
Zamieszczone przez
pardwadwa
Żartujesz, czy tak poważnie...?
Wyobraźmy sobie scenę - w tle po prawej ściana, z lewej pusto (jakieś pole) i pies biegnący na prawo, w stronę ściany. Na puszce teleobiektyw więc pstryk i dalej:
1. Obrabiasz fotkę nazywasz ją "Piesek" wrzucasz do neta, pojawia się odbiorca i co widzi? No jest piesek, fajnie. Ale szybko biegnie...! Sweet focia! Koniec.
2. Obrabiasz fotkę nazywasz ją "4" i wrzucasz do neta, razem z 1, 2, 3 i 5 (zamiast cyfr mogą być gwiazdki, nic, cokolwiek), na których są też kwiatek, dwie lokomotywy, jeszcze kwiatek i Twoja babcia. Pojawia się odbiorca i co widzi? Widzi kwiatek, dwie lokomotywy, znowu kwiatek, psa i babcię. No fajnie, poogląda czy dobrze naświetlone, jaka GO, coś tam jeszcze, morze dorzuci komentarz typu "kolory super, podoba mi się GO, no ale łapę to uciąłeś..."
3. Kawałek się cofniemy. Widzisz psa, który pędzi po polu jak szalony, po prawej ściana, na puszce tele... Super! Pstryk, perspektywa skompresowana, ach...! Obrabiasz fotę, pies wygląda tak, jak miałby się za chwilę rozbić o ścianę... Nazywasz ją "Szaleniec", wrzucasz do neta, pojawia się odbiorca...
... którą fotkę zapamięta najdłużej?
Różnica między "chińskim domkiem", a "Chińskim Domkiem w Żywcu" jest diametralna... Przy pierwszym tytule, no cóż, wchodzę, a że nigdy w życiu nie byłem w Żywcu widzę, że autor strzelił fotkę jakiemuś budyneczkowi, który wyglądem ledwo, ledwo przypomina pagodę. Przy drugim, o ile samo zdjęcie będzie techniczne dobre (bo to w końcu architektura a nie street), inteligenty człowiek zada sobie pytanie "A co to jest ten Chiński Domek w Żywcu", włączy wikipedię, przeczyta...
Oczywiście, są zdjęcia, dla których dobrym tytułem będzie na przykład trzykropek, ale autor już w trakcie robienia zdjęcia musi mieć świadomość co robi... Jak scena jest odpowiednio mocna, to nawet te trzy kropki wystarczą.
Skontaktuj się z nami