Spowiedź moralnie upadłego fotografa:
Przyznaje się do winy, wałkowany lisek tak naprawdę okazuje się być przesympatyczną Norką o imieniu Fredek jest z nami od paru pokoleń i nie spostrzegliśmy, kiedy mu się ,,zeszło”, ale kolejne dzieci nie mają oporów przed zabawą z tym wspomnieniem zwierzątka

. To niestety wyznań dopiero początek, spieszę donieść, że buciki na nogach dziecka wykonano ze skóry zwierzęcia zwanego Świnką (niestety prawdziwego imienia nigdy nie poznaliśmy), a płaszczyk o zgrozo wykonano z ,,czystej żywej wełny" ( cokolwiek to znaczy wskazuje, że coś tu jednak jest żywe). Czyli owieczka miała jakąś szansę i być może biega gdzieś po halach. Jednak i ta owieczka nie daje mi spokoju, ostatnio byliśmy rodzinnie na kebabie i ja z kochaną małżonką zamówiliśmy wspomniane danie z baraniną (dzieci jadły drób), więc pewno i owieczce się to życie nie udało. Tak, więc biorę te wszystkie winy na siebie i niestety nie mogę obiecać poprawy, bo zwyczajnie lubię ekologie w wydaniu retro, czyli naturalność

Ja teraz idę zrobić śniadanko dla całej rodzinki, ale co zamierzam podać politycznie przemilczę wspomnę jedynie, iż dzieci mają świadomość, co jedzą i skąd to jedzonko pochodzi.
Przepraszam, jeśli kogoś uraziłem, ale nie mogłem się oprzeć
A fotka to zasadniczo Wam się podoba?

Skontaktuj się z nami