Close

Strona 3 z 5 PierwszyPierwszy 12345 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 21 do 30 z 46
  1. #21

    Domyślnie

    To powiem tak :

    Marzysz od lat o F5, chcesz mieć świetną puszkę, która nie będzie przeszkadzała w robieniu zdjęć, stać się to bierz to F5 i niech służy przez lata

    Kwestia tylko znalezienia puchy w dobrym stanie.

  2. #22

    Domyślnie

    Ja dokładnie rozumiem Twoje motywy - mam D7000, ale jakiś czas temu kupiłem używane F5 i od tej pory analgiem zrobiłem chyba więcej zdjęć, niż cyfrą - mimo wszelkich dodatkowych kosztów i czasochłonności. Spełnienie jakichś marzeń, czy wyobrażeń sprzed lat to świetna sprawa, podobnie jak poczucie, że wszystko co zepsuje, to moja wina, bo już na aparat nie można zrzucić Dodam jeszcze, że moją F5tke kupiłem w naprawdę świetnym stanie i poza lekko odklejającymi się gumami, trudno byłoby zauważyć jakieś ślady użytkowania. A że gumy to nie problem, myślę, że posłuży mi jeszcze co najmniej z 20 lat

  3. #23

    Domyślnie

    Miałem podobnie. Swego czasu zawsze jak byłem w MediaMarkt, to drałowałem do gabloty z czarnym FM3a z naleśnikiem 45mm, by sobie go pooglądać. Zestaw wyglądał oszałamiająco i kosztował blisko 5 tys. Mam go teraz i przyznam uczciwie, że rzadko nim focę, ale tylko dlatego, że mam kilka puszek analogowych, w tym średniaka. Gdybym miał tylko FM3a, to bym się z nim nie rozstawał. Jeśli możesz wydać do 1,5 tys. to polecam właśnie FM3a. Kupisz go niezajechanego, bo to nie był sprzęt używany przez zawodowców. Wystarczy Ci na długie lata. Puszka jest świetna, ze świetnym wizjerem. Ma wszystko, co jest wymagane do poprawnego naświetlenia zdjęcia, a poza tym, a może dla Ciebie przede wszystkim: ma oldskoolowy look Dokup sobie do niego skórzany pokrowiec CF27s. Dolną część noszę zawsze, odkręcam ją tylko podczas wymiany negatywu.

    Cytat Zamieszczone przez kubaAAA Zobacz posta
    Ponieważ i tak 98% zdjęć wykonuję cyfrą
    Po zakupie wymarzonego analoga może się to mocno zmienić
    Ostatnio edytowane przez bowie ; 23-07-2013 o 17:53
    kwadrat i prostokąt, głównie kwadrat

  4. #24

    Domyślnie

    Ja oczywiście też Cię rozumiem, też uważam, że to wspaniałe spełnić swoje marzenia. Zresztą to Twoje pieniądze. Tylko ja z kolei lubię mieć aparat w stanie powiedzmy b. dobrym, a później patrzeć, jak pięknie się zniszczył. Widziałem kiedyś takie zdjęcie Leici m3 Garego Winogranda. Jaki pięknie zniszczony aparat. Nie chodzi mi oczywiście o celowe niszczenie, tylko o zużycie

    http://leicarumors.com/2009/01/21/a-...d-camera.aspx/
    Ostatnio edytowane przez piotrromanowski ; 23-07-2013 o 18:04 Powód: dodanie zdjęcia

  5. #25

  6. #26

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez JacekCz Zobacz posta
    Żeby nie grzebać ma portalach typu "mir", które zresztą nie powiedzą o "praktyce", w czym F3 przewyższa np FA, FE2 (oprócz modułowości, chyba nigdy nie wykorzystywanej i półki "wagowej"). Dla mnie te mniejsze, to już "wszystkomające manuale".
    Mając F3 i FM2n, bo tu o nich mowa, to największą różnicą stanowi tryb A obecny tylko w F3. Oczywiście argument ten nie ma racji bytu w przypadku porównywania F3 z FA czy FE(2). Co do innych rzeczy, F3 to czołg, aparat, który pancernością przewyższa nawet toporne Zenity. FM2n juz oddawałem do regulacji F3 mimo swojego wyglądu, który sugerował, że nie zawsze był szanowany, działał niezawodnie.
    Kultura pracy dźwigni od naciągu też jest dalece większa niż w przypadku FM2, a FM2 kupiłem w zasadzie nowy, F3 miałem poobcierany dosyć znacznie. O ilości akcesoriów nie wspominam, bo obecnie ciężko z dostępnością.
    Swoje FM2n mam w bogatym zestawie, a nawet wymieniłem matówkę na tę z FM3a, standardowa nie nadaje się do ostrzenia poza obszarem klina i mikrorastra.
    F3 jednak właśnie się sprzedało na RPA, przeważył nie do końca pasujący mi wizjer. Możliwe, ze wymiana matówki na jakąś sprytniejszą rozwiązałaby sprawę, ale szukanie tej właściwej mogłoby się okazać syzyfową pracą. Już z K3 miałem spore problemy.
    kubaAAA z FM3a powinieneś być zadowolony.

    Cytat Zamieszczone przez kubaAAA Zobacz posta
    Do zdyboo: masz trochę racji, ale nie do końca, tzn. mylisz się w kwestii lansowania na mieście
    To żart był oczywiście, choć mocno podszyty szyderą.
    FM2n kupiłem, bo odkąd zacząłem bardziej świadomie robić fotki i kolega mi pokazał ten aparat, to wskoczył on na listę rzeczy do kupienia. Przy tym nie miałem przeszłości analogowej, jestem dzieckiem ery cyfrowej. Jesienią miałem okazję kupić F6 w bardzo korzystnej cenie, a jeszcze mogłem zostawić w rozliczeniu F100. Mimo tego, że kiedyś bardzo się napaliłem na F6, to nie kupiłem. Lepszych zdjęć nim nie zrobię, co z tego, że technologicznie jest lepszy od F100, filmy i szkła te same są. Różnica taka, że jesienią to ja już dokładnie wiedziałem czego chcę i co mogę.
    Pozdrawiam!
    Tomasz Zych
    tomzych.com
    analogowiortodoksi.pl

  7. #27

    Domyślnie

    Ja w 2006 roku kupiłem sobie FM2 w niemieckim sklepie foto za nominalną cenę, bez przebiegu i w nienaruszonym fabrycznym opakowaniu, chociaż tymczasem produkcja FM2 dawno się była skończyła, a na rynku już królowała cyfra. Kupiłem dlatego, że wprawdzie sporo lat fotografowałem całkiem porządnym sprzętem, ale zawsze mi się marzyło, aby na nowym wyższym poziomie technicznym wrócić do czasów Zenita i Praktiki, gdy zdjęcia robiło się wyłącznie na manualnych ustawieniach, a dobrze dobrany, dobrze wyostrzony i dobrze naświetlony kadr świadczył głównie o umiejętnościach fotografa i dopiero w dalszej kolejności o sprzęcie. Do kompletu dokupiłem Zeissa 1,4/50 ZF, żeby wszystko było perfekcyjnie oldskulowe. Okazało się jednak, że tymczasem stałem się ofiarą postępu i wcale nie jest mi łatwo osiągać zadowalające rezultaty aparatem niemal w 100% mechanicznym, jeżeli nie liczyć światłomierza na baterię. Imponuje mi jakość tej mechaniki, imponuje mi jakość dołączonej optyki, ale moje zdjęcia robione FM2 (zwłaszcza te czarno-białe, bo z kolorowymi jest w porządku) imponują mi znacznie mniej. Ewidentnie brakuje mi cierpliwości, żeby - jak dawniej się robiło - dobrze manualnie wyostrzyć, dobrze zmierzyć oświetlenie, uwzględnić niezbędne poprawki, ewentualnie dobrać właściwy filtr, odczekać na odpowiedni moment i dopiero wtedy nacisnąć spust migawki. Muszę nieźle się pomęczyć, żeby mi wyszło coś akceptowalnego. Nie da się zaprzeczyć, że aparaty wyposażone w program automatyczny, pomiar matrycowy i autofokus z jednej strony czynią życie fotografa łatwiejszym, a z drugiej prowadzą do wtórnego analfabetyzmu. Cyfra posuwa ten wtórny analfabetyzm jeszcze dalej, ale to już jest inna bajka.

    Przed F100 wcale nie padałem na kolana wtedy, gdy był w produkcji i sklepowej sprzedaży, ponieważ posiadany F801s wciąż znakomicie spełniał moje oczekiwania. Jeżeli już miałem wydawać pieniądze na sprzęt, to bardziej interesowały mnie obiektywy niż nowy korpus. Kupiłem go dwa lata temu. Wpadł mi w ręce za przystępną cenę egzemplarz praktycznie nieużywany, czy też śladowo używany i skusiłem się. Ani lepszych, ani gorszych zdjęć od F801s nie robi, ale przyjemnie jest nim pracować, więc używam obu na zmianę, aczkolwiek trzeba tu dodać, że F801s obsługuję naprawdę w ciemno bez patrzenia na przyciski i pod tym względem wcale nie przeszkadza mi to, że mój wzrok się psuje i od pewnego czasu muszę używać okularów na bliskie odległości. W bardziej wyrafinowanym F100 (w sensie: więcej funkcji i więcej przycisków do tych funkcji) do zmiany ustawień na korpusie, którego nie mam tak perfekcyjnie opanowanego jak starego F801s, muszę zakładać okulary, a bez okularów zdarza mi się niechcący coś przestawić. Wtedy męczę się, żeby przywrócić stan pożądany albo mam stracha, że coś się zepsuło, zanim się dopatrzę, że przypadkowo nabroiłem. Z kolei korekta dioptrii w wizjerze F100 pozwala mi dobrze widzieć obraz i przyjęte ustawienia (ergo: do wizjera przykładać oko bez okularów), czego nie daje mi F801s, który tej korekty nie posiada. Możliwe, że część moich problemów z FM2 również wynika z niechęci do używania okularów, gdyż wizjer FM2 nie jest dobry do fotografowania w okularach. F100 i F801s są pod tym względem bez porównania lepsze.

    Tak czy siak, mam zrozumienie dla rozterek autora wątku. Cokolwiek wybierze w ramach realizacji dawnych marzeń, powinien być zadowolony, aczkolwiek w każdym przypadku w trochę inny sposób.
    Ostatnio edytowane przez JacekB ; 23-07-2013 o 23:26

  8. #28

    Domyślnie

    Do JackaB - bardzo mądre słowa. W zasadzie mógłbym się podpisać pod każdym z nich (no, może za wyjątkiem okularów, na szczęście Rzeczywiście najpierw w pełni zautomatyzowane aparaty analogowe (jak wymienione Nikon F100 czy F5) trochę zrobiły z nas wtórnych analfabetów, a potem cyfra dokończyła dzieła. Mając Zenity i Praktiki, przy wszystkich licznych wadach tego sprzętu (mała precyzja pod każdym względem, małe możliwości np. najkrótszy czas otwarcia migawki 1/500 sek itp., słaba optyka ze wszystkimi możliwymi wadami i zniekształceniami) musieliśmy latać "po całym kadrze" ze światłomierzem w ręce, ale już po paru miesiącach takiej zabawy światłomierz miało się "w oku". Faktem jest, że wtedy robiło się zdjęcia w bardziej przemyślany sposób, koncentrowało się na każdym ujęciu, a nie puszczało serię na cyfrze (bo za darmochę) w myśl zasady, że potem coś się z tego wybierze/poskleja - przy czym to "potem" przeważnie nie następuje, i zostajemy z milionem badziewnych zdjęć na karcie, które wstyd pokazać nawet własnemu psu/kotu
    Z drugiej strony jeśli umówimy się, że fotografia to sztuka a nie rzemiosło, to wszelkie techniczne aspekty mają drugorzędne znaczenie (wówczas bez różnicy czy świetnie zmierzone światło i ustawiona ostrość to zasługa fotografa czy skośnookich konstruktorów aparatu) - czyli wówczas nawet lepiej, jeśli aparat robi pewne rzeczy za nas (ostrość, pomiar) bo możemy się skoncentrować na "tworzeniu", komponowaniu...
    Z trzeciej strony do dziś pamiętam jak ekscytujące było najpierw wywoływanie filmu (czysta magia, alchemia) a potem patrzenie jak nasze "dzieło" pojawia się na papierze, potem znika a potem znów się pojawia w chemii. To uczucie można porównać do tego co czuje dziecko widząc prezenty pod choinką. Oczywiście zdarzały się i gorzkie rozczarowania (pod choinką także ), ale czy dziś cyfra daje nam takie emocje?
    Dlatego, nie rozstrzygając o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą (bo dylemat jest tego samego rodzaju), chyba jednak pozostaje się mimo wszystko cieszyć z cyfryzacji, bo jeśli naprawdę zależy mi na ujęciu, to wolę widzieć od razu czy w którymś miejscu go nie "skopałem" a nie np. przekonać się po odbiorze nie do końca dobrze naświetlonego slajdu za ciężkie pieniądze.
    Dźwięk migawki w aparatach typu F3 powoduje u mnie wciąż gęsią skórkę, pancerność F5 wciąż mi imponuje, ale najważniejsze dla mnie ujęcia będę wykonywał równolegle cyfra i analogiem, przy czym do tego drugiego założę porządny film czarno-biały (czarno-białe zdjęcia z cyfry to jednak nie to) lub slajd. A robienie zdjęć analogiem, oprócz całej fantastycznej otoczki, będę traktował już dziś jako dopełnienie, i właśnie możliwość skupienia się nad kadrem, zastanowienia się przed wciśnięciem spustu - jak pisze JacekB
    I podejrzewam, że spora część z nas postąpi podobnie. Chociaż przyznam się szczerze, że ostatnio zdarzyło mi się zabrać "w plener" tylko mojego EOSa 1N, cyfra została w domu. Jednak kiedy licznik zdjęć dochodził do 30, zacząłem na siłę oszczędzać ujęcia (dawniej 36 klatek to było coś, teraz z cyfrowymi przyzwyczajeniami można je wyrobić w parę minut). I tu znów nierozstrzygalny dylemat - czy przez to wśród tych 36 ujęć będzie większy odsetek dobrych, bo bardziej nad nimi myślałem, czy może lepiej mieć cyfrę i nie martwić się, że ominie nas ujęcie życia bo akurat film się skończył
    Dlatego kochajmy i cyfrówki, i analogi, bo jak ktoś jednoznacznie udowodni wyższość jednych nad drugimi to zasługuje na Nobla
    F5/F3/D700 + N 24-70/2.8 + S 12-24 + S 70-200 + SB 910 + Lowepro Flipside 400 + Manfrotto

  9. #29

    Domyślnie

    Chciałbym tylko zauważyć, że "pstrykania serii cyfrówką" nie jest ani konieczne, ani oczywiste. Znam ludzi, którzy przechodząc z analoga na cyfrę wcale nie zmienili zbytnio swoich przyzwyczajeń i robią zdjęcia tak jak wcześniej -> myślą na kadrem, zamiast patrzeć w ekranik, nie strzelają serii jeśli nie jest to absolutnie uzasadnione, używają manualnych ustawień i mierzą światło punktowo (a wielu dalej woli światłomierz).

    Polecam: http://www.youtube.com/watch?v=Psnp2vXblfQ

  10. #30

    Domyślnie

    Zapewne tak jest, ale jednak nie da się zaprzeczyć, że posiadanie jakiejkolwiek automatyki korci do jej wykorzystywania. W przypadku FM2 po prostu nie ma żadnej automatyki, więc nic nie korci.

Strona 3 z 5 PierwszyPierwszy 12345 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •