pierwsze ładniejsze![]()
Szukaj
pierwsze ładniejsze![]()
A właśnie dokładnie na odwrót![]()
Nie stwarza żadnego problemu... Obiektyw z tym pierścieniem ostrzy na nieskończoność bo pierścień ma tę samą głębokość co zwykły który nie ma opcji wydłużania. Dopiero jak jesteśmy na obiektywie na mfd a chcielibyśmy jednak trochę bliżej to uruchamiamy adapter który możemy mieć zawsze założony bo nam to nic nie szkodzi a okazjonalnie da możliwość ostrzenia z bliższa.
I jest to o wiele wygodniejsze od mieszków i pierścieni bo nie trzeba dodatkowo zakładać aby ostrzyć z bliższa i nie tracimy ostrzenia na nieskończoność. No chyba że kręcimy adapterem nie ostrząc na bliskie obiekty ale nie widzę większego sensu w takiej opcjiPraktycznie z normalnego obiektywu robi nam to makrówkę pewnie średnio 1:2 (sprawdzę sobie z jakąś makro50tką z ciekawości choć dla różnych obiektywów będzie miało różne odwzorowania). Z taką przewagą że ostrzenie w 'normalnym' zakresie jest wygodniejsze (makrówkami się długo kręci), za to z takim minusem że nie każdy obiektyw nadaje się do macro tak dobrze jak skonstruowane do tego makrówki;p
Swoją drogą wydłużenie adaptera do końca wiąże się ze stratą ok. działki światła (jak w makrówkach).
Czy możesz oświecić mnie w poniższych tematach?
Ile obrotów, o jaki kąt należy przekręcić pierścień aby zmienić ustawienie z normalnego na maksymalne wysunięcie?
Na jaką odległość maksymalnie wysuwa się pierścień?
Jak jest spasowany gwint, czy obiektyw trzyma oś?
Żółtaczka nie wynika z pomyłki WB, tylko z żałosnej ułomności fotografii cyfrowej.
Matryca z mozaiką*bajerowską rejestruje barwy inaczej niż oko ludzkie, a profil aparatu stara się skorygować te różnice. Problem polega na tym, że punktem odniesienia profilu są różnice względem widzenia fotopowego standardowego obserwatora dla obiektów o typowych krzywych remisji spektralnej oświetlonych widmem światła dziennego.
W powyższym przykładzie z góry wiadomo, że tego typu profile (i ogólnie matryca bayerowska) skazane są na klęskę, bo sceneria oświetlona jest mieszanym światłem sodowym, żarowym, nocnym i buk wie jakim jeszcze, percepcja zaczyna przechodzić na widzenie mezopowe, więc aparat musiałby rejestrować multispektralnie i inteligentnie renderować barwy z użyciem bardziej zaawansowanego modelu CIECAM02, a nie standardowej kolorymetrii (czyli praktycznie mówimy o utensylium z filmów science fiction).
Co więcej - gdybyśmy nawet mieli taki aparat kosmitów, to i tak rezultat byłby całkowicie inny - bo decydując o sposobie odwzorowania barw nie zależało mi na efekcie realistycznym, tylko surrealistycznym![]()
Ostatnio edytowane przez Czornyj ; 17-03-2015 o 08:04
Wspaniały stan - po przeczytaniu odpowiedzi czuje się głupszy niż dwie minuty wcześniej![]()
ale moje ludzkie oko, co prawda ułomne, ale jednak, widzi mniej więcej tak jak jest na pierwszym zdjęciu.
Skąd to wiem? bo taka fuc.... latarnia stoi przed moim domem i ja obserwuję niemal codziennie. Dlaczego uważam więc, że zdjęcie pierwsze jest lepsze? Bo moim zdaniem lepiej odzwierciedla "tak tam było", niż to drugie.
No chyba, ze było tak jak na drugim, ale w to głęboko wątpię
Pozdrawiam, Michał
__________________________________________________ ________________________________
ilość profesjonalizmu jest wprost proporcjonalna do ciężaru plecaka i wielkości matrycy, a odwrotnie proporcjonalna do odporności na krytykę
Skontaktuj się z nami