Szukaj
Musiałbyś mieć fatalny zbieg okoliczności w zasilaczu, żeby prąd powrotny trafił na obudowę, to co Cię smyra, to nie faza.
Zacznij od sprawdzenia, czy aby na 100% bolec jest uziemiony (samo to, że coś jest do niego podłączone, nie świadczy o uziemieniu). Jeśli nie jest, a nie masz możliwości uzyskać uziemienia, zrób brzydki komunistycznypatent i w gniazdku zrób mostek z "zera" na uziemienie. Na 95% pomoże. Jeśli nie, to zmień zasilacz.
I jeszcze jedno, Ciebie to tylko gilgocze, ale kogoś ze słabym sercem może to położyć na zawsze.
Sinusoida "odbywa" się na jednej żyle.![]()
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Nie rób nic z kaloryferem! Potem będzie się ktoś dziwił piętro niżej, że go prąd kopie jak rur dotyka! Prąd ma iść w przewodach, które do tego zostały stworzone, a nie po rurach z wodą!
Do kaloryfera to się podpina czasem cieniuteńkie kabelki odprowadzające ŁADUNEK elektrostatyczny, na przykład kiedyś tak było z filtrami na monitory CRT. Ale nie prąd, który wyczuwasz przez skórę!
Brrrr.
No nie wiem jak Wy czytacie te teksty, skoro nie zauważyliście, że miron19j napisał już w pierwszym poście, że gniazdka ma wyzerowane, a do domu (logicznie), EE jest dostarczana z pomocą kabla dwużyłowego.
Na obudowie prawidłowo złożonego peceta nie ma prawa pojawiać się napięcie, więc w sumie jest się czym martwić, ale moim zdaniem to nie wina zasilacza, tylko źle zamontowanej płyty głównej, albo któregoś z wpiętych do niej urządzeń.
Medice, cura te ipsum.
Gdyby uziemienie szło wszędzie, czyli przez gniazdko, listwę do komputera, to nawet przez "wyzerowane", a nie prawidłowo uziemione gniazdko, nie ma prawa nic człowieka kopać dotykając obudowy. Zatem zgaduję, że przedłużacz jest dwużyłowy, zamiast trzyżyłowego i tyle. Ewentualnie giazdko nie jest wyzerowane prawidłowo.
Nie ma właściwie wiele do zgadywania, bo gdyby chodziło o napięcie 230V, to sprawa miałaby charakter kompletnie inny od opisywanego.
Dlatego właśnie pisałem o prawdopodobieństwie nieprawidłowego zamontowania płyty głównej, z której to upływający prąd charakteryzujący się znacznie niższymi napięciami z przedziału 3-12V mógłby powodować jakoweś mrowienia, szczególnie kiedy dotknie się do obudowy, na którą upływa prąd o takim niskim napięciu, dość wrażliwymi i lekko spoconymi częściami ciała.
Płyta główna, powinna być zamocowana mosiężnymi wkrętkami zaizolowanymi nieprzewodzącymi prąd podkładkami.
Tak zawsze czyniłem, gdy bawiłem się w rzeźbę pecetową i jeszcze żaden mnie nie pogryzł.![]()
Ostatnio edytowane przez Johanan ; 09-08-2012 o 15:21
Medice, cura te ipsum.
W żadnym wypadku. Jakbyś na obudowie miał fazę, to już mógłbyś nie żyć, a komp prawdopodobnie przy włączeniu by się spalił. Teraz wyjaśniam dlaczego czujesz mrowienie. Przez różnicę potencjałów pomiędzy uziemioną obudową, a uziemionym grzejnikiem. Po prostu albo grzejnik jest źle uziemiony (w co wątpię) albo uziemienie w gniazdku jest do d..... Jedynym rozwiązaniem tego problemu jest przykręcenie do obudowy komputera przewodu, i podłączenie go do grzejnika celem zniwelowania różnicy w napięciu pomiędzy tymi punktami.Jeżeli komputer gryzie, to na obudowie jest faza.
Problem z mrowieniem nie występuje przy 3 żyłowych instalacjach elektrycznych (z przewodem "PE", odprowadzającym ładunki do gleby).
Pewnie w ogóle nie ma uziemienia w gniazdku. Zawsze obudowa będzie "mrowić" bez 3-ciej żyły odprowadzającej (ew. bez przynajmniej zerowania).
Jak mieszkasz w domku jednorodzinnym, wiesz że w całym budynku jest tylko jeden PC podpięty do jednego grzejnika, to można tak zrobić (w końcu co za różnica czy kopnie komputer, czy grzejnik ... a przy takim połączeniu w praktyce nic nie kopnie). Ale w bloku bym czegoś takiego nie ryzykował.
Ostatnio edytowane przez Kyle ; 09-08-2012 o 10:13
Szczerze mówiąc pierwsze słyszę o izolacji płyty głównej od obudowy, ale w sumie, czemu nie? Zawsze myślałem, że te metalowe tulejki na których płyta stoi przewodzą prąd. No ale oczywiście zawsze można odizolować. Szczególnie, że zdarzyło mi się nie być pewnym, czy dokręcająca płytę śrubka nie dotyka jakiejś ścieżki. Przecież tak na logikę biorąc nie powinno to mieć żadnego znaczenia. Dlatego, że mamy dwa przypadki:
A) masa płyty ma nie stykać się z masą obudowy
B) masa płyty powinna stykać się z masą obudowy
W przypadku A) wystarczy nie prowadzić w pobliże otworów mocujących żadnej ścieżki z masą. W przypadku B) jak najbardziej. I to zależy od producenta płyty głównej (czy tam od standardu), I jeżeli on dobrze wykona płytę i użyjemy mocowań przewodzących prąd, to w sytuacji A) i B) będzie dobrze.
A tak się jeszcze upewnię - to jakaś potwierdzona czymś informacja (standard ATX lub nowszy? jakoś nigdy się tym nie interesowałem), czy coś zasłyszanego/domniemanego/zaobserwowanego?
Skontaktuj się z nami