Witam od kilku lat planowany gaz ziemny nie dotarł na moją ulicę więc zastanawiam się czym go zastąpić, może macie jakieś doświadczenia z kotłami opalanymi pelletem.
Szukaj
Witam od kilku lat planowany gaz ziemny nie dotarł na moją ulicę więc zastanawiam się czym go zastąpić, może macie jakieś doświadczenia z kotłami opalanymi pelletem.
Czy interesuje Cię typowy kocioł na pellet z palnikiem czy coś bardziej uniwersalnego?
Dlaczego BODY a nie korpus...?
Pomyśl o ekogroszku, jakiś kocioł z zasobnikiem i masz wygodę.
Wysyłane z mojego GT-I9000 za pomocą Tapatalk 2
D3100 | 18-55 | Helios 44-2 |Velbon DF-60
Kondziu - w jakich okolicach mieszkasz?![]()
To ja się podzielę swoimi wynurzeniami. Bo 3 lata temu miałem podobny dylemat. Też miał być gaz, kotłownia została przewidziana niewielka, okazało się, że gazu nie będzie i zdecydowałem się na kocioł stałopalny. Zdecydowałem się na ekogroszek. Czasami żałuję, ale nie ma rozwiązania beż wad. Trzeba wybrać to rozwiązanie, które mam ich mniej. Więc będę pisał w odniesieniu do pieca na ekogroszek.
Oba te sposoby opalania maja wiele wspólnych rozwiązań. Same kotły konstrukcyjnie są bardzo zbliżone lub identyczne. Np. mój kocioł z paleniskiem retortowym może spalać i ekogroszek i pelet. W przypadku peletu trzeba tylko zastosować inny zasobnik i z innym sposobem podawania opału, można go ewentualnie doposażyć w system rozpalania i gaszenia. Są też kotły z rynnowym paleniskiem bardziej dopasowane do palenia peletem albo miałem. W każdym razie syfu w kotłowni z jednego i z drugiego jest dokładnie tyle samo.
Zalety pieca peletowego:
- Bardziej równomierne spalanie, niż ekogroszku - w węglu są jakieś wtrącenia mineralne, kamienie, gliny itd - to się nie spala, tylko zostaje w popiele, a stanowi część masy opałowej. Pelet spala się do końca na idealnie miałki popiół.
- Możliwość wyposażenia kotła w instalację do automatycznego rozpalania. Jest to o tyle istotne, że gdy wyjedziemy i np. wyłączą prąd na kilka godzin, piec wygaśnie. Peletowy sam się rozpali po przywróceniu zasilania. Węglowy nie i w domu będzie zimno dopóki nie wrócimy i go ręcznie nie rozpalimy.
- Popiół można wykorzystać do nawożenia ogródka.
- Przy spalaniu peletu nie powstaje sadza, z której trzeba czyścić co jakiś czas piec.
- Tona peletu kosztuje mniej, niż tona węgla. Niewiele mniej (zależy jeszcze, z czego ten pelet jest), ale zawsze to trochę taniej.
Wady:
- Zasobnik wraz z podajnikiem zajmuje więcej miejsca.
- Sam opał, choć kalorycznie jest zbliżony do węgla, to jest wiele mniej gęsty niż węgiel, w związku czym, tona peletu zajmuje ok. 4 więcej objętości, niż tona węgla. Trzeba mieć to gdzie złożyć, żeby nie zawilgło, nie zgniło itd.
- Podatność na psucie - to są sprasowane trociny, więc jak nawilgną, to się mogą zagrzybić, zapleśnieć, zgnić itd.
- Nie da się palić wilgotnym peletem. Węgiel, nawet jak jest lekko wilgotny, jak się rozpali i rozdmucha, to się będzie palił. Będzie co prawda niszczył w większym stopniu kocioł, ale się będzie palił. Ma to znaczenie o tyle, że czasem trzeba dokupić paliwa w trakcie sezonu, zimą. Szansa na kupienie czegokolwiek suchego jest w tym okresie znikoma.
- Podobno (piszę to na podstawie opinii znajomych, którzy palą peletem) ciężej jest kupić dobry pelet, niż dobry węgiel (ekogroszek) - na dobrą sprawę nigdy nie wiadomo, co kupujemy, za każdym razem to może być coś innego; jak wiadomo pelet można zrobić ze wszystkiego, więc nie wiadomo, co w danym momencie kupujemy. Z węglem tez nie jest pod tym względem różowo, ale ponoć dużo, dużo lepiej niż z peletem.
- Czas pracy na zasobniku - jak zasypię cały zasobnik ekogroszkiem, to mam na kilka dni palenia. Zasobnik o tej samej objętości zasypany do pełna peletem starczyłby na dużo krócej.
Reasumując, wady peletu sprowadzają się głównie do ilości miejsca potrzebnego jego magazynowania w warunkach, które go nie zdegradują (najlepiej jest kupić zapas na cały sezon, wcześniej wypróbować na kilku workach jak się pali, a następnie kupić kilka ton tego samego - niestety te kilka ton trzeba mieć gdzie złożyć) oraz miejsca potrzebnego na wstawienie pieca (jeżeli kotłownia jest niewielka i była przewidziana pod gaz, to kocioł węglowy z zasobnikiem ledwo się zmieści, a kocioł peletowy z zasobnikiem zajmie jeszcze więcej miejsca).
Z ekogroszkiem jest przesrane, czasem mnie taka frustracja dopada, że mam ochotę przezbroić piec na pelet, ale tutaj wyłazi to, o czym napisałem wyżej. Mój problem polega na tym, że nie mam gdzie składować opału. Ledwo upchałem węgiel kupiony na całą zimę, jak sobie pomyślę, że to miałby być pelet, to już w ogóle nie miałbym gdzie go zmagazynować. Poza tym piec ekogroszkowy w mojej kotłowni sprawił, że i tak ciężko tamtędy przejść (kotłownie mam między mieszkaniem i garażem, więc dosyć często się tamtędy przechodzi, czasem z bagażami, czasem z zakupami). A frustracja łapie mnie, gdy co dwa tygodnie muszę wywalić z pieca wiadro sadzy i popiołu, bo inaczej przestaje się palić i grzać. Tzn. tak było do tej pory. W tym roku wymieniłem całe sterowanie pieca oraz zmodyfikowałem lekko instalację kominową i póki co, chyba, jest sporo lepiej. Jeszcze w tym roku pieca nie musiałem czyścić (palę od pierwszej połowy października), w zasadzie tylko dosypuję węgiel i opróżniam popielnik.
Ostatnio edytowane przez Majek ; 08-12-2012 o 18:42
Majek kup se kocioł gazowy, zmień dysze na Propan Butan i ze 3 wielkie butle i będziesz zadowolony ( chyba![]()
Jak nie ma miejsca do składowania opału, to przecież można kupować opał w workach raz w tygodniu.
Ja co prawda mam gdzie trzymać węgiel, ale i tak kupuję co dwa tygodnie. Szkoda mi mrozić gotówkę.
Pellet jest drogim paliwem, koszt ogrzewania porównywalny z gazem.
Ekogroszek jest najtańszy, ale...
Kotłownia, sadza, brud, popiół...
Raz na kwartał trzeba wyczyścić kocioł, nic przyjemnego...
Decyzja do kupującego...
Dlaczego BODY a nie korpus...?
To nie takie hop, siup... Niestety... Przede wszystkim nie chcę ozdoby w obejściu pod postacią pięknego zbiornika na PB. A ja bym potrzebował takiego ok. 5m3. Jak już, to bym wkopywał zbiornik pod ziemię. To też nie jest takie do końca cacy, bo zbiornik na gaz płynny to urządzenie ciśnieniowe podlegające dozorowi technicznemu. Czyli co jakiś czas trzeba odkopać i pokazać panu z urzędu, że zbiornik nie pierdyknie za chwilkę.
Ja tak sobie utyskuje przy różnych okazjach, ale w tym momencie rozwód z ekogroszkiem z mojego punktu widzenia nie będzie rzeczą prostą. Po pierwsze mam kocioł, który parę złotych kosztował. Jak go wywalę, będę musiał wsadzić jakiś piec, najlepiej kondensat, to znowu parę złotych będzie. No i na koniec trzeba by ze zbiornikiem temat załatwić. Najprawdopodobniej wstrzymam się z tego rodzaju inwestycjami, dopóki obecny kocioł pożyje. A nie daje mu więcej, jak 6-7 lat. 3 lata ma za sobą, czwarty sezon w drodze. Już bliżej niż dalej.
No ale dobra, nie róbmy offtopa.
I co, jak kupujesz w środku zimy opał to jest on suchy? Jeżeli tak, to masz dobrego dostawce. Ja się przewiozłem na takiej praktyce sromotnie. Raz, że czasem z worków woda aż się wylewała, przez co po 3 latach palenia mój piec jest wyżarty jak nie wiem. Pomijam że w 25 kilogramowym worku węgla mam wtedy dwadzieścia kilogramów węgla i pięć kilogramów wody, bo jak w składach workują węgiel z hałdy, to razem z lodem, śniegiem itd. Dwa, kupując węgiel co dwa tygodnie (czy co miesiąc, jak ja) za każdym razem kupowałem inny towar. Za każdym razem trzeba było modyfikować ustawienia pieca, bo się nie chciało toto spalać. Tym razem kupiłem z góry na cały sezon.
Z peletem sprawa się komplikuje, bo nie można go tak sobie rzucić gdzieś pod płotem, nawet w workach. Bo skiśnie.
Nieprawdą jest, że pelet jest drogi. Jest tańszy od ekogroszku. Tona workowanego ekogroszku to kosz ok. 850 złotych, czasem nawet 900. Pelet w worku zaczyna się od 750. A jak pisałem wyżej, kalorycznie jest zbliżony do węgla. W sensie, z jednego kilograma peletu otrzymamy mniej więcej tyle samo dżuli, co z węgla. Tyle, że ten kilogram peletu będzie zajmował kilka razy więcej miejsca. Syfu w kotłowni jest tyle samo z ekogroszku, co z peletu. Co prawda z peletu nie ma sadzy, ale sam popiół jest inny, bardziej miałki i też wszędzie osiada.
Ostatnio edytowane przez Majek ; 09-12-2012 o 23:36
Ja dwa lata szukałem dostawcy...
Co dwa tyg kupuje 10 worków, wstawiam do kotłowni, otwieram każdy, żeby węgiel przez kilka dni przeschnal, choć i tak mam w miarę suchy.
Jeżeli piszesz, że Pellet ma podobną kaloryczność do węgla, to rzeczywiście masz problem z dostawcą węgla...
Ja mam dostęp do obu tych paliw, Pellet super jakość, ale do ekoretu to mu dużo brakuje pod względem kalorii
Ostatnio edytowane przez Squier ; 10-12-2012 o 13:35
Dlaczego BODY a nie korpus...?
Skontaktuj się z nami