Close

Strona 2 z 2 PierwszyPierwszy 12
Pokaż wyniki od 11 do 14 z 14

Wątek: Zupa

  1. #11

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez amirez Zobacz posta
    Smakowite. A to jest najważniejsze. Najczęściej prawdziwe jedzenie jest mało fotogeniczne i przypomina plastykowe. W związku z czym przy zdjęciach kulinarnych zastępuje się je "zamiennikami" np. cola gra kawę Jeżeli to oryginały - to się Tobie udało. Podoba się!
    A makro - bo porcyjki na talerzykach są "makro"
    Cytat Zamieszczone przez darkmajin Zobacz posta
    no jeszcze raz powiem, jest fajnie jak to początki to co będzie dalej
    Bardzo dziękuję! Nie stosuję zamienników, ciastka piekłam sama, kawa też jak najbardziej oryginalna, nieco wystygła niestety! To jest właśnie ten ból, że często fotografuję jedzenie, które przygotowałam przed chwilą. Kiedy przestygnie lub chwilę poleży, wygląda już inaczej. Znawcy twierdzą, że gorąca potrawa nadaje się do sfotografowania jedynie w ciągu 30 sekund od ułożenia na talerzu. Na razie jeszcze nie opanowałam tego tempa... To może coś gorącego teraz... To podobno jedno z lepszych moich zdjęć (mam innego faworyta).


    Uploaded with ImageShack.us

  2. #12

    Domyślnie

    Obejrzałem Twoje fotografie zamieszczone tutaj oraz zajrzałem na blog. Ogólnie fajne zdjęcia jak na początki ale... no właśnie jest kilka "ale"

    Po pierwsze primo - za małą wagę przywiązujesz MZ do szczegółów. Co mam na myśli - już tłumaczę. Czasami elementy potraw aż proszą się, aby je trochę "ogarnąć". Por w zupie, pierogi leniwe... Przed naciśnięciem spustu migawki zerknij jeszcze przez wizjer i pomyśl co by można było poprawić. Kluczem tutaj jest symetria i powtarzalność, albo asymetria (ale kontrolowana) i chaos (pozorny oczywiście). Nie mówię, że ułożenie każdego z elementów musi być poprzedzone wnikliwą wielogodzinną analizą, ale tu nad tym co mamy w kadrze tez trzeba panować

    Po drugie primo - estetyka. Poza tym co napisałem powyżej zwracaj uwagę na wszelkie "defekty" powstałe przy nakładaniu potrawy i jej transporcie na plan zdjęciowy Zachlapane sosem talerze, kawałek makaronu na brzegu talerza, czy miski, pobrudzona barszczem miseczka z tymże w środku (wytarta, ale ślad pozostał), okruchy itp. Doskonałym przykładem mogą być Twoje "leniwe kopytki". Do polania masło z bułką, ale pierogów, nie talerza wokoło, bo powstaną "paćki". Posypać cukrem na wierzch, a potem cynamon na "kopytki" i na brzeg talerza delikatnie - tak ja bym to widział

    Po pierwsze secundo - oświetlenie. Piszesz o użyciu światła dziennego, zatem zapewne fotografujesz blisko okna, bo niektóre zdjęcia są dość nierównomiernie oświetlone. Spróbuj naprzeciw okna postawić coś, co zrównoważy Ci oświetlenie (kawałek styropianu, białej blendy, a nawet zwykłej kartki). Doświetlisz tym samym zdjęcie i zlikwidujesz ostre cienie.

    Po drugie secundo - balans bieli. Spróbuj go ujednolicać (ustaw WB na PRE przed wykonaniem zdjęć, albo rób w RAW-ach i poprawiaj w postprocesie). Ktoś powie, że zdjęcia jednych potraw mogą mieć nieznacznie zmieniony WB w stosunku do drugich. Owszem, ale nieznacznie, u Ciebie ten dysonans jest czasem bardzo mocno widoczny (niektóre talerze są wręcz niebieskie, choć jestem pewien, że tak naprawdę są białe). Poza tym zdjęcia są na blogu, więc ktoś, kto Cię odwiedza po raz pierwszy, ogląda zapewne kilka sesji kulinarno zdjęciowych pod rząd. Na którymś ze zdjęć światło dzienne uzupełniałaś światłem sztucznym, w efekcie czego pół talerza było niebieskawe, drugie pół żółtawe. To również nie wygląda zbyt dobrze. Światło dzienne staraj się uzupełniać czymś co je tylko odbija, lub czymś o podobnej temperaturze barwowej (ok. 5500K, ale to tez zależy od zachmurzenia i pory dnia). Ewentualnie rób w RAW, wywołuj na kilka razy i składaj na warstwach, albo wywołuj w LR4 (tam już jest pędzel WB).

    Po pierwsze tertio - kadr. Niektóre potrawy, jakby to powiedzieli spece od krajobrazu - "lecą". Czasem minimalne przechylenie/obrócenie aparatu daje zupełnie inny efekt. I znów - popatrz w wizjer, pochyl aparat lekko do przodu, do tyłu, przesuń/obróć lekko w prawo, w lewo... znajdź TEN punkt widzenia, który chcesz utrwalić. Spójrz na swoje ostatnie zdjęcie w tym wątku. Niby ok, ale MZ i tak leci w prawo. Poza tym lekko przyciasnawo wg mnie (i brudna miseczka ).

    I "last but not least" - "apetyczność". Potrawy muszą wyglądać apetycznie. Patrząc na zdjęcie "oglądacz" musi chcieć to zjeść. Większość Twoich zdjęć jest apetyczna. Jednak są też takie, które niestety odbiegają od tego schematu. Kurcze pieczone na przykład wywołuje u mnie odczucia wręcz przeciwne. Albo zapiekanka wiejska. Wygląda apetycznie, ale na jednym ze zdjęć kojarzy się niezbyt dobrze. Ja wiem, że to jest naczynie żaroodporne z łyżką pozostałymi po nałożeniu apetycznej zapiekanki na talerze, ale wygląda trochę jakby ktoś w trakcie posiłku wstał i zostawił do połowy niedojedzony obiad.


    Co do obiektywu makro, to uważam, że jest to bardzo dobry pomysł. Pomijając fakt, że obiektywy makro dają z reguły potwornie ostry obrazek, to często chcąc pokazać jakiś szczegół z bliska okazuje się, że obiektyw "nie-makro" kończy nam ostrzyć zanim zbliżymy się wystarczająco blisko fotografowanego szczegółu (na kilku zdjęciach na blogu mam wrażenie, jakbyś, chcąc zbliżyć się jak najbardziej potrawy, lub rozmyć jak najbardziej tło, celowo odpuszczała ostrość głównego motywu zdjęcia). Zawsze można robić zdjęcie z większej odległości i cropować, ale to już nie to samo - inny rozkład GO i perspektywa. Poza tym większość obiektywów makro ma niską wartość minimalną przysłony, co da nam dodatkowo lepszą kontrolę nad głębią ostrości niż w obiektywie kitowym.
    Fotografujesz DX-em, zatem MZ najlepszym wyborem do fotografii jedzenia jeśli chodzi o ogniskową będzie coś w okolicach 40mm (jest taki Nikkor), ew. 60mm (Nikkor albo Tamron).


    Ok, nie nudzę więcej. A na blog na pewno wrócę



    PS. Wszystko, co powyżej, to oczywiście MZ
    clusca
    Fufu X

  3. #13

    Domyślnie

    No, masz rację. Ale boczuś w barszczyku wyszedł bosko
    Tutaj jest... podpis

  4. #14

    Domyślnie

    clusca napisal juz sporo ale jak juz trafilem na ten watek do dodam cos od siebie
    co do "ulozenia" potraw i generalnie stylizacji jedzenia warto zaopatrzyc sie w: zestaw pedzli i pedzelkow, kilka szczypiec i peset, spraje do oliwy, patyczki do uszu, do doczyszczania zastawy i poczytac o roznych trikach kucharskich zeby jedzenie dobrze wygladalo (aha i nie pisze o rozpowszechnionym, a w wiekszej ilosci przypadkow falszywym pogladzie ze roznego rodzaju farby i lakiery pomoga nam w tym ze zdjecie kulinarne bedzie super)
    obiektywm makro jak najbardziej sie sprawdzi, oprocz ostrosci bardzo czesto pomoze nam sfotografowac jakis detal
    balans bieli, tu polecam ustawienie wczesniej przy pomocy probnika, lub bialej kartki
    jesli robisz w rawach to spokojnie w postprocesie (i tu mozesz poeksperymentowac, znam takich ktorzy robia zdjecia w chlodniejszych kolorach, ja raczej preferuje bardziej cieplo)
    i z takich na szybko to jak poogladalem zdjecia na Twoim blogu to moim zdaniem potrzebuja wiecej swiatla, czyli albo lampy (wystarcza jakies male typu YN) albo konieczny statyw i rozpraszac na okno (moze byc przescieradlo, tylko biale i bez wzorow)

Strona 2 z 2 PierwszyPierwszy 12

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •