Znalazłem się tam z innego powodu ale nie mogłem się oprzeć scenerii: tuż po jednym deszczu i tuż przed następną zlewą, gdzieś tam w tle słoneczko próbowało się przebić. Piaskowe boisko ostatecznie uznałem za sprzymierzeńca, choć wiele bym dał za większą liczbę grających - zwykle w tym miejscu, na szarej kostce, parkują samochody.
Zdjęcie jest sklejoną panoramą.
Jak zwykle zapraszam do wyrażania opinii