Szukaj
Idź własną drogą,bo w tym cały sens istnienia,aby umieć żyć...
Ja 3 sezony temu jak zaczynałem to poszedłem i kupiłem buty 2 nr za duże bo mniejsze mnie za bardzo cisnęły. I to był błąd bo stopa latała w bucie na strony i sterowność była żadna. W zeszłym roku poszedłem do Decathlona, Go-Sport i Intersport i kupiłem chyba 5 par butów, które po przymiarce w sklepie wydawały się najlepsze. Max o 1/2 numeru większe, wszystkie z flex poniżej 80, kilka miało szerszą stopę (było specjalnie oznaczenie na bucie, chyba nawet 104mm). Buty różniły się też podbiciem - jak ktoś ma wysokie to tu większość producentów nie rozpieszcza. W domu posiedziałem w każdym bucie po 1h przed telewizorem, trochę pochodziłem po mieszkaniu. Wybrałem jedną parę a resztę zwróciłem. Wybrałem Tecnica. Jeszcze dobrze mi pasował Salomon Mission RS 7 tylko kolor mi nie odpowiadał. Z wygodnych (szerszych) jest jeszcze Atomic B-Tech.
U mnie poza wysokim podbiciem głównym problemem jest duża łydka. Niektóre buty to również uwzględniają np moje, które mają 3 klamry i taśmę.
No i tak, jak już ktoś wcześniej pisał - nie można zaciskać na maksa. Zasadniczo, jak nie będziesz w stanie wysiedzieć w mieszkaniu w bucie przez 30 min to na stoku zrezygnujesz po pierwszym zjeździe.
Ostatnio edytowane przez ropusz ; 25-01-2013 o 14:50
Dalej mierzę różne buty i problem ciągle ten sam9-10 luty wybieram się na stok i postanowiłem że spróbuję jazdy na desce,może to jest lek na moje problemy.Podobno na desce dużo trudniej niż na nartach,ale skoro nie potrafię jeździć na jednym i drugim to o trudności za wiele pisać nie będę
![]()
Idź własną drogą,bo w tym cały sens istnienia,aby umieć żyć...
Spotkałem się ostatnio na stoku z kolegą, obaj zaczęliśmy narzekać na stopy, bóle, wysokie podbicia... I wyszło na to że obaj po tych problemach wybraliśmy buty Nordica, jedyne buty z używanych przeze mnie, w których nie czuję dyskomfortu
Suzuki SV 650N
Jeśli nie wiesz jak się jeździ, to skąd wiesz, że na desce jest trudniej? Mój kumpel (lat 40) namówił swojego ojca na deskę. Starszy pan śmiga aż miło.Dalej mierzę różne buty i problem ciągle ten sam 9-10 luty wybieram się na stok i postanowiłem że spróbuję jazdy na desce,może to jest lek na moje problemy.Podobno na desce dużo trudniej niż na nartach,ale skoro nie potrafię jeździć na jednym i drugim to o trudności za wiele pisać nie będę
R6008, Y124G, Ye35, ZI; Blog
Z moich obserwacji Ci co zaczynają na desce dużo częściej zaliczają wywrotki od tych co zaczynają na nartach. O problemach z podjazdem na orczyku już nie wspomnę
Co do butów to najlepiej iść do kilku sklepów i jakiś but powinien pasować, nóżki lekko ugięte a nie wyprostowane i bez ściągania na maksa. W zasadzie górne klamry muszą dobrze trzymać a te dolne to nie aż tak bardzo.
Orczyk to chyba specyficzny polski patent. Akurat jazda na tym wynalazku jest jedną z trudniejszych ewolucji na desce. Co do wywrotek, to na desce nie da się jechać pługiem. Poza tym "jak się*nie psewrócis, to się*nie naucys". Co do butów to chyba wygodniejsze, do tego wiązane (mam na myśli buty do miękkich wiązań).Z moich obserwacji Ci co zaczynają na desce dużo częściej zaliczają wywrotki od tych co zaczynają na nartach. O problemach z podjazdem na orczyku już nie wspomnę
R6008, Y124G, Ye35, ZI; Blog
- Gazdo, jeździcie na nartach?
- Mniej więcej.
- Co to znaczy mniej więcej?
- Mniej na nartach, więcej na d..ie.
Ci co zaczynają na desce to więcej leżą niż jeżdżą![]()
Żal d..ę ściska, jak się patrzy na parapeciarza przed i po orczyku
jedyny plus, to szybsze zakładanie butów
Suzuki SV 650N
Skontaktuj się z nami