Witam wszystkich,

Kiedyś, gdy jeszcze nikomu nie śniło się o cyfrach, a ja pasjonowałem się czynnie fotografią, tkwiłem głęboko w systemie Canona (najpierw FD a potem także EF) oraz wcześniej M42 (Praktiki, Zenity itp.). Potem, kiedy cyfra już królowała, udało mi się na ebay kupić za śmieszne pieniądze Canona EOS 1N + PBE1 i to było spełnienie marzeń sprzed lat, kiedy ten aparat kosztował mniej więcej tyle, co dziś jego cyfrowy odpowiednik

Oczywiście cały ten sprzęt mam nadal, ale od ładnych 5-6 lat jestem mocno zakochany w systemie Nikona, dlatego postanowiłem dokupić analoga spod znaku Nikon Z perspektywy lat stwierdzam jednak, że to trochę wyższa liga, zwłaszcza jak chodzi o optykę...

I tu zaczynają się schody:

a) Nikon F5 - jakieś 15 lat temu (w każdym razie niedługo po premierze) miałem okazję pracować na takim sprzęcie (nie mój, firmy na której zlecenie działałem), oczywiście rewelacja, ale nie licząc egzemplarzy kolekcjonerskich za chore pieniądze, ciężko dostać egzemplarz w dobrym stanie - wiadomo, używali go głównie zawodowcy i dostawał w kość bo po to kupowali tak drogi wówczas sprzęt. Za to całość mocarna i pancerna, a to lubię

b) Nikon F100 - cud, miód, świetny sprzęt i łatwiej o egzemplarz w dobrym stanie (używany wówczas także przez zamożniejszych amatorów), ale grip jest przykręcany, a skoro nawet w moim Canonie EOS 1N grip nieco pracuje i delikatnie trzeszczy na łączeniach (chociaż jedno i drugie było jeszcze w pudełkach jak kupiłem), to co dopiero w aparacie, jakby nie patrzeć, o klasę niższym

c) Nikon F3 - legenda przez wielkie L Ale też bardzo ciężko o egzemplarz w naprawdę dobrym stanie, takie zadbane kosztują krocie, a szkoda mi wydawać kasę na poobijanego ze wszystkich stron trupa, nawet jeśli działa to serce boli że wydało się $ na kupę rys i odprysków

d) Nikon FM2N - też fajna maszyna, co prawda nie tak "legendarna" jak F3, ale przez to że bardziej amatorska - łatwiej o dobrze zachowany egzemplarz. Wadą jest brak korekcji ekspozycji (przynajmniej na wierzchu, na pierścieniu)

No i jest jeszcze FM3A - cudo, w dodatku najnowsze z tych bez AF, ale drogie jak cholera. To samo dotyczy F6.

W przypadku F5 i F100 mógłbym spokojnie działać na optyce którą mam do D700 (N 24-70/2.8, S 70-200/2.8 i S 12-24) a do manuali musiałbym powoli zacząć kompletować szklarnię, ale na początek wystarczyłby mi 1 obiektyw.

Z jednej strony można pomyśleć, że wybór jest oczywisty i jeśli zależy mi na jak najlepszym stanie to powinienem pójść np. w F100, ale z drugiej - i temu służył wstęp o zakupie Canona 1N - to ma być też forma spełnienia marzenia, ileś lat temu poza zasięgiem, a teraz dostępny nawet bez zaciągania kredytu

Dlatego będę Wam wdzięczny za Wasze opinie o ww. aparatach - bo ich specyfikę znam.

A jeśli ktoś z Was miałby do opchnięcia któryś z tych aparatów w bardzo ładnym stanie to proszę o info - najchętniej kupiłbym od pierwszego właściciela, a nie przechodzony przez 50 osób z forum czy Allegro no i nie po reporterze wojennym

z góry dzięki za Wasze opinie,
Kuba

P.S. I jeszcze apropos cen i dostępności sprzętu nasunęło mi się takie wspomnienie - kilkanaście lat temu marzyłem o statywie i monopodzie Manfrotto, ale wtedy ich ceny naprawdę zabijały, Więc za mniej więcej 700 zł kupiłem wtedy jeden z lepszych modeli Slika. Dziś za ok. 500 zł jest już niezły 055 Manfrotto a za ok. 200 zł porządny monopod, niezła głowica tej firmy możliwa do kupienia za parę stówek (nie mówię o najlepszych modelach). Oczywiście w związku z tym Slik poszedł w odstawkę, a ile razy wyciągam moje Manfrotto przypominają mi się czasy kiedy sprzęt tej marki kosztował tyle, że można było co najwyżej poślinić się przed wystawą sklepową. To samo dotyczy toreb i plecaków Lowepro - kiedyś mogłem co najwyżej podotykać w sklepie, a dziś mam fajny plecak tej firmy za kilka stówek. Szkoda tylko, że obiektywy tak nie tanieją...