Postanowiłem ostatnio potrenować trochę fotografowanie obiektów będących w ruchu. Wziąłem psa, aparat i poszliśmy w plener. Piesek biegał, aportował, ja pstrykałem. Ustawienia aparatu: AF-C, dynamiczny grupowy AF, ogniskowe w granicach 60 - 70 mm, przysłona 5.6, jako że światełka nie było za wiele a nie chciałem podnosić zbytnio ISO; obiektyw Nikkor AF-S 28-70/2.8. Po powrocie wstępna selekcja i spora część fotek do kosza z powodu moich zbyt nerwowych ruchów. Pozostałe podzieliłem na dwie grupy: 1) gdy piesek biegał sobie po torze przypominającym tor cząstki w ruchu Browna, 2) gdy piesek aportował i biegł w kierunku aparatu. W pierwszej grupie większość zdjęć miała akceptowalną ostrość, gdzieniegdzie AF się pogubił, gdzieniegdzie pogubiłem się ja. W drugiej grupie - niespodzianka. Czyżbym miał BF? Na większości zdjęć pole AF na mordzie psa a ostrość za uszami, pośrodku grzbietu, na ogonie... Wiem, że nie mam BF-a, dawno już to sprawdziłem, więc co? SHUTTER LAG! Nikon chwali się szybkością swoich lustrzanek, zwłaszcza tych z wysokiej półki. I ma ku temu powody. Jednak opóźnienie migawki o 37 milisekund w stosunku do momentu naciśnięcia spustu, to niekiedy dużo. Zacząłem liczyć: obiekt poruszający się z prędkością 10 km/h przebywa w 37 ms ok. 10 cm. Czyli gdyby mój piesek biegł z taką prędkością równolegle do osi obiektywu w jego kierunku a aparat ustawił i zablokował ostrość np. na nosie, to będę ją miał w okolicach oczu. Mój piesek biegał jednak na pewno szybciej niż te 10km/h więc ostrość wypadała w różnych miejscach jego cielska. Tak to sobie wykoncypowałem, nie wiem czy słusznie. Może ktoś z Koleżanek i Kolegów spotkał się z podobną sytuacją?
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami