Możliwe, że dystrybutorzy unikają wprowadzania mało popularnych, "niszowych" produktów do oferty, bo oznacza to dla nich kłopot większy niż możliwy zarobek - trzeba dla takiego produktu zorganizować marketing, dystrybucję, serwis, przeszkolić sprzedawców, przeszkolić naprawiaczy, sprowadzić podstawowe części zamienne i sprzęt serwisowy, i to niezależnie od tego, czy sprzeda się jedną sztukę czy kilka tysięcy.
Kiedyś rozmawiałem z dyrektorem jednej z "dilerni" samochodowych, i powiedział mi, że jak ognia unikają sprzedaży rzadkich, nietypowych wersji, mimo, że formalnie są w ofercie producenta - w praktyce starają się takiego klienta zachęcić do kupna czegoś bardziej typowego. Powód jest prosty - dopóki nie mają takiego samochodu w stałej sprzedaży, nie są zobowiązani do zapewnienia mu serwisu. Oczywiście może do naprawy podjechać klient takim autem kupionym gdzieś indziej, ale oni nie są zobowiązani do naprawy i mogą się wykręcić tym, że nie serwisują danego modelu, bo go nie sprzedają. W chwili, gdyby sprzedali choćby jedną sztukę takiego rzadkiego modelu, muszą już zapewnić przeszkolenie mechaników do jego napraw, oraz zapas podstawowych części zamiennych na miejscu, do szybkich napraw. To im się po prostu nie opłaca - wolą nawet, by klient poszedł gdzie indziej!