Miałem przedstawić swoje wrażenia, ale jak zwykle brakowało czasu...
Jak już wcześniej pisałem - sporo bawiłem się puszką przedprodukcyjną, mniej wersją finalną.
Puszka przedprodukcyjna miała spory BF, nie szło zrobić ostrego zdjęcia na pełnej dziurze. Pomiar światła działał zupełnie inaczej niż w D3s'ie. Te same szkła, te same warunki - więcej poniżej.
W puszce finalnej AF pod względem celności był ok - raptem kilka przestrzałów. Ale jego prędkość (używałem z 24-70 i nowym 85/1.8G) to jakaś miazga!! Reaguje dużo szybciej, sporo szybciej startuje z miejsca, a śledzenie 3D to czysta poezja... Jeśli śledzimy obiekt i ucieknie nam z kadru, po przekadrowaniu z powrotem na obiekt, aparat sam znajduje obiekt i ponownie go śledzi! Z twarzą tancerki działało to niemalże bezbłędnie - co ważne, również na niekrzyżowych polach (ale scena była dość jasno oświetlona, trzeba sprawdzić w gorszych warunkach).
Bardzo dziwnie działał pomiar światła. O ile przyzwyczaiłem się do różnicy między D700 a D3s (na matrycowych naświetlają inaczej, ale punktowe działają bardzo podobnie), to w D4 było tak....dziwnie.... Matryca soczyście naświetlała i to różne sceny. Punktowy pomiar to jeszcze dziwniejsze zachowanie. Najczęściej zdarza mu się nie doświetlać, a czasami potrafił solidnie prześwietlić. D3s w tych samych i z tymi samymi szkłami naświetlał poprawnie.
Wysokie ISO w zasadzie ok, ale mnie trochę martwią zółte łatki przy wyższym ISO (od 12800 w górę).
Ciężko przyzwyczaić się do nowej guzikologii i joysticków AF. Na początku nie mogłem paluchami odszukać tych joysticków i AF-ON przy pionowym chwycie. Szkoda, że nie poprawili głębokości pionowego chwytu, od zawsze przeszkadza mi to w serii Dx Nikona.
Chyba tyle ode mnie. Trzeba dorwać puszkę na zlecenie, wtedy można będzie powiedzieć coś więcej

Skontaktuj się z nami