Close

Strona 3 z 3 PierwszyPierwszy 123
Pokaż wyniki od 21 do 30 z 30

Wątek: D2x czy F5

  1. #21

    Domyślnie

    argument o pancernosci sa od czapy, chyba ze wyjezdzasz na wojne i w dodatku w tropiki
    jak chodzi o spelnianie marzen to kup sobie po prostu f5, d2x raczej odradzam bo jakoscia obrazka sie zawiedziesz
    jak chcesz sobie zrobic cos analogowo, to raczej polecam sredni format, a jak bardzo sie upierasz przy malym obrazku to jest kilka puszek nieduzych, pancernych i dajacych bardzo fajny obrazek

  2. #22

    Domyślnie

    Ostatnio pojawiły się głosy, żem niegodny miana ortodoksa.
    Mnie cyfra znudziła, ileż można patrzeć na perfekcyjny do bólu obrazek. Plastikowość pikseli powodowała łzawienie oczu. No i nie umiałem konwertować do czerni i bieli. Poza tym ja cyfrę porzuciłem w zasadzie*, Ty chcesz używać obok. Trzeba mieć trochę samozaparcia do tego, ale znam osoby, które dają radę i w takim systemie, choć za to się nadźwigają dwa razy więcej.

    W obecnych czasach F100, to doskonały substytut F5. Niedawno był taki moment, że F100 na allegro chodziły po niewiele więcej niż 500 PLNów. Wspomniany F80 też jest dobrym aparatem na początek, za 200 PLNów można zaryzykować, że to jednak nie to. Poza tym te puszki mają obecnie praktycznie stałą cenę, zatem niewiele lub wręcz nic nie stracisz przy odsprzedaży. W szczególnych przypadkach F801, a zwłaszcza F801s też jest puszką nad którą warto się pochylić.

    Statystyka jest jednak taka, że zdecydowana większość osób, które w dziale AO pytały jakiego analoga kupić, po 2-4 miesiącach wystawiała go na giełdzie.

    Plusem przejścia na analoga jest to, że przestają cię zwilżać newsy o nowych super puszkach wypakowanych pierdyliardem pikseli. Jak trafisz puszkę, która Ci leży, a do tego trafisz na swój zestaw szkieł, to w zasadzie wydajesz kasę tylko na filmy i chemię/ lab. Co nie oznacza, że w rozrachunku kilkuletnim wydaje się jakoś mniej.

    Doradzanie w obecnych czasach zakup Zenita (jakiegokolwiek), żeby się przekonać czy analogowo da się jeszcze robić zdjęcia, uważam za niepoważne.

    *) Ostatnio kupiłem cyfrowego kompakta, jako notatnik i uzupełnienie analoga na wyjazdach. Wbrew początkowym obawom, tandem się sprawdza.
    Pozdrawiam!
    Tomasz Zych
    tomzych.com
    analogowiortodoksi.pl

  3. #23

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez marszull Zobacz posta
    argument o pancernosci sa od czapy, chyba ze wyjezdzasz na wojne i w dodatku w tropiki
    jak chodzi o spelnianie marzen to kup sobie po prostu f5, d2x raczej odradzam bo jakoscia obrazka sie zawiedziesz
    jak chcesz sobie zrobic cos analogowo, to raczej polecam sredni format, a jak bardzo sie upierasz przy malym obrazku to jest kilka puszek nieduzych, pancernych i dajacych bardzo fajny obrazek
    a co mógłbyś polecić zamiast F5 - zależy mi na dobrym wizjerze, AF i precyzyjnym pomiarze światła? Nieduże nie muszą być - tak jam mówiłem mam duże dłonie i taki F80 chwytam połową dłoni... a reszta wystaje

  4. #24

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez zdyboo Zobacz posta
    Ostatnio pojawiły się głosy, żem niegodny miana ortodoksa.
    Mnie cyfra znudziła, ileż można patrzeć na perfekcyjny do bólu obrazek. Plastikowość pikseli powodowała łzawienie oczu. No i nie umiałem konwertować do czerni i bieli. Poza tym ja cyfrę porzuciłem w zasadzie*, Ty chcesz używać obok. Trzeba mieć trochę samozaparcia do tego, ale znam osoby, które dają radę i w takim systemie, choć za to się nadźwigają dwa razy więcej.

    W obecnych czasach F100, to doskonały substytut F5. Niedawno był taki moment, że F100 na allegro chodziły po niewiele więcej niż 500 PLNów. Wspomniany F80 też jest dobrym aparatem na początek, za 200 PLNów można zaryzykować, że to jednak nie to. Poza tym te puszki mają obecnie praktycznie stałą cenę, zatem niewiele lub wręcz nic nie stracisz przy odsprzedaży. W szczególnych przypadkach F801, a zwłaszcza F801s też jest puszką nad którą warto się pochylić.

    Statystyka jest jednak taka, że zdecydowana większość osób, które w dziale AO pytały jakiego analoga kupić, po 2-4 miesiącach wystawiała go na giełdzie.

    Plusem przejścia na analoga jest to, że przestają cię zwilżać newsy o nowych super puszkach wypakowanych pierdyliardem pikseli. Jak trafisz puszkę, która Ci leży, a do tego trafisz na swój zestaw szkieł, to w zasadzie wydajesz kasę tylko na filmy i chemię/ lab. Co nie oznacza, że w rozrachunku kilkuletnim wydaje się jakoś mniej.

    Doradzanie w obecnych czasach zakup Zenita (jakiegokolwiek), żeby się przekonać czy analogowo da się jeszcze robić zdjęcia, uważam za niepoważne.

    *) Ostatnio kupiłem cyfrowego kompakta, jako notatnik i uzupełnienie analoga na wyjazdach. Wbrew początkowym obawom, tandem się sprawdza.
    Dzięki! No właśnie nie do końca chcę go kupić tylko jako uzupełnienie - bardziej jako urozmaicenie i próbę czegoś nowego plus spełnienie marzeń z czasów, kiedy o takiej puszcze nawet nie mogłem marzyć... F5 ma w zasadzie wszystko czego potrzebuję a do tego jak się okazyjnie kupi to można sprzedać za parę miesięcy w tej samej cenie, znam takich co po 2 latach użytkowania jeszcze na tym zarobili Bardzo chciałbym się też nauczyć samemu wywoływać zdjęcia- odziedziczyłem niedawno koreksy, prawie nowy powiększalnik, ramkę i jeszcze parę rzeczy do ciemni i myślę, że warto to wykorzystać. F5 jest chyba najbardziej podobny do współczesnych lustrzanek i dlatego myślę, że szybciej sobie z nim poradzę, niż gdybym miał nagle przejść na zewnętrzny światłomierz, lichy wizjer, manualne ostrzenie i przewijane filmu dźwignią...

  5. #25

    Domyślnie

    Pomyśl nad średnim formatem. Moj Kolega (na forum - Aronov ) przesiadł się całkowicie na analogi - te z pomiarem i bez pomiaru światła. MF. I jest szcześliwy. Napisz do Niego, to Ci coś konkretnego może podpowie (jakie body itp).

    Powodzenia !

  6. #26

    Domyślnie

    wiatłomierz nie jest aż tak istotny. Algorytm działania nie zmienił się od dawna. Poprawnie naświetlone klatki wychodzą równie dobrze z F5 jak i z FA, czy FE. Zewnętrzny światlomierz poza specyficznymi zastosowaniami nie jest potrzebny, wystarczy aplikacja na smartfonie. Biorąc pod uwagę tolerancję czarnobiałego materiału i tak mieścisz się w poprawnej ekspozycji. W F100 wizjer nie jest lichy, daje chyba 96% pokrycia kadru. Jedyna istotna różnica pomiędzy F5 i np. FA (pomijając mechaniczny naciąg, który nie wiem czemu uważasz za utyrapienie) jest autofocus i obsługa szkieł G. Co do manualnego ostrzenia, nie tak dawno był to standard. Nie twierdzę, że AF jest bez sensu, ale z manualnym ostrzeniem da się robić zdjęcia. Co do radzenia sobie. Daj spokój, żyjemy w XXI wieku, jesteś w stanie obsługiwać komputer, smartfona i całą masę sprzętu domowego o skomplikowaniu kilkukrotnie wyższym niż aparat. Jak nie dasz rady, poprosisz młodszego brata.

    Edyta mówi, że w AO toczy się wątek o średnim formacie.
    Ostatnio edytowane przez doktor ; 09-05-2013 o 14:28
    R6008, Y124G, Ye35, ZI; Blog

  7. #27

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez doktor Zobacz posta
    wiatłomierz nie jest aż tak istotny. Algorytm działania nie zmienił się od dawna. Poprawnie naświetlone klatki wychodzą równie dobrze z F5 jak i z FA, czy FE. Zewnętrzny światlomierz poza specyficznymi zastosowaniami nie jest potrzebny, wystarczy aplikacja na smartfonie. Biorąc pod uwagę tolerancję czarnobiałego materiału i tak mieścisz się w poprawnej ekspozycji. W F100 wizjer nie jest lichy, daje chyba 96% pokrycia kadru. Jedyna istotna różnica pomiędzy F5 i np. FA (pomijając mechaniczny naciąg, który nie wiem czemu uważasz za utyrapienie) jest autofocus i obsługa szkieł G. Co do manualnego ostrzenia, nie tak dawno był to standard. Nie twierdzę, że AF jest bez sensu, ale z manualnym ostrzeniem da się robić zdjęcia. Co do radzenia sobie. Daj spokój, żyjemy w XXI wieku, jesteś w stanie obsługiwać komputer, smartfona i całą masę sprzętu domowego o skomplikowaniu kilkukrotnie wyższym niż aparat. Jak nie dasz rady, poprosisz młodszego brata.

    Edyta mówi, że w AO toczy się wątek o średnim formacie.
    F100 też jest świetną puszką, ale obecnie różnica w cenie jest tak niewielka, że wolę kupić pancerny f5, niż F100 do którego i tak dokupię grip. Tym bardziej, że ma ponoć trwalszą migawkę i jest wykonany z lepszych materiałów.
    Mówiąc o światłomierzu chodziło mi o to, że te nowe lustrzanki pokazują pomiar w sposób podobny jak w nowych modelach, mają preselekcję itp. Jeśli chodzi o radzenie sobie to bardziej chodziło mi o wywoływanie, powiększanie, organizowanie ciemni, niż o obsługę aparatu

  8. #28

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez doktor Zobacz posta

    Edyta mówi, że w AO toczy się wątek o średnim formacie.
    A co powiecie na taki zestaw na początek: Pentax 645 + SMC PENTAX-A 2,8/75mm?

  9. #29

    Domyślnie

    Różnica jest niewielka. Automatyczna ekspozycja (priorytet przesłony) w nikonach jest chyba od roku 1972 (nikkormat EL), zmieniał się sposób prezentowania pomiaru. W niektórych modelach był IMHO równie dobry co obecnie, bo w wizjerze przy manualu widziałeś zarówno ustawioną wartość jak i sugerowaną przez automatykę. Nie przesadzaj z trwałością migawki. Rolka ma 36 klatek, trudno jest (może z wyjątkiem puszek poreporterskich) zajechać migawkę. Na analogu nie zrobisz 600 fotek dziennie. Te różnice to drobiazgi.

    Co do średniaków, każdy z posiadaczy ma swoje preferencje. Jest klub Contaxa, są właściciele Bronki, Maryi czy Hassa. Ja akurat mam Rolleia. Do tego TLR i średnie dalmierze. Ja z Pentaxem miałem niewiele do czynienia.
    Ostatnio edytowane przez doktor ; 09-05-2013 o 15:30
    R6008, Y124G, Ye35, ZI; Blog

  10. #30
    J1
    Gość

    Domyślnie

    Pozwolę sobie dorzucić swoja opinię. Fotografuję krótko, z końcem maja minie 3 lata. Początkowo używałem tylko cyfry i to crop 2x (matryca mniejsza niż APS-C, w sumie jakby to miało jakieś znaczenie).

    Po 2 latach postanowiłem zrobić analogowy eksperyment. Kupiłem F80 (po czasie dla poprawy ergonomii dokupiłem BP) wraz z zoomem 28-85mm i 50tką 1.4D, jako skaner początkowo służył Epson V300 a później V500.

    Dopóki używałem jednego cyfrowego aparatu potrafiłem się skupić tylko na zdjęciach, rozwijałem się w dosyć szybkim tempie. W momencie posiadania 2 systemów zaczęły się schody. Zacząłem walczyć z analogiem aby osiągnąć odpowiednia jakość techniczną obrazka. Zaczęło się od tego że trafiłem bardzo słabą 50tkę 1.4D po jej zmianie na 50tkę 1.4G było lepiej. W międzyczasie zamieniłem F80 na F100 z gripem. Później a właściwie cały czas walczyłem z opanowaniem skanera, pomocna w tym miała być zmiana V300 na V500.

    To wszystko sprawiało że zamiast skupić się na kadrach, myślałem tylko o sprzęcie. Bardzo mnie to rozpraszało. Nawet dylematy co ze sobą zabrać były bolesne. Oczywiście wiedząc co będę robił potrafiłem wybrać bez problemu. Jednak czasami idąc w miasto... odnosiłem wrażenie że wolałbym mieć ze sobą ten drugi aparat.

    Owszem używając analoga sporo się nauczyłem. Pierwsza podstawowa sprawa to kadrowanie, praca ze stałkami. Pomimo iż jeszcze używając cyfry starałem się kadrować przed wciśnięciem spustu, analog utrwalił tą umiejętność. Kolejna sprawa to pomiar światła. Brak histogramu i możliwości sprawdzenia zdjęcia chwilę po jego zrobieniu wymusił rozwój kolejnych umiejętności. Kolejna nauka pojawiła się w związku z obróbka zeskanowanych negatywów.

    Kiedy opanowałem wszystkie te tematy byłem właściwie gotowy aby zrobić dowolny materiał analogiem. Zresztą kilka razy idąc na jakiś koncert brałem analoga i to z pełną premedytacją. Nie żałuję tego bo zrobiłem kilka świetnych ujęć.

    Jednak moje zmęczenie dochodzeniem do pewnego poziomu w fotografii analogowej (głównie sprzęt i skanowanie) było tak duże... że w końcu się wycofałem.

    Sprzedałem analoga wraz z zapasem negatywów oraz skanerem. Również cyfrowy zestaw poszedł do nowych właścicieli.

    W miejsce obu systemów kupiłem używanego D700.

    Od tego czasu upłynęło trochę czasu potrzebnego na oswojenie się z nowym systemem.

    Dzisiaj znowu skupiam się tylko na zdjęciach. Uciekam od tematów sprzętowych tak daleko jak się tylko da.

    Morał z tego taki, im więcej myślimy o sprzęcie tym gorsze zdjęcia robimy.

    PS.
    W kwestii kosztów, często sięgałem po przeterminowany negatyw Solution, kosztował grosze, chyba mniej niż 2 pln. Wołanie C-41 kosztowało mnie ok 5pln.
    Raz użyłem nawet F100 w trybie seryjnym. Fotografowałem ćwiczącego w miejskim parku akrobatę. Wszystko jest więc dla ludzi. Miło wspominam analogową przygodę. Jednak póki co nie ciągnie mnie z powrotem.

Strona 3 z 3 PierwszyPierwszy 123

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •