Szukaj
Nie mówił bym tu o celowości stosowania, tylko raczej o bajerach, których podstawowym zadaniem jest to, żeby obrazek był inny niż mogło by się wydawać, że jest. Nazwa jest jednoznaczna i nie ma nic wspólnego z zadnym kontrastem. Jeśli już to z mikrokontrastem przejść tonalnych, jak zreszta słusznie zauważył MsbS.
No właśnie nazwa HDR nie może mieć nic wspólnego z kontrastem, bo cała ta zabawa, którą nazywasz "normalnym HDRem", to nic innego jak zmiana funkcji, czyli zmiana podstawy potęgi systemu EV. Standardowo jest to liczba 2, a 2 do potegi 8 daje 256 lub 8EV i daje się zapisać na 8 bitach. Jeśli podstawę zmiejszymy do 1,5 to wtedy na osmiu bitach da się zapisać ponad 1,5 do potegi 14, czyli da się wtedy zasymulować więcej niż 14EV. Musimy jednak wtedy ograniczyć ilość tonów pośrednich dla każdego EV i w efekcie powstanie jakiś niezbyt naturalnie wyglądający obrazek, ale obrazek pozornie przedstawiający więcej niż typowe zdjęcie. I jednego tylko nie mogę zrozumieć. Dlaczego tak bronisz tej równomiernej modyfikacji obrazu w całym widmie. W każdym obrazie jest tak, że pewne części tego widma są dla konkretnego obrazu ważniejsze niż inne i można wtedy z tych mniej ważnych częściowo zrezygnować, na rzecz tych ważniejszych. Robisz to zawsze, gdy używasz krzywych, które nie są linią prostą. Modyfikując dowolną krzywą świadomie lub nieświadomie robisz jakiegoś prostego HDRa, bo zmieniasz lokalną dynamikę przejść tonalnych (najczęściej robisz to właśnie sztucznie podbijając kontrast, a nie zmniejszając go). I jeszcze jedno. Jeśli rzeczywiście najlepsze efekty daje taki "normalny HDR", to dlaczego jest tyle różnych programów do HDR, które dają tak różne wyniki? Odpowiedź jest chyba prosta. Każdy z nich robi to inaczej, czyli za pomoca innego algorytmu niż "noramlny HDR".
Tu się nie zgodzę. Jest to rodzaj fotomontażu, który może być używany w celach artystycznych, ale na pewno nie w celach dokumentacyjnych. Jeśli rozpiętość sceny przekracza rozpiętość zdjęcia, to dokumentem takim mogą być jedynie dwa (trzy, cztery) zdjęcia zrobione przy różnych zestawach parametrów ekspozycji, a nie jedno zdjęcie jakoś tam przerobione i dowolnie poskładane. Takie HDRowate zdjęcie może mieć wartość artystyczną, może być ładne dla oka, ale dokumentem nie będzie nigdy. Robiąc HDRa modyfikujesz (wzmacniasz lub usuwasz) detale, modyfikujesz warunki oświetlenia, modyfikujesz prespektywę powietrzną, itp. To juz wystarczy, żeby nie można było o tym mówić jako o zdjęciach dokumentacyjnych.
Jacek
Czemu by nie ;] tylko poczekajmy na milsze warunki bo jutro ma być u nas śnieg z deszczem
dobra koniec offtopa
HDR raczej nie służą do dokumentacji czegokolwiek, ale efekty które sie nimi uzyskuje czasami mogą się przydać w dokumentacji, tak jak nikt nie powiedział, że czarno-białe zdjęcia nadają się tylko do fotografii wojennej, mimo że są w takich sytuacjach często wykorzystywane. Te wszystkie techniki dają po prostu dużo możliwości no pokazanie pewnej sceny, postaci itp.
"HDR raczej nie służą do dokumentacji czegokolwiek, ale efekty które sie nimi uzyskuje czasami mogą się przydać w dokumentacji, tak jak nikt nie powiedział, że czarno-białe zdjęcia nadają się tylko do fotografii wojennej, mimo że są w takich sytuacjach często wykorzystywane."
Dokladnie. Dzieki Nivelen za zrozumienie
Nigdzie nie pisalem, ze HDR sluzy celom dokumentacyjnym, tylko ze "pelnoprawny" HDR (nie "HDRowate zdjęcie"), jako jedyna jego odmiana MOZE (nie MUSI) byc do tego wykorzystany.
Wlasnie taki z 2, 4 i.t.d. klatek.
"mamy ileśtam kwot od 0 PLN do 99,99 PLN"
Wszystko ladnie, tylko...
Najpierw SUMUJEMY skladowe, potem DZIELIMY przez ilosc skladnikow. Dopiero wtedy dokonujemy kwantyzacji.
Kwantyzacji sygnalow, ktore zostaly przetworzone "prawie, jak analogowo" (na wiekszej ilosci bitow).
Najzwyklejsza, prosta matma i przetwarzanie danych cyfrowych jest tu NIEPOTRZEBNIE wplatywane.
"Czyli przy "przemapowaniu" z 12 do 8 bitów tracimy maksymalnie 1/255 rozpiętości tonalnej, czyli niecałe pół procenta kontrastu."
Nie o takiej utracie kontrastu mowa i nie przemapowujemy poszczegolnych skladowych (przed ich dodaniem).
Finalnie chodzi o USREDNIENIE wartosci kilku klatek i NIC innego.
Nadinterpretujecie panowie nieco moje wypowiedzi, dokonujac hybryd, ktore mi nawet nie przyszly na mysl.
Udanego swietowania
Dodane:
Dla jasnosci dodam, ze o HDR w pojeciu ogolnym przeczytalem w "prasie", czyli internecie. Zastanowil mnie ten pomysl i postanowilem sie tym tematem samodzielnie pobawic, wykonujac nieco eksperymentow. Wnioski przedstawione we wczesniejszych postach sa efektem moich wlasnych przemyslen (jak to w zyciu bywa, rownoleglych do dzialan wielu innych osob), jednak znalazlem potwierdzenie swojego toku myslenia. (prosilbym, aby w odbiorze tej wypowiedzi tez nie odwracac kota ogonem)
Dajmy na to tutaj:
http://www.fotal.pl/artykul/HDR_DRI_..._doc13616.html
Punkt 2.
Podpunkty "HDR" i "DRI".
Na potrzeby tego watku wspomne, ze HDR z linka, to "pelnoprawny HDR", a DRI - "naciagany" HDR.
Jak widac nie napisalem bzdur wyssanych z palca (nie sugeruje niniejszym, ze ktos mnie o to posadza).
Mozliwe jest tez wykorzystanie obydwu technik jednoczesnie (w znaczeniu tej samej pracy, nie jednoczesnosci wykonywania operacji).
Powoduje to:
- uzyskanie wystarczajaco intensywnego efektu (DRI)
- nadanie bardziej naturalnej w odbiorze postaci (nalozenie HDR na DRI, w dobranych subiektywnie proporcjach)
Aktualne mozliwosci pozwalaja na uzyskanie wielu efektor roznymi sposobami, jednak nie uprawnia to do odsuwania rzeczowego nazewnictwa i wlasciwego okreslania faktycznego stanu rzeczy na margines. I tylko o to mi w sumie chodzi.
Noz mi sie w kieszeni otwiera (chociaz nie nosze) i watroba gnije, kiedy slysze n.p. okreslenie "kino domowe". Kino owszem jest, ale z takim nazewnictwem.
Jak wszystkim wiadomo, na poczatku kino bylo nieme. Co za (cenzura) nazwal wiec kinem zestaw audio...?.
Zatem poznawajmy wlasciwe znaczenia slow i okreslen, a dopiero potem uzywajmy ich w sposob bardziej elastyczny, ale z pelna swiadomoscia takiej postaci rzeczy.
Czego wszystkim zycze i sobie takze. Zupelnie szczerze i nie dla jakich dziwnych urojen bynajmniej, a dla zwyczajnej wygody i z niecheci do syzyfowej pracy (kto chce, moze to nazwac lenistwem. nie zrobi mi to roznicy). Po prastu latwiej jest sie wtedy wlasciwie zrozumiec.
Nawiazujac do wypowiedzi Jacka o szarej polowce, wydaje mi sie ona calkiem do rzeczy i chyba odpowiada na pytanie, na ten temat zadane. Jezeli sie z kims zgadzam, UMIEM przyznac mu racje (zeby nie bylo...).
Cala dyskusia pewnie faktycznie odbiegla postaciowo od tutoriala, jak ktos to slusznie zauwazyl, jednak mam nadzieje, ze jej wyniki wplynely pozytywnie na wlasciwe rozumienie tematu. Tak sie naiwnie pocieszam.
Pozdro
Ostatnio edytowane przez Seeker ; 08-04-2007 o 16:25
seek & destroy
Tyle masz talentu, ile zdolasz go udzwignac...
Skontaktuj się z nami