Mam Win 7 w konfiguracji mało ekskluzywnej, powiedziałbym raczej, że przeciętnie. Otwarłem parę RAWów z D80, intensywnie kręciłem wszystkim czym mogłem i przez godzinkę z okładem nie stało się nic, co wyglądałoby na zwis, zawis, awarię, zacięcie, itp. TO się chwali. W ogóle podoba mi się, że ktoś coś robi i są tego jakieś pozytywne efekty. Zachęcam do rozwijania.
Mam takie uwagi: program wcale nie jest tak intuicyjny, jak pewnie sądzisz. Na przykład nei od początku jasne jest, co to jest projekt (na szczęście dalej w menu jest to wymienione: image + stack). Po drugie, niektóre edycje nei są dla mnei jasne od początku (np. d/b, gdzie się trzeba chwilę zastanowić co który slider w ogóle znaczy), ale pewnei jak wszystkiego nowego - trzeba się będzie tego nauczyć, jak ktoś będzie chciał korzystać. Po któreś tam, bywają też sytuacje zaskakujące: np. w trybie CMYK slider brightness działa odwrotnei, niż dla RGB - w prawo daje ciemniej, w lewo jaśniej.
Ale to wszystko jest do przeskoczenia. No i UI, który na razie daleki jest od przyjemnego, ale to rzecz kosmetyki i porządnego projektu layoutu. Ogólnie nei spodziewałem się po pierwszym podejrzeniu, że drzemie tam tyle możliwości.
A teraz parę uwag (lub pytań) z wątpliwościami.
Po pierwsze i przede wszystkim odnoszę wrażenie, ze jest to program bardziej do akademickiej manipulacji obrazem, niż do praktycznych zastosowań. Stąd np. wielość przestrzeni, która właściwie niczemu nei służy, jak tylko temu, żeby ładnie wyglądało w wykazie cech. CHyba, że zakładasz, że mamy na dysku masę plików w różnych przestrzeniach i chcemy je sobie poobrabiać - wtedy może tak, wtedy tyle trybów ma jakiś sens...
Bawiąc się programem zadałem sobie pytanei, po co miałbym zmieniać przestrzeń kolorów. Po co miałbym zamieniać ProPhoto na inne przestrzenie w trakcie obróbki (zawężając, skoro ProPhoto jest najszerszy)? OK, mogę programem zCMYKować obrazek, obcinając zielone, oranże i fiolety - ale po co? Wiem, że istnieje szkoła, która mówi, że żeby obrobić dobrze obrazek, najpierw trzeba go zamienić na tryb LAB (czy inne) - co kompletnie mnie nie przekonuje. Weź takiego LRa, który robi prawie za przemysłowy standard: cała obróbka w Develop jedzie na ProPhoto, jako najszerszym zakresie - i dopiero na końcu przy eksporcie można sobie wybrać przestrzeń i ilość bitów do jakich eksportujemy.
Pisałeś, żeby nie porównywać Twojego softu z innymi wołarkami - OK, ale tego pomysłu z tą ilością różnych przestrzeni nei bardzo rozumiem, co to mi daje. DObra, nie porównuję z innymi wołarkami, ale idea, żeby obróbka szła w najszerszym ProPhoto i dopiero na końcu można było wybrać przestrzeń jest dla mnie zrozumiała.
Oczywiście zawsze można powiedzieć na przykład, że zmiana tonacji nieba jest łatwiejsza w HSL niż w RGB - ale to nei jest (dla mnei!) argument, żeby na tą przestrzeń od razu przechodzić. Bawienie się krzywymi Hue w trybie HSL jest zabawne, przyznaję - ale do obróbki się mało konkretnie przydaje. No chyba, że program ma pomagać niezdecydowanym artystom, pardą Artystom, w wyborze drogi: mniej lub więcej psychodelicznie, obojętne co to oznacza.
Zamiast krzywych w różnych przestrzeniach wolałbym mieć narzędzie podobne do Hue&Sat z PSa - wybieram pipetą kolor ze zdjęcia, a następnie ten kolor globalnei modyfikuję (jego jasność, Hue, nasycenie). O tak, zamiast całym zdjęciem przechodzić na HSL wolałbym o niebo takie coś - bo to byłoby o wiele bardziej pragmatyczne.
Słowem, można spokojnie przyznać co najmniej kilka plusów (pamiętając, że to wczesna wersja, ze UI jeszcze trzeba i upiększyć i dopracować, że tu i tam zdarzają się małe cuda) - ale jeden minus ja przyznaję za nie do końca przemyślane 2 rzeczy: brzydko mówiąc target (tj. dla kogo właściwie jest ten program i po co) i po drugie za implementację wielu może i ciekawych, ale niepraktycznych rzeczy, kosztem braku poszukiwania ergonomicznych i potrzebnych rozwiązań.
Szukaj





Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami