Takie drobne wspomnienie z koncertu, który odbył się poprzedniej niedzieli w paryskiej Olimpii.
Początkowy tytuł "Alvin Lee & Johnny Winter" został zamieniony na "Johnny Winter & Guests".
Pamięć Alvina została uczczona zbiorowym odsłuchaniem niezapomnianego "I'am Going Home" w wersji z Woodstock i minutą ciszy.
Cóż jeszcze powiedzieć? Sam Johnny nie jest w zbyt dobrej kondycji, ledwo może już chodzić i muzycznie "pomagają" mu na scenie inni gitarzyści. Gra nadal wspaniale i z wielkim wyczuciem. Może ciut wolniej niż kiedyś...
Wieczór wielkich emocji, choć w sumie smutny.
Ekipa Johnnego. Pośrodku inna gwiazda gitary: Robben Ford.
Johnny z bratem Edgarem.
I na bis nieśmiertelny "Highway 61 Revisited"
Szukaj






Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami