Z mieszkańcami też miałem pewien problem, po pierwszym dniu pobytu byłem nawet nieco podłamany, bo tam się niewiele dzieje w sensie ludzkim. Większy tłum jest w zasadzie tylko koło dworca kolejowego. Nie jest to jednak typowe morze głów, ot przyjedzie pociąg, pasażerowie wysiądą i rozejdą się w swoją stronę.
Przez te kilka dni udało mi się co nieco jednak podłapać.






Na nadmorską sielankę byłem o miesiąc za wcześnie.