Wszystko chyba zostało powiedziane. Na koniec wypadałoby choć parę słów od autora...
Zatem - przede wszystkim dziękuję za wpisy. Niektórym - a w szczególności tym, którzy napisali niemalże jota w jotę to, co sam mógłbym (albo nawet co powinienem) napisać - dziękuję szczególnie.
Refleksja - zdaję sobie sprawę, że moja osoba (bardziej niż zdjęcia) stanowi tu coś w rodzaju trefnisia. W jakiś sposób sam wpadłem w pułapkę swojego sposobu przedstawiania świata.
Powyższa dyskusja tego dowodzi, a Mario dodatkowo potwierdził mi to przez telefon.