Z wczorajszego wieczoru.

Oczywiście spóźniłem się na najciekawszy moment zachodu, ponieważ po mozolnym ustawieniu statywu, przygotowaniu zestawu filtrów, wężyka spustowego, wyjąłem aparat i doznałem olśnienia.
Karta została w czytniku, na biurku
Więc w autko i wio z powrotem do domu(na szczęście tylko pięć kilometrów). Po powrocie, miałem dosłownie chwilę i zdążyłem zrobić jedynie owo, poniższe ujęcie.




***
Pozdrawiam.