Hmm, tak więc... Umówiłam się z nią na zdjęcia w mieszkaniu. Rozumiem, że dziewczę młode, rodzice mogą się burzyć. Ale jeżeli pisze mi, że wszystko załatwiła z nimi i jej mama chce tylko mnie poznać, to nie wnikałam. Tłukłam się tramwajem pół godziny żeby ją odebrać z przystanku. Mama, owszem, poznała mnie, ale córki nie puściła. Więc ja sru, kolejną godzinę tam i z powrotem po aparat i koniec końców wylądowałyśmy na krakowskich plantach, ludzi multum, zero szans na skupienie się na rzeczy. No i przestroga moja taka, żeby uważać na wiek jednak, bo później różne dziwaczne rzeczy wynikają i nerwy niepotrzebne..Tzn. jaki ten przebieg sesji był? Napisz trochę więcej.
Szukaj



Odpowiedz z cytatem


Skontaktuj się z nami