Chyba dalej wyraziłeś się nieprecyzyjnie. Auto ISO działa również w trybie M i tylko w tym przypadku może zadziałać wbrew zamierzeniom fotografa, bo zmierzy jasność klatki. W trudnych scenach pogubi się tak samo, jak w trybach A i S.
Szukaj
Chyba dalej wyraziłeś się nieprecyzyjnie. Auto ISO działa również w trybie M i tylko w tym przypadku może zadziałać wbrew zamierzeniom fotografa, bo zmierzy jasność klatki. W trudnych scenach pogubi się tak samo, jak w trybach A i S.
Z6III + N 14-30/4, N24-120/4, N 28-75/2.8, N 70-180/2.8 + TC 1,4x, N 24-200, V 20/2.8, V 24/1.8, N 40/2.0, TT 75/2.0, V 85/1.8.
D750/800 + N 24-70/2.8, N 50/1.8G.
było D70, D40, D60, D80, D90, D700, D7000, D7100, D600, D750, D7200, D7500, Z5, Z6II
moje pstryki, na fejsie, instagram
Ja jeździłem non stop na Auto-ISO => ale ostatnimi czasy w plenerach non stop czas i przesłona. Też mi przejarało nie raz fotki bo zapomniałemSkróciłem czas 2 działki i zadowolony, że będzie widać lepiej przyjarane niebo=> a tu to samo
i zmieniam i zmieniam ... a ISO się ustawiało proporcjonalnie aby wyrównać ekspozycję na 0
hehe. No można się przejechać na tym...
"Nikon"
Nigdy nie miałem prześwietleń z powodu auto-iso. Jakim cudem to ma mieć wpływ na pomiar... jeżeli klatka prześwietlona to i prześwietli bez auto iso ( zakładając że czas/przysłona będą wystarczały do poprawnej zdaniem aparatu ekspozycji ), ale dobra powiedzmy że tak jest...wtedy nie koryguje się auto iso skracaniem czasu bo zawsze dąży do zadanego czasu w menu i będzie podbijać do nastawionego limitu jak było u josepha tylko korekcją ekspozycji.
Ja, jako że fotografuję w M, auto-ISO kompletnie sobie odpuściłem. Powód? Ustawiając auto-ISO w trybie M zamiast kontrolą manualną ISO, musimy się przejmować kompensacją ekspozycji. Jakie to za sobą niesie konsekwencje? Wyobraźmy sobie, że robimy kilka zdjęć jedno po drugim w jakimś ciemnym pomieszczeniu, a za oknem jest jeszcze jasno. I teraz rozważmy 2 przypadki:
1. używamy full manual - kadruję tak, by w wizjerze mieć tylko wnętrze, ustawiam parametry raz a dobrze i wszystkie zdjęcia mam naświetlone poprawnie (dokonując ewentualnych korekt gdy chcę zmienić głębię ostrości itp.), niezależnie od tego czy mi w kadr wejdzie 3 chłopa w ciemnych garniakach, czy panna młoda w białej sukni i kawał jasnego okna
2. używam M z auto-ISO - ustawiam czas i przysłonę na pożądaną i z każdą kolejną fotką muszę się zastanawiać jak aparat przeczytał naświetlenie sceny i wprowadzać odpowiednią kompensację ekspozycji
Nie wiem jak Tobie, ale mi 1 sposób bardziej odpowiada.
Jeżeli ktoś używa jakiegoś trybu półautomatycznego, to auto-ISO jak najbardziej warto ustawić (zysk jest ewidentny, odchodzi nam jeden parametr do kontroli - ISO, a kompensację ekspozycji i tak musimy kontrolować w trybach półautomatycznych)
Podsumowując:
- w M nigdy bym nie używał auto-ISO
- w sytuacjach, gdy mam kontrolowane warunki (bez dużych kontrastów i mocnych źródeł światła), mogę z czystym sumieniem przestawić aparat w A + auto-ISO
Przy auto iso nie wychodzę poza punktowy pomiar i wtedy garnitury i suknie mi nie straszne, chociaż ja auto iso używam głównie dla tego że nie mam czasu ustawiać parametrów chce wziąć w łapę aparat i cyknąć fotę, albo chce utrzymać konkretny czas.. nie mamy co się zwalczać wiadomo że auto iso nie zastąpi własnych nastaw.... czasem się przydaje, czasem nie.
Sens używania M i AUTO ISO jest banalnie prosty. Chcesz mieć zapewniony konkretny czas naświetlania w słabych warunkach oświetleniowych. Ten tryb niczym się nie różni od A z AUTO ISO, jeżeli AUTO ISO jest poprawnie skonfigurowane, ISO podniesione i używamy ciągle jednego granicznego czasu. Ale M jest bardziej elastyczny. Przykładowo fotografujemy taniec, może na scenie czy parkiecie, na którym światło jest nieprzewidywalne. Wówczas tryb M po pierwsze pozwala szybko przestawić czas naświetlania, a tym samym uzyskać większe lub mniejsze zatrzymanie ruchu. Po drugie umożliwia wygodną pracę z lampą błyskową i dokładną kontrolę czasu otwarcia migawki, a co za tym idzie, stopnia efektu duchów przy długich czasach synchronizacji. AUTO ISO z lampą działa co prawda inaczej, a wręcz nie działa w wielu przypadkach - ale właśnie o to chodzi - nie przeszkadza. W trybie A, by cokolwiek zmienić w ustawieniach AUTO ISO, trzeba sięgać do Menu. W M właściwie nie ma takiej potrzeby.
Dodatkowo M z AUTO ISO korzysta ze światłomierza, czyli tam gdzie nie mamy jednej i stabilnej sytuacji świetlnej, ma on zastosowanie. W studio, czy pomieszczeniu równomiernie wypełnionym światłem, AUTO ISO traci rację bytu i to chyba oczywiste. Dlatego można je (lub nawet czasem trzeba) wyłączyć. Tak jak z każdą inną opcją - ma swoje pole zastosowania i w innych się z niej nie korzysta.
Ostatnio edytowane przez mOSAd ; 26-06-2013 o 18:27
któryś z kolegów pisał, że na Auto ISO przepał złapał bo aparat podniósł wartość ISO - może celowałeś w ciemne ubranie?
Mi (w D700) czasem tak zwariuje Auto ISO. Są niuanse, ale jak wspomniał mOSAd - mamy różne funkcje na różne okazję.
D700,D700, 14,16,35,35,50,55,85,70-200 2xSB900 4xYN460II, YN568
Ja również korzystam z auto iso.
Praktycznie zawsze sprawdza się fajnie, a pomyłki są rzędu 0.3-0,5 ev.
Natomiast przestałem ufać pomiarowi punktowemu w d800.
Potrafi wywinąć taki numer, że ciężko uratować fotę.
Przykładowo Para wchodzi do kościoła, pod przyciskiem funkcyjnym mam pomiar punktowy.
Celuję w parę, wciskam pomiar punktowy, a aparat potrafi sobie ustawić ekspozycję na jasne światło wpadające przez drzwi.
I to są pojedyncze momenty kiedy przechodzę w pełny manual.
Jak miałe D700 to auto-iso było używane non stop w trybie AV, do tego stopnia o iso zapomniałem, że za jakiś czas chcąc zrobić ładny widoczek głowiłem sie jak to sie wyłącza, śmiałem sam z siebie
jedynie wyłączałem je przy użyciu lampy w trybie M bo aparat nie uwzgledniał wtedy błysku, z tego co pamiętam w D3s już było ok i nowszych, nie podpowiem jak jest obecnie w D600 i D800
możliwośc modyfikowania tego w aparacie pod siebie jest fascynacyjna
canon też ma, ale to jeszcze nie to
xpro2/ 23/ 56/ 10-24/godox
Skontaktuj się z nami