wychodzę rano przed pracownię, patrzę... w skromnych promieniach wschodzącego słońca, na progu próbuje się ogrzać, młoda, tak około roku zziębnięta i wygłodzona kotka. Piękna, cała biała.
Poszedłem do sklepu, kupiłem puszkę i dałem jej jeść. Zjadła i dalej siedzi i tak patrzy na mnie....
No to wziąłem ją do pracowni, żeby się ogrzała. Jak tylko weszła to wskoczyła na stół i zaczęła wygrzewać się przy lampce.
Trzy dni tylko jadła, piła kocie mleko i spała jak nieprzytomna.
Dałem oczywiście ogłoszenie, że znaleziono kotka, ale nikt się nie zgłosił.
Na pewno była wcześniej gdzieś w domu, ponieważ od razu załatwiała się na żwirek
Póżniej odżyła. Rozrabiała aż miło, wszystko musiała zwalić na podłogę.
Myszy uciekły, cisza, żadnego skrobania nic, przepadły.
Mieszkała ze mną w pracowni dwa miesiące. Chodziła za mną jak pies, spała ze mną, mam rozwalone kolana od nart, to Ona zawsze w nocy spała mi na tych kolanach.
Musiałem w nocy uważać, nie wiercić się, żeby nie spadła.
Wychodziła na dwór, a jak ją wołałem to przychodziła.
Wyobrażcie sobie, że jak mnie zobaczyła to z radości wskakiwała na drzewa, ganiała, aby po
chwili podreptać grzecznie za mną do domu.
Wspaniała. Niestety, z różnych racji musiałem ją oddać.
Znalazłem jej nowy dom z rodziną i dziećmi które ją od razu pokochały.
Tak się złożyło, że mieli białego kota i niestety samochód....
Ale dzieci ciągle płakały i tak się złożyło.
Ja nazwałem ją Masza.
Bardzo mi smutno, że nie mogła zostać ze mną.
Często o niej myślę, naprawdę obłędna.
Miska i czysta kuweta stoi do dziś.
To tyle...
Skontaktuj się z nami