temat akredytacji pojawia się często - trochę kulis w temacie:
- po pierwsze do powyższego - bo ten z onetu, wp czy innego portalu rano był ma sesji rady miasta w krakowie, po drodze zrobił imprezę w Myślenicach, a wieczorem wspomniany PS. I zdjecia wysłał tam 15min po imprezie - ty molestowałeś swoje pewnie kilka dni.
Gwarantuję Ci, ze z tej samej imprezy były też zdjęcia innych pro - akredytowanych przez FIS, PAP itp - i ich zdjęcia już spokojnie z Twoimi mogą powalczyć, o ile tylko Twoje mogą powalczyć z nimi.
Sa media i media, wymagania i założenia, których zawodowiec się trzyma i nie kombinuje jak nie musi, bo to jego robota i więcej nie dostanie niż dostaje - prywatnie sobie tych zdjęć nie sprzeda. Chyba że... chyba ze ma i nazwisko, i akredytacje i jest free.
A akredytacje tez sa rózne, nawet na te same imprezy - np trzy kolory kamizelek - jedni mogą, drudzy wejdą w dodatkowe pola a Ci extra mogą wejdą a nawet staną na środku linii strzału tych pierwszych - ( ale tylko gdyby musieli a ten pierwszy stoi jak pierdoła).
To kolejna sprawa - organizator wie, ze fotograf z mediów ma juz jako takie doświadczenie i wie i umie. Nie jak robić zdjęcia, ale jak pozwolić innym pracować. I tym fotografowanym i tym fotografującym. Jak mam obok siebie amatorów - skóra mi cierpnie, bo wiem ze choćbym nie wiem jak się z nim "umawiał" i tak w ostatniej chwili wstanie, przejdzie zmieni miejsce czy tam jeszcze, ale wlezie mi w kadr, jak mam zawodowców obok - na kilku metrach kwadratowych będzie nas czterdziestu - lufa koło lufy - i nawet choćby ziemia się zatrzęsła, nikt mi łba w obiektyw nie wsadzi w kulminacyjnym momencie.
Po drugie kasa. Niekoniecznie. Jest impreza gdzie akredytacja to glejt aby sie poruszać, sa ze to samochód, dobry hotel, wyżywienie, bilet. Raz płacą media wysyłające, innym razem organizator - bo ma to w barterze, bo za to dane media pisza, umieszczają loga sponsorów imprezy itp.
A ten marnie robiący - (jak słyszę od kolegów) - to biegajacy od rana do wieczora fotoreporter lokalnej GW, robiacy wszystko co sie rusza od sportu po pożar kamienicy, ma 1200-1500 zł miesięcznie, więc nie dziwie sie ze nawet nie patrzy co i jak robi...
Do wątkodawcy (czyni) - niestety, młodi sa dziś mocno roszczeniowi, a "budowanie portfolio" to nic innego jak kształcenie się - to jakby starszy brat poszedł na MBA - będzie lepszy, więc kiedyś więcej zarobi - ale teraz, musi na to wyłożyć. Więc nalezy jeździc za swoje, bilety kupowac za swoje a jak wejść na scene, przed mete, za kulisy - no właśnie to akredytacja nie pomaga, to pomaga "to coś" co musi mieć dobry fotoreporter. Przykład - ja mając akredytacje, pięć plakietek, wisiorków na smyczy, a nawet kamizelkę od orga (!) nie zostałem wpuszczony w newralgicznej chwili na teren - bo wynajęty ochroniarz miał powiedziane "nikogo" i nie było gadania - musiałem dać mu w ryj, aby sprowokować bójkę z ochrona, dopiero wtedy do zadymy wezwano "wyższych stopniem" i szefa który powiedział krótko nawet nie nawiązując do sprawionego mordobicia jego podwładnego - "wpuścić" - co było oczywistym, ale nie dla każdego co myślałby akredytowany.
Szukaj




Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami