@ikit ma rację.
Pamiętam stary wzór na finalną rozdzielczość obrazu fotograficznego: 1/Rozdzielczość ostateczna = 1/Rozdzielczość obiektywu + 1/Rozdzielczość filmu.
Wymagania wobec optyki na mniejszych formatach (DX/APS-C, mikro 4/3) są większe, niż w formacie małoobrazkowym, a w formacie małoobrazkowym - większe, niż w formacie średnim, itd. Przy obliczeniach przyjmuje się np. tym mniejszy dopuszczalny krążek rozproszenia, im mniejszy jest format kadru.
Jeśli mamy obiektyw, który rozdziela np. 2000 linii na wysokość kadru 24x36 mm, to użyty do formatu 18x24 będzie rozdzielał tylko 1500 (0,75x = 18/24), a w przypadku kadru 12x17 (mniej więcej mikro 4/3) będzie to tylko połowa, czyli 1000 linii na wysokość kadru. '
Do tego jeszcze dochodzą odbicia światła od lustrzanej, błyszczącej matrycy. Matowa błona nie odbija światła tak silnie jak matryce, i stare obiektywy nie musiały być odporne na światło "powracające", odbite od matrycy. Dlatego stare obiektywy w aparatach cyfrowych mogą się słabo sprawować, dając obniżony kontrast i silne odblaski.
Gdy pojawiły się cyfrowe lustrzanki, zarówno Sigma jak i Tamron wypuściły nowe serie obiektywów - Sigma: DG i DC, a Tamron - Di i Dii, gdzie D oznaczało Digital. Obie firmy twierdziły, że obiektywy zostały lepiej dostosowane do pracy z lustrzankami cyfrowymi poprzez poprawę powłok przeciwodblaskowych, zwłaszcza od tyłu, i lepsze wyczernienie wnętrza obiektywów.
Trudno mi jednoznacznie stwierdzić, czy to stuprocentowa prawda, ale np. porównywałem (OKD) zdjęcia z Sigmy APO DG 70-300 ze zdjęciami ze starszej Sigmy APO 70-300 nie-DG, i te pierwsze wydają się ostrzejsze i bardziej kontrastowe. Głowy nie dam sobie za to uciąć, ale wydaje mi się, że coś w tym jednak jest.
Dlatego wydaje mi się, że nie można oczekiwać cudów, używając 30- czy 40- i 50-letnich obiektywów na cyfrówkach.
Nie bez powodu te różne nowe obiektywy gigantyczne "ogóry" są takie wielkie i drogie - dają o wiele lepszą jakość obrazu, niż obiektywy stare, ale ma to swoją cenę.
Szukaj





Skontaktuj się z nami