...
Wqrw 3. Tempo pracy. Opanowalem sie jakos (o czym swiadczy fakt, ze nie zaczalem od tego punktu, a i tym bardziej -- jednoczesnie na nim nie zakonczylem). Praca w LR4 (na i5 3,7 GHz, 8 GB RAM), to masochizm w najczystszej postaci. Operowanie suwakami, kojarzy mi sie z mieszaniem kajmaku slomka do napoju. Q! Cala robota traci sens przy takim ciagnacym sie lajnie! Na dodatek suwaki "skacza", zamiast przesuwac sie plynnie, co za tym idzie -- jesli chcemy uzyc wartosci pomiedzy (badz co badz duzymi) skokami, to pozostaje wpisac je recznie. Nie ma to nic wspolnego z wygoda i szybka praca! Przegladanie zdjec (z wczesniej juz zadanymi korektami), to jest kompletne nieporozumienie! Wcisniecie klawisza kursora i 2 sekundy czekania, zeby zdjecie sie wyswietlilo lub zeby mozna bylo wcisnac (z zakladanym efektem) klawisz "Del". Trzeba miec naprawde sporo czasu i jednoczesnie tylez samo cierpliwosci, zeby uzywac LR4 jako jedyne narzedzie do przegladania i organizacji RAWow. Przez praktycznie caly czas pracy (nawet przy prostych operacjach, a czesto nawet wtedy, gdy nic sie nie dzieje), wiatrak procesora wyje, bo wszystkie rdzenie sa obciazone w 100%. Nawet nie chce mi sie myslec, co musi sie dziac, kiedy dolozy sie jeszcze korekte obiektywu i najdzie ochota na pobawienie sie adjustment brushem. Skoro proste wyswietlenie obrazu (z kilkoma korektami) tak bardzo obciaza komputer, to jak tu mowic o wydajnej pracy? Po robocie wrzucilem te same zdjecia (z XMP) do ACR. O dziwo -- wszystko dziala normalnie. Suwaki chodza plynnie, a zmiany nastepuja natychmiast. Mozna? Mozna! Smiech mnie ogarnia, kiedy pomysle, ze w tym LR mialbym przeprowadzac takie korekty lokalne jakie standardowo robie w Nikon Capture... Czasami kilka stepow z maskami lub po kilkanascie u-pointow na kazdy z nich... W sofcie Adobe -- zwariowalbym po pierwszym zdjeciu, gdybym pomyslal, ze musze ich obrobic kilkadziesiat.

Skontaktuj się z nami