Close

Strona 3 z 3 PierwszyPierwszy 123
Pokaż wyniki od 21 do 22 z 22

Wątek: Akredytacja

  1. #21

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez charlie_kr Zobacz posta
    Kup bilet i zrób zdjecia dla siebie.

    Ja kiedyś miałem ciekawy problem:

    Dostałem akredytację na PS w skokach narciarskich w Zakopanem.
    Zrobiłem bardzo dobre zdjęcia wysokiej klasy sprzętem, ale nie miałem na nie klentów.
    Zdjęcia zostały dla mnie, na tapetę
    A jak przeglądałem zdjęcia na przykład na onecie albo sport.pl i zobaczyłem jaki materiał oddali inni fotografowie, to się załamałem. A wzieli za to dobre pieniądze.
    temat akredytacji pojawia się często - trochę kulis w temacie:
    - po pierwsze do powyższego - bo ten z onetu, wp czy innego portalu rano był ma sesji rady miasta w krakowie, po drodze zrobił imprezę w Myślenicach, a wieczorem wspomniany PS. I zdjecia wysłał tam 15min po imprezie - ty molestowałeś swoje pewnie kilka dni.
    Gwarantuję Ci, ze z tej samej imprezy były też zdjęcia innych pro - akredytowanych przez FIS, PAP itp - i ich zdjęcia już spokojnie z Twoimi mogą powalczyć, o ile tylko Twoje mogą powalczyć z nimi.
    Sa media i media, wymagania i założenia, których zawodowiec się trzyma i nie kombinuje jak nie musi, bo to jego robota i więcej nie dostanie niż dostaje - prywatnie sobie tych zdjęć nie sprzeda. Chyba że... chyba ze ma i nazwisko, i akredytacje i jest free.
    A akredytacje tez sa rózne, nawet na te same imprezy - np trzy kolory kamizelek - jedni mogą, drudzy wejdą w dodatkowe pola a Ci extra mogą wejdą a nawet staną na środku linii strzału tych pierwszych - ( ale tylko gdyby musieli a ten pierwszy stoi jak pierdoła).
    To kolejna sprawa - organizator wie, ze fotograf z mediów ma juz jako takie doświadczenie i wie i umie. Nie jak robić zdjęcia, ale jak pozwolić innym pracować. I tym fotografowanym i tym fotografującym. Jak mam obok siebie amatorów - skóra mi cierpnie, bo wiem ze choćbym nie wiem jak się z nim "umawiał" i tak w ostatniej chwili wstanie, przejdzie zmieni miejsce czy tam jeszcze, ale wlezie mi w kadr, jak mam zawodowców obok - na kilku metrach kwadratowych będzie nas czterdziestu - lufa koło lufy - i nawet choćby ziemia się zatrzęsła, nikt mi łba w obiektyw nie wsadzi w kulminacyjnym momencie.
    Po drugie kasa. Niekoniecznie. Jest impreza gdzie akredytacja to glejt aby sie poruszać, sa ze to samochód, dobry hotel, wyżywienie, bilet. Raz płacą media wysyłające, innym razem organizator - bo ma to w barterze, bo za to dane media pisza, umieszczają loga sponsorów imprezy itp.
    A ten marnie robiący - (jak słyszę od kolegów) - to biegajacy od rana do wieczora fotoreporter lokalnej GW, robiacy wszystko co sie rusza od sportu po pożar kamienicy, ma 1200-1500 zł miesięcznie, więc nie dziwie sie ze nawet nie patrzy co i jak robi...

    Do wątkodawcy (czyni) - niestety, młodi sa dziś mocno roszczeniowi, a "budowanie portfolio" to nic innego jak kształcenie się - to jakby starszy brat poszedł na MBA - będzie lepszy, więc kiedyś więcej zarobi - ale teraz, musi na to wyłożyć. Więc nalezy jeździc za swoje, bilety kupowac za swoje a jak wejść na scene, przed mete, za kulisy - no właśnie to akredytacja nie pomaga, to pomaga "to coś" co musi mieć dobry fotoreporter. Przykład - ja mając akredytacje, pięć plakietek, wisiorków na smyczy, a nawet kamizelkę od orga (!) nie zostałem wpuszczony w newralgicznej chwili na teren - bo wynajęty ochroniarz miał powiedziane "nikogo" i nie było gadania - musiałem dać mu w ryj, aby sprowokować bójkę z ochrona, dopiero wtedy do zadymy wezwano "wyższych stopniem" i szefa który powiedział krótko nawet nie nawiązując do sprawionego mordobicia jego podwładnego - "wpuścić" - co było oczywistym, ale nie dla każdego co myślałby akredytowany.

  2. #22

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez charlie_kr Zobacz posta
    Miejsca w agencjach, redakcjach są tak oblegane, że nie ma możliwości dostania się bez kontaktów i tak dalej.
    ja obdzwoniłem kilka agencji ostatnio i w kazdem powiedziano mi: Przykro nam, ale mamy komplet fotografów
    Moge sie wypowiedziec tylko o scenie metalowej. Nie tak dawno udzielalem sie na niej w roznych rolach bardzo intensywnie. Teraz z powodu wyborow zyciowych juz znacznie wyluzowalem. Problem w wypadku pieniedzy za zdjecia polega na niej na tym, ze po prostu nie ma popytu na dobre/platne zdjecia. Ponad 95% bandow (nie oceniam warsztatu, stazu, zaslug, organizacji tras, itd.), to po prostu pasjonaci. To ich hobby. Zamiast jezdzic na wakacje smazyc sie na plazy, wola z milosci do rock'n'rolla halasowac w lepszych klubach i mniejszych spelunach. Jezdza na urlopach, a ostatnio modne staly sie weekendowki (czwartek-niedziela, pare razy w miesiacu, rozne rejony Polski). Mniej urlopu przepada . Zamiast wyjechac zima na narty, placa za miksy i mastering plyty. Plyty, koncerty sprzedaja sie w takich ilosciach, ze nawet zdjecia Annie Leibovitz nie sprawia, ze sprzedadza ich wiecej. Wazniejszy jest sprzet, logistyka, obsluga ludzka, fotograf to tylko dodatek. Dobro luksusowe, a nie pierwszej potrzeby.

    Media papierowe?
    - Sa 2 gazety, ktore spelniaja role ulotek reklamowych wytworni plytowych, ktore je wydaja.
    - Pure Metal (wolontariat) - nie istnieje.
    - Thrash'em All przestal sie ukazywac.
    - Heavy Metal Pages - nie mam pojecia co z nim (sprzedawal sie slabo z tego co pamietam).
    - 7Gates/Mega Sin - nie mam pojecia czy jeszcze sie ukazuja. Jesli tak, to pewnie raz na 4 miechy.
    - Hard Rocker - doszlo do przewrotu redakcyjnego i chyba przy okazji wyzional ducha. Jakies obietnice reaktywacji jakis czas temu byly na stronie wydawcy: producenta sprzetu estradowego. Nie widze tego.
    - Kserowane ziny, a la biuletyn Old Temple od Eryka. Super, ze sa, ale mowimy o malych ilosciach kserowanych pism. Pelny underground. Ma to swoj urok, ale czy kserowany zin potrzebuje zdjec 300dpi z ponad 20mpix puch?
    - Bylo jeszcze jedno swietne pismo o black-death metalu i rock'nrollu. Nie pamietam teraz nazwy. Dwumiesiecznik, chyba nie istnieje. Swietny papier, swietne teksty. Przypomne sobie dopisze.
    - Bad taste (ugrzeczniony Wolfpack), zawiesil sie po kilku numerach.

    Internet? Ostaly sie 2-3 wplywowe serwisy. Tak, dzialajace na zasadzie wolontariatu i masa o zasiegu sladowym. B. ladnie wystartowal T-mobile-Music Szubrychta. Niespotykany jak na internet poziom. Nie mam pojecia jak wyglada tam sytuacja z wierszowkami. Jesli chodzi o duze serwisy Onet, Interia, Wp... znam stawki, to na prawde nie sa duze pieniadze. Inna sprawa, ile galerii jesli chodzi o metal interesuje ich miesiecznie? To nie serwisy scenowe, nawet w serwisach tematycznych a la muzyka. Ile razy Metallica czy Slayer graja w Polsce?

    Wlasciciele klubow. Kilka placi, choc sa to sumy symboliczne. To nie sa imprezy taneczne, gdzie zdjecia ladnych dziewczyn, dobrej zabawy, i zapelnionego klubu moga kreowac wizerunek miejsca. Widz idzie na konkretne bandy, lub zresetowac sie przy barze. Tak na prawde w wypadku gigow to ich dobra wola.

    Dochodza jeszcze wydawcy... wiekszosc zespolow by zostac wydana przychodzi z oplaconym przez siebie, gotowym materialem... Oczywiscie sa jeszcze plyty dvd. Realnie, oprocz pojedynczych zespolow wydawanie tych plyt poza oficyna, wytwornia (?) Przystanku Woodstock nie jest oplacalne. Tam jest produkcja, widownia, i ryzyko wydania oraz dobry pr bierze na siebie ktos inny.

    Paradoksalnie, w moim odczuciu, najwiekszym przeciwnikiem zdjec koncertowych jest... YOUTUBE. Kto dzis przed wybraniem sie na gig szuka galerii w necie gdy ma dzwiek, wizje i to w naprawde dobrej jakosci nieraz mniej niz 24H po wczesniejszym koncercie na trasie?

    Promotorzy lokalni. Ta sama sytuacja co zespoly. Akustyk, klub, plakaty, zwykle przody, konkurencyjne imprezy. Fotograf naprawde nie sa ich najwazniejszym zmartwieniem.

    Agencje robiace festy. Moj dobry kumpel jest wlascicielem jednej z wiekszych teraz w halasie. Oprocz zdjec dokumentujacych rozmieszenie reklam do raportow dla sponsorow nie potrzebuje zadnych. Jak potrzebuje bierze znajomych, by po ludzku, po czlowieczemu, zrobic im przyjemnosc.

    Firmy produkujace sprzet, okay. Cos tam puscilem, pln przyszly, ale byly to tez symboliczne sumy.

    Przechodzac do meritum. Kto w takim razie ma kupic te zdjecia? Jasne, ze czasem bywaja wyjatki od rzeczy, o ktorych pisalem wyzej, ale to wyjatki. Juz dawno pogodzilem sie z tym, ze fotografia koncertowa bedzie dla mnie przygoda. Ekscytujaca, pelna fajnych anegdot i wspanialych ludzi, czasem troche obsceniczna, ale na pewno pelna dobrego humoru. Az tyle i tylko tyle.

    Uffffff.

    Btw: polecam wywiad z Arturem Rawiczem.
    Ostatnio edytowane przez badi ; 24-11-2012 o 23:46

Strona 3 z 3 PierwszyPierwszy 123

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •