Dzięki. Pożyczyłem dzisiaj z zaprzyjaźnionego sklepu jakiegoś najprzaśniejszego i najtańszego TP-Linka, jakiego mieli, podłączyłem go i wszystko wróciło do normy. Czyli do tych 2,5-2,8 mb/s. Jednak ten livebox to faktycznie ścierwo. A dzisiaj, to się całkiem zawiesił i w ogóle było no response... Dziwne tylko, że do pewnego momentu chodził normalnie. Zdecydowanie dłużej niż rok. Na bank w którymś momencie zassał sobie jakiś fajansowaty upgrade i zaczął się sypać. Tak sobie przypominam teraz, że już kiedyś miałem coś podobnego... Wtedy dzwoniłem po błękitnych liniach i tam mi kazali zrobić hard reset. Wtedy to też pomogło. Pewnie jak bym go teraz pocisnął, to by zaczął przez jakiś czas też normalnie działać, dopóki by znowu czego nie pociągnął... Potestuję sobie tego pożyczonego TP-Linka, jak się sprawdzi, to go sobie zostawię, a jak będzie coś wyczyniał, to będę szukał czegoś na podmianę. Jeszcze raz dzięki za rady.
EDIT:
@Credka, to widać, że niewiele się zmieniło... Te kilka lat temu, gdy się bujałem z tepsą, mieszkałem właśnie w ścisłym centrum Warszawy, przy Pl. Bankowym i tam żadna kablówka jeszcze nie dostarczała netu (mimo, że i Aster i UPC działały już prężnie). Wtedy też byłem skazany na tepsę, a w tym czasie dopiero ruszali z Neostradą. Ale były jaja... Normalnie inwektywy leciały przez słuchawkę... A żeby umowę zawiązać (właściciel mieszka na stałe poza granicami kraju i nie mógł sobie podjechać tak po prostu podpisać kwitka)... A żeby ją później rozwiązać? No ale dobra, nie chce mi się już denerwować, a na samo wspomnienie zaczyna mnie telepać...
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami