WitamCo prawda przygodę zacząłem od krótkiego pobytu w Paryżu, ale skupmy się na południu Francji. Podróżowanie super szybką koleją TGV to czysta przyjemność. W drodze z Paryża mieliśmy przesiadkę w Marsylii. Z Marsylii pojechaliśmy do Les Arcs Draguignan skąd dotarliśmy do miejsca docelowego - Domaine Des Canebières.
To coś na zasadzie prywatnego miasteczka. Można się tam dostać będąc mieszkańcem bądź mając zaproszenie od mieszkańca. Dobra lokalizacja (15 min jazdy samochodem do morza, 10 min do najbliższego miasteczka Le Muy), cisza, spokój - tyle mi było trzeba.
1.
2.
3.
Lokalny market w Le Muy. Najbardziej mi zasmakował ser - rewelacja!
4.
5.
6.
6a.
6b.
Wszechobecne restauracje. Francuzi raczej nie spieszą się podczas posiłków.
7.
8.
9.
9a.
9b.
Powoli zbliżamy się do morskich klimatów czyli błękitna woda, piasek i słońce. Pierwszy przystanek St. Maxime. Bardzo polubiłem tą miejscowość.
10.
11.
12.
13.
Mam słabość do słodkości. Tropezienne to specjalność z St. Tropez, którą po raz pierwszy skosztowałem w St. Maxime. Nieprzyzwoicie dobre!
14.
15.
Uwaga piwosze! We Francji piwo jest głównie butelkowe (0.25 i 0.33 litra). Nie jest też tanie. Taka przyjemność kosztuje 5-6 euro.
16.
17.
Następny przystanek to chyba dobrze wszystkim znane St. Tropez. Piszcie jeśli Was interesuje to kontynuuję wątek.![]()
Szukaj
























Odpowiedz z cytatem




















Skontaktuj się z nami