Ostatnio pojawiły się głosy, żem niegodny miana ortodoksa.

Mnie cyfra znudziła, ileż można patrzeć na perfekcyjny do bólu obrazek. Plastikowość pikseli powodowała łzawienie oczu. No i nie umiałem konwertować do czerni i bieli. Poza tym ja cyfrę porzuciłem w zasadzie*, Ty chcesz używać obok. Trzeba mieć trochę samozaparcia do tego, ale znam osoby, które dają radę i w takim systemie, choć za to się nadźwigają dwa razy więcej.
W obecnych czasach F100, to doskonały substytut F5. Niedawno był taki moment, że F100 na allegro chodziły po niewiele więcej niż 500 PLNów. Wspomniany F80 też jest dobrym aparatem na początek, za 200 PLNów można zaryzykować, że to jednak nie to. Poza tym te puszki mają obecnie praktycznie stałą cenę, zatem niewiele lub wręcz nic nie stracisz przy odsprzedaży. W szczególnych przypadkach F801, a zwłaszcza F801s też jest puszką nad którą warto się pochylić.
Statystyka jest jednak taka, że zdecydowana większość osób, które w dziale AO pytały jakiego analoga kupić, po 2-4 miesiącach wystawiała go na giełdzie.
Plusem przejścia na analoga jest to, że przestają cię zwilżać newsy o nowych super puszkach wypakowanych pierdyliardem pikseli. Jak trafisz puszkę, która Ci leży, a do tego trafisz na swój zestaw szkieł, to w zasadzie wydajesz kasę tylko na filmy i chemię/ lab. Co nie oznacza, że w rozrachunku kilkuletnim wydaje się jakoś mniej.
Doradzanie w obecnych czasach zakup Zenita (jakiegokolwiek), żeby się przekonać czy analogowo da się jeszcze robić zdjęcia, uważam za niepoważne.
*) Ostatnio kupiłem cyfrowego kompakta, jako notatnik i uzupełnienie analoga na wyjazdach. Wbrew początkowym obawom, tandem się sprawdza.
Skontaktuj się z nami