Oczywiście należy usuwać niedoskonałości skóry i jest to podstawa retuszu. Ja osobiście stoję na takim stanowisku:
1. Do portretu albumowego, naturalnego, środowiskowego - usuwamy to co jest zmienne w czasie. Czyli jak za miesiąc nie będzie, lub za rok - to wywalamy. Czyli wszelkie krostki, zadrapania - znikają. Stałe pieprzyki natomiast raczej zostawiam. Jeżeli światło na nich jest niekorzystne, to jedynie je można lekko stłumić, zlać ze skórą - ale tak, by nadal były. Są one charakterystyczną cechą osobową. Czyli pieprzyk na brodzie bym zostawił raczej (ten w pobliżu ucha może też). Także piegi, jak modelka ma, to jest bardzo często ozdoba i fajnie je zostawiać.
A dobry dermatolog potrafi załatwić masę problemów i widziałem to nie na własnej skórze, ale na skórze znajomych.
A jeżeli modelka prosi o usunięcie wszystkiego - to nie widzę powodu by jej odmawiać. Można co prawda bawić się czasem w psychologa, czy ideologa, lub coś zasugerować, ale to są jej portrety i ma prawo do dowolnej prezentacji własnego wizerunku. Kiedyś malarzom czy rzeźbiarzom także sugerowano by pewne niedostatki urody ukrywać.
2. Do portretu prezentowanego w portfolio, na stronach, do reklamy, do publikacji - wszędzie tam, gdzie modelka jest praktycznie anonimowa - sugeruję usuwać wszystko co przeszkadza, włącznie ze stałymi przeszkadzajkami. Tutaj dopuszczam też drobne operacje plastyczne nawet, choć wolałbym by pokazywać piękno w różnych formach, nawet tych odchodzących od kanonów wybiegowych i reklamowych.
Co do zdjęć to ostatnie pokazane są całkiem przyjemne. Jednak nie lubię cięcia tuż pod brodą. Nieprzyjemnie się kojarzy. Myślę, że z tej sesji masz ciekawsze ujęcia, choć być może o tym jeszcze nie wiesz.Brawa za retusz twarzy. Mniej więcej tak to powinno wyglądać. Nie ma maski, a wszystko ładnie usunięte. Dobry też kolor na 1 i tonacja, choć ciut ciemno na twarzy być może.
Szukaj





Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami