Dodał bym gorszą powtarzalność matryc (w porównaniu do powtarzalności obiektywów, imho łatwiej obrobić dokładniej szkło niż matrycę), a w związku z tym nowe i większe problemy z kompatybilnością.
Szczęściarze albo ci mniej spostrzegawczy, czy bardziej tolerancyjni, mogliby się cieszyć, pechowcy zaś nigdy nie uzyskali by zadowalających efektów. Ewentualna wada matrycy wiązała by się z wymianą całego aparatu. Już widzę, przy dzisiejszym podejściu koncernów, jak się do tego palą...