No to Pan mało wie. Przy szkołach muzycznych są przedszkola muzyczne. Zajęcia umuzykalniające np raz w tygodniu. Później przesłuchanie do szkoły którą zaczynają dzieci ok 5 lat. Jeśli w czasie przesłuchania dziecko wykaże pewne uzdolnienia, a zapewniam, że testy są bardzo ciekawe i miarodajne, jest szansa na naukę, nie tracenie czasu.
Nie parapet w domu o tym decyduje. To tylko nowa zabawka, która szybko się znudzi. Absolutnie nie wykrzesa żadnego zacięcia. Aby się dowiedzieć czy dziecko ma zdolności w kierunku muzycznym, trzeba dziecko wysłać do normalnej szkoły. Muszą to ocenić fachowcy a nie muzyczny ignorant - rodzic na podstawie jak dziecko bawi się parapetem. Dlaczego użyłem epitetu w odniesieniu do rodzica? Bo jeśli miałby jakiekolwiek pojęcie o edukacji muzycznej nie myślałby w ten sposób.
Poza tym wątkotwórca pytał konkretne grupy ludzi o zdanie, nie laików, więc proszę nie pieprzcie głupot o czymś o czym nie macie bladego pojęcia. Niestety "kawiszowiec" ma tyle pojęcia o grze co kowal o wyrywaniu zębów.
Och, aby się tylko przyczepić. Mój syn jest pianistą po prostu a klawisze ma dodatkowo do zabawy, bo do tego się to nadaje. Kogoś syn ma podobne wykształcenie aby zabierać głos?
Z czterech szkół muzycznych, w tym dwóch prywatnych "parapeciarskich", i dwóch PSM-ów. A dane pochodzą od wieloletnich nauczycieli, zarówno rzemieślników ze szkół nazywanych markami instrumentów i prawdziwych nauczycieli AM.
Szukaj





Skontaktuj się z nami