to fakt, decha jest niewygodna na orczyku. Czy trudniej się nauczyć?? Nie wiem. Ja obecnie stawiam pierwsze kroki na nartach i pierwsze 3 razy szły jak po grudzie. Mam wrażenie, że na desce byłoby mi łatwiej, bo za młokosa (11-16 lat) sporo się na deskorolce tłukłem. Wszystko jest do wyczucia.
Buty snowboardowe też wyglądają na bardziej przystępne. Są normalnie wiązane i nie są tak sztywne jak narciarskie.
Co do samych butów, omierzyłem się ponad 20 par zanim kupiłem swoje. A było to tak:
Szukałem używanego sprzętu. Zaczęło się od przeglądania na Allegro, co o butach piszą na aukcjach i na co zwrócić uwagę. Łyknięcie trochę wiedzy, zmierzenie wkładki w normalnym bucie (292mm) i jazda w miasto. Jeden komis - ponad 10 par - wkładki podane przez producenta między 290 a 310 (pomijam, że nie jest łatwo taki rozmiar w ogóle znaleźć, większość butów to jednak 280-290). Wszystko za małe. Albo ciśnie, albo palec podkurczony, albo za wąskie, albo za niskie (mam chyba rekordowo wysokie podbicie). W końcu facet wytargał ostatnią parę, rozmiar EU 48 (moj normalny to 46). Niby rozmiarem pasowały, ale.... moje rolki z czasów nauki jazdy, obdzierane po asfalcie betonie itd wyglądały lepiej niż te buty - po prostu jak by ktoś je celowo obijał kamieniem. Gość chciał 200 i ani grosza w dół. Wyszedłem z niczym. Drugi punkt, trochę mniejszy - podobna historia. Wszystko za małe. Faceci aż w szoku byli "nie mieliśmy jeszcze takiego klienta". Head, Nordica, Tecnica - wszystko na nic. W końcu właściciel przypomniał sobie o Fischerach gdzieś odłożonych. Miał być wielki but, tak że myślał, że nie przyjdzie ktoś z nogą tak dużą żeby go kupić. I tutaj sensacja - moja noga..... w ogóle nie chciała do buta wejśćObsługa aż się za głowy połapała - niedowierzali. Z ciekawości właściciel podał mi nówki Salomony - wkładka 300mm - noga siedzi jak robione na zamówienie. Niestety cena niemal 3krotnie ponad budżet. Na raty nie chciałem brać. Podziękowania za miłą i fachową obsługę (bo goście naprawdę godni polecenia) i wymarsz zrezygnowany do domu. Po drodze zaszedłem jeszcze do małego punktu serwisu nart, łyżew i rowerów, w suterenach starej kamienicy. Facet miał w pomieszczeniu wielkości ok 3x4m trochę sprzętu głównie ściąganego zza granicy. Po krótkim przedstawieniu dotychczasowej sytuacji podał mi jedne duże buty, Alpina Discovery, ściągane po sezonie z jakiegoś austriackiego sklepu, w którym nie poszły, tak że but nówka. Wsadziłem nogę - rewelacja, jak w pantoflu. Nie za ciężkie, nie za sztywne (szczerze nawet nie wiem jaki Flex). Wziąłem z podziękowaniem, facet jeszcze zszedł 20zł - było na następny dzień na wyciąg. Próba jak najbardziej udana - buty spisują się świetnie.
Wniosek jeden - trzeba chodzić i mierzyć, a już na pewno nie sugerować się rozmiarami podanymi przez producentów.
Szukaj



Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami