Witam w III części zdjęć z Jerozolimy.
W poprzedniej części osiągnęliśmy cel: Golgotę. Zapowiadający obrazek Bazyliki Grobu Pańskiego:
1.
nie był w stanie przyćmić, swoją wyrafinowaną sztukaterią, obrazu kopuły:
2.
Grób Święty znajduje się po środku Bazyliki, a kolejka do niego jest sterowana przez policję:
3.
Wpuszczano po 4 osoby w celu krótkiego pomodlenia się i nie było mowy o żadnych zdjęciach.
Po wyjściu kierujemy się schodami w dół:
4.
do Kaplicy Adama pod Golgotą:
5.
Tutaj znajduje się czaszka I-go człowieka z Raju (nie wszyscy w to wierzą):
6.
Po tych przeżyciach robimy sobie przerwę na kawkę:
7.
Jak widać nie wszyscy Arabowie świętują w piątek (niektórzy są innego wyznania):
8.
Wąskimi uliczkami udajemy się na Górę Syjon:
9.
10.
To wzgórze jednoznacznie przypomina jego władcę, króla Dawida:
11.
Kościół Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny jest tu najwyższą budowlą:
12.
Wracając, nie sposób zapomnieć o początkach religii:
13.
Jeszcze na koniec spojrzenie z Syjonu na Górę Oliwną:
Teraz jedziemy do Betlejem. To jest jak rzut beretem (jak dzielnica Jerozolimy), dokładnie tuż za murem. Celem naszym jest oczywiście Grota Narodzenia w Bazylice Narodzenia Pańskiego. Tutaj naczekaliśmy się najdłużej - istny horror (jak to ujęła Kasandra). Dla zobrazowania kolejki po obu stronach Bazyliki (w tym czasie był tu ślub prawosławny) cyknąłem taką fotkę:
14.
Kolejka długa, segregowana grupami. W końcu można było zobaczyć i cyknąć zdjęcie (w ogromnym tłoku) słynnej gwieździe w Grocie Narodzenia - niektórzy zdołali też ręką sięgnąć w środku gwiazdy do właściwej groty.
15.
Kończące się światełko przypomina nam, że jutro też jest dzień:
16.
i czas do hotelu:
17.
Następnego dnia wstajemy nieco wcześniej, bo czeka nas zwiedzanie Wzgórza Świątynnego. Gdzie się nie obrócić - starożytne portale, bramy i mury sprzed epoki chrześcijańskiej, choć na niektórych wybudowano nowe świątynie. Jedno spojrzenie
18.
i już wiemy: jesteśmy w dzielnicy muzułmańskiej. Tutaj Arabowie rządzą i inne kultury i świątynie ich nie bardzo interesują - choćby były fundamentami ich budowli.
Choć jesteśmy rano, to tłumy już są. Obrót do tyłu i wiadomo dlaczego:
19.
Kopuła Skały ciągnie wszystkich jak magnes. Poczekam chwilę... ...no, już lepiej:
20.
Ja, oczywiście, też nie daruję sobie uwiecznienia najbardziej rozpoznawanego meczetu w Jerozolimie. Dobrze, że poranne światełko dodaje szczyptę koloru:
21.
Już za chwilę go ujrzę, jeszcze tylko XVI-wieczna fontanna Sabil Qaitbay:
22.
No i schody:
23.
I jest !
24.
25.
26.
27.
Choć światełko nie z tej strony.
28.
No ! Wystarczy ! Obrót do tyłu:
29.
przechodzimy na dziedziniec:
30.
skąd już niesamowitymi uliczkami prosto do Ściany Płaczu.
31.
Z poniższej fotki widać wyraźnie oddzielenie części dla kobiet:
31.
Przechodzimy na plac główny, gdzie jeszcze podział nie obowiązuje:
32.
Po przejściu do części dla mężczyzn i założeniu nakrycia głowy, mamy możliwość dotknięcia pozostałej części muru ze starej Świątyni Salomona. Krótka modlitwa,
33.
wciśnięcie życzenia w szparę i wracamy. Spotykam ciekawą, nawet tutaj, postać:
34.
Wracamy do autokaru, by przejechać do nowej części miasta:
35.
Tak jest: to Yad Vashem. W środku fotografowanie jest zabronione, ale tam gdzie można - to oczywiście uwieczniamy w spokoju. Poniższe zdjęcia, jak wiele tu obiektów, mają kilka podtekstów:
36.
37.
38.
39.
40.
Przygnębieni, przejeżdżamy jeszcze parę ulic, celem obejrzenia Knesetu, niestety tylko jego symbol można było fotografować, bo budynek był zamknięty dla zwiedzających.
41.
Wracamy, nieco przygnębieni...
Żeby nie było: nowa Jerozolima ma też i takie uliczki - choć światełka brakło:
41.
Tym akcentem kończę tę część i niedługo zapraszam na Wzgórza Golan i Dolinę Jordanu oraz wybrzeże zachodnie.
Pozdrawiam wszystkich.
Szukaj






Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami