Pracuje ktoś poprzez wine na lightroomie? Windows zaczął mnie lekko denerwować i mam zamiar ściągnąć i zainstalować linuxa. Może lepiej zamiast lightrooma zainstalować darktable? Pracował albo pracuje ktoś w tym programie?
Szukaj
Pracuje ktoś poprzez wine na lightroomie? Windows zaczął mnie lekko denerwować i mam zamiar ściągnąć i zainstalować linuxa. Może lepiej zamiast lightrooma zainstalować darktable? Pracował albo pracuje ktoś w tym programie?
Na starym forum Bibble Pro widziałem informacje, że da się uruchomić*LR w wine i działa przynajmniej tak szybko, jak pod Windows. Niestety, Corel zlikwidował tamto forum. Po przejęciu Bibble przez Corela wielu użytkowników Bibble deklarowało przejście na Darktable i część*zrealizowała deklarację.
Darktable ma ogromne możliwości (większe niż LR) i równie upierdliwy interfejs. Może importować obróbkę z LR (przynajmniej częściowo). Jak dla mnie największym minusem po interfejsie jest analogiczny jak w LR sposób importowania i katalogowania zdjęć. Ciągłe przełączanie się między Biblioteką i Edycją jest upierdliwe. Bibble Pro pod tym względem było o wiele wygodniejsze. Ale przyszedł Corel...
Używałem Darktable i Raw Therapee na ostatnich w tamtym roku Mint i Ubuntu. Szczerze chciałem linuksowi dać szanse, bo go lubię, ale te dwa programy chowają się prędkością do LR na Windows 7 (laptop z i3 2.1GHz + 8GB RAM). Z tego też powodu od kiedy mocniej interesuję się fotografią - linuksy poszły na bok. LR nie chciał mi działać na Wine.
Ostatnio edytowane przez superlama ; 24-08-2014 o 22:29
Co użytkownik, to inne doświadczenia. Ja mam i5 2500K@3300 MHz i też 8 GB RAM (choć LR nigdy nie zajął więcej niż 4 GB mimo, że system jest 64-bitowy). Na początku było dobrze, zwłaszcza w porównaniu z AfterShot Pro podczas eksportu - ten potrafił zapisywać jeden! jpg przez kilka minut. Ale w miarę przybywania plików w katalogu i operacji edycji LR zwalniał. I nie mówię tu o szybkości edycji porównywalnej z Bibble Pro, bo tego LR prawdopodobnie nigdy nie uda się osiągnąć, ale o znośnej pracy bez przestojów kiedy użyję za dużo pędzla korekcyjnego. Eksport też jakoś stał się długi, a już tworzenie podglądów to masakra. Najpierw wyłączyłem nieużywane moduły, potem - kiedy dobiłem do 30 tys. zdjęć - podzieliłem je na katalogi roczne i LR trochę przyspieszył, ale może tylko sobie wmawiam. Został mi jeszcze ostatni etap, czyli zakup dysku SSD. Potem już tylko wymiana komputera na nowy z szybszym procesorem, tylko że to niewiele daje w stosunku do kosztów.
Nie wiem, jak zachowywałby się Darktable przy takiej liczbie plików, może też byłby ociężałą kobyłą, jednak przy ich małej, testowej, liczbie (kilkaset) największe opóźnienie powstawało przy interakcji z interfejsem, czyli "jak się to tu robi i dlaczego w taki alogiczny sposób". Generalnie to program czekał na mnie, a nie ja na niego.
RawTherapee dawno już nie używałem, bo jakiś czas temu było bardzo niestabilne i dałem sobie spokój.
Jarkod
Pracujesz na linuxie?
Ja posiadam i7-3537u 2GHz, 8GB RAM i win8. Zaczyna mnie denerwować i najchętniej przesiadłbym się na linuxa i dlatego pytam.
Warto z takim sprzętem zmieniać system na linux czy lepiej dokupić sobie zewnętrzny dysk na wszelkie pliki a dysk podzielić na dwie partycje po 350GB: linusowską i windosowską (dwa systemy).
Na dysku zew. trzymać zdjęcia , filmy, muzykę a na wewnętrznym podstawowe programy i jakieś tam 2-3 gry pod dany system.
Tak, na wszystkich domowych komputerach mam Linuksa. Ale mam też Windows. Na głównym komputerze był kiedyś sam Linuks i używałem Bibble Pro do obróbki zdjęć z D90. Kiedy Corel przejął Bibble, wyrzucił jej programistów i wstrzymał rozwój programu (na ponad 2 lata), stwierdziłem, że muszę znaleźć coś innego. Darktable było wtedy we wczesnej fazie a RawTherapee bardzo niestabilne. Stanęło na LR i zakupie Win7. Ostatnio jednak się zastanawiam nad zainstalowaniem Windows w maszynie wirtualnej i tam LR. Plusem byłoby to że wszystko miałbym w jednym systemie i na jednej partycji. Przez podział na 2 systemy jednak traci się część miejsca na dysku i czas na restarty komputera.
Córka ma WinXP bo... już nie pamiętam dlaczego. Chyba było tak, że komputer razem z Windows dostałem i tylko zmieniłem podział dysku żeby zainstalować Linuksa. Uruchamia Windows żeby pograć. W sumie tylko dlatego, że nie chciało mi się instalować ich pod wine choć pewnie by działały bo to starocie. Gry przez przeglądarkę, Internet, pocztę, pisanie prac, robienie grafik czy rysunków córka załatwia w Linuksie.
Żona na swoim laptopie ma partycję z Win8 bo był zainstalowany fabrycznie, ale poza kilkoma dniami na początku nie używa go w ogóle i teraz nawet nie pamięta hasła do systemu. Na co dzień używa Linuksa, co ma dodatkową zaletę, że jak jej uczniowie przynoszą prace na pendrive'ach (jest nauczycielką), to nie musi się zastanawiać, gdzie oni wcześniej je wtykali, co złapali i co na nich przyniosą.
Córka teraz idzie do liceum i kupiłem jej laptop na którym zażyczyła sobie Linuksa. Ponieważ do podręczników będzie miała płyty z jakimiś dodatkami, to istnieje możliwość, że będą zabezpieczone i zadziałają tylko pod Windows. Dlatego też zainstaluję maszynę wirtualną i Windows7. Też raczej dlatego, że będzie mieszkać w internacie 150 km od domu i nie będę w stanie jej pomóc, jakby miała z czymś problem. Inaczej byłby sam Linuks.
Ostatnio ktoś rodziny prosił mnie o zainstalowanie Linuksa, bo skończył się okres serwisowy WinXP, a ponieważ komputer wykorzystuje przede wszystkim do Internetu, to nie będzie problemu z niedziałającymi programami i zakupem nowej wersji systemu. LibreOffice, Gimp, plus Thunderbird do poczty i tak już były pod Windows.
Wg mnie, to przede wszystkim nie spiesz się. Spisz sobie programy których używasz i poszukaj ich odpowiedników - są takie zestawienia w Internecie. Potem sprawdź, czy te, dla których nie znalazłeś odpowiedników moga działać w wine. Zobacz, ile programów będziesz musiał używać pod Windows, jakie i dlaczego? Czy dasz radę z nich zrezygnować? Jeśli nie to zostaw partycję z Windows, a Linuksa zainstaluj na pozostałej części dysku lub, nawet lepiej, na drugim dysku. Plusem takiego rozwiązania jest możliwość używania programów w ich natywnym środowisku. Minusem - "rozdwojenie jaźni" i upierdliwa konieczność restartowania komputera, jeśli chce się coś zrobić na drugim systemie. Całe szczęście są w Linuksie sterowniki, które pozwalają na odczyt i zapis na partycji ntfs (kiedyś tak nie było), więc ułatwia to sprawę wymiany danych miedzy systemami.
Jeśli masz wystarczająco szybki komputer lub używasz średnio wymagających programów, to możesz zainstalować Windows w wirtualnej maszynie pod Linuksem. Znika problem z restartowaniem komputera - jak chcesz Windows, to uruchamiasz je jak każdy inny program, jak chcesz Linuksa, to minimalizujesz okno, albo wyłączasz Windows i okno się zamyka. Trzeba tylko wziąć pod uwagę, że w takiej konfiguracji komputer musi podołać uruchomieniu na raz 2 systemów operacyjnych plus programy. Wydaje mi się, ze Twoja konfiguracja powinna wystarczyć. Linuks bardzo sprawnie zarządza pamięcią, a gdyby jej było mało, o możesz ją zwiększyć do możliwości płyty. Windows7 Home może obsłużyć tylko do 16 Gb RAM.
Przede wszystkim zastanów się, ile czasu jesteś w stanie poświęcić na zmianę przyzwyczajeń. Czy możesz sobie pozwolić na okres frustracji, kiedy prawie nic nie będziesz w stanie zrobić na komputerze, bo nie np. znajdziesz dysku c: albo d: (Linux nie używa liter do oznaczania dysków/partycji) albo po prostu to samo robi się inaczej i zanim to odkryjesz, upłynie trochę czasu.
Na początek pobierz jakąś wersję Linuksa, zainstaluj na pendrive'ie, wystartuj z niego komputer i zobacz jak to wygląda. Opis procedury jest np tu.
Rozpisałem się tak nie po to, żeby Cię odstraszyć długo, tylko trochę spowolnić, bo pośpiech jest złym doradcą, a niechcący możesz narobić sobie problemów. Potem nabierzesz tylko niepotrzebnych uprzedzeń. Z Linuksem da się*żyć, trzeba tylko dobrze rozeznać własne potrzeby i być gotowym na zmianę przyzwyczajeń. A czasem tylko na nabranie nowych.
Uff...
Dzięki za tak wyczerpującą wiadomość
Ja skończyłem technikum informatyczne więc linuxa po części znam (siedzieliśmy w nim dwa lata na "systemach operacyjnych i sieciach komputerowych" zamontowanym na wirtualnej maszynie -VMwere). Z tego co pamietam to wolałem siedzieć sobie w tym linuxie niż się męczyć z windowsem :/
Czas jaki by mi był na przypomnienie sobie interfejsu tak dokładniej to myślę, że dzień to góra (max 2 jeżeli miałym sobie komendy przypomnieć).
Lista programów jakich używam w windzie jest niewielka + podstawowe tj komunikatory, odtwarzacze, czy zdalne sterowanie PC przez wifi (na 100% są odpowiedniki bo nawet rozmawiałem o tym z kolegą - programistą co całe życie w linuxie siedzi).
Laptop pociągnie dwa systemy spokojnie jak trupy z technikum dały radę to ten da
Programy na windzie mam takie: LR (noo już sie testowa skończyła na wszystkich trzech komputerach więc stąd ten temat bo trzeba się będzie w studencką zaopatrzyć), ww programy i program do krzywych.
Jak na razie nie będę się przenosił bo muszę ważniejsze dane przenieść na zewnętrzny HDD (jak na razie kasy nie mam na niego) i dopiero wtedy zmiana systemu. Może faktycznie zamiast LR-a zaopatrzyć się w tego darktable? On jest płatny czy darmowy?
Na linuxie się przynajmniej nie będę martwił o infekcję komputera oraz ten system daje większe możliwości niż windows![]()
Darktable jest całkowicie darmowy ale to nie jest jego największa zaleta.
Wypowiedź Jarkoda jest interesująca od strony poznawczej, zwłaszcza że nei jest jak widać hurra-optymistyczny jeśli idzie o przesiadkę na inny system. Mnie przyda się także wiadomość, że są spisy programów i ich odpowiedniki z win na linuxa.
Natomiast patrząc na tytułową już sprawę LRa pod linuxem, to pozwolę sobie zauważyć taki fakt, że ludzkość teraz szuka każdego pojedynczego procenta przy zwiększaniu wydajności i optymalizacji środowiska pracy dla LR - stąd myślę, ze uruchamianie wirtualnej maszyny i dopiero spod niej odpalanie LRa, czy podobne komninacje to jednak droga donikąd.
pozdrawiam bombelkowo
Jak ktoś się rzuca, że nie wie jakie zdjęcia robię: proszę bardzo (flickr), choć stare.
Za długo już używam Linuksa (zacząłem od Mandrake'a Bluebird w roku 2002) żeby cechowała mnie nadgorliwość neofity. Jak wszytko, Linux też ma swoje zalety i wady. Co więcej, co dla jednego będzie zaletą, to dla innego wadą nie po zaakceptowania. I na odwrót. Z biegiem lat można już takie rzeczy dostrzec. Pamiętam, z czym miałem sam problemy, jakie podejście i ile się nakląłem, jak proste wydawałoby się rzeczy nie działały. Co ciekawe, uważam, że kiedyś znacznie więcej wiedziałem o tym systemie, niż teraz. Od jakiegoś czasu po prostu mi działa, więc zapominam to, co kiedyś było mi potrzebne i już nie jest.
Spisów odpowiedników jest w sieci sporo. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę Linux Windows equivalents i wyskakują na pierwszych pozycjach np. taki Linux Alternative Project.
Zgadam się, co do zapotrzebowania LR na moc procesora. Najprawdopodobniej używanie go w maszynie wirtualnej niewiele zmieni. Ale nie byłbym sobą, gdybym nie spróbował. Poza tym, jeśli tylko okazałoby się, że LR działa tak samo szybko, jak pod Windows (nie szybciej), to dla mnie już i tak byłby zysk, bo odpadłoby ciągłe restartowanie komputera i wszystkie pliki miałbym wygodnie na jednej partycji, co z kolei ułatwiłoby tworzenie kopii zapasowych (Deltacopy działa mi bardzo wolno w Windows, szybciej przekopiowałbym pliki ręcznie), zlikwidowało kwestię niezgodności uprawnień do plików na serwerze NAS i w Windows i w ogóle miałbym trochę mniej problemów.
Skontaktuj się z nami