Z mojego rozwijania takich wątków nie wynika nic miłego zazwyczaj. Napiszę tylko, ze kolorystyka tego portretu narzuca mi skojarzenia rodem z mieszalni farb malarza pokojowego z lat 80 tych, gdzie krolujaca barwa byla lososiowa dengrengolada. By bawic sie w obrobki trzeba zrobic dobre jakosciowo zdjecie, lub przynajmniej miec pojecie o ratowaniu czegos , co sie popsulo. To piekne dziewcze ma skore w odcieniu mocno pseudowieczorowego pudru pokrywajacego zreszta nie tylko twarz, ale i reszte klatki.O nie bialym bialym na tej focie chyba nie musze pisac. Pozdrawiam.