Z innej beczki (UWAGA długie! Więcej niż 160 znaków).
Dokończę może wątek z pękniętym filtrem.
Długo analizowałem historię eksploatacyjną mojego nexa. Przez blisko dwa miesiące nie ściągałem lensturbo (e-szkła używam tylko na wycieczkach, na co dzień bawię się manualami), uszkodzenie odkryłem kiedy ściągnąłem lensturbo, czyli w związku z brakiem bezpośredniego dostępu do filtra, pęknięcie mogło nastąpić tylko wskutek naprężeń typu upadek, ale to akurat wykluczam na milion procent.
Być może sam fakt długotrwałego użytkowania lensturbo i ciężkawych szkieł m42 może powodować takie zniszczenia - poprzez długotrwałe naprężenia i zwykłe zmęczenie materiału. Jeśli tak, to trochę słabooo... Może mix czynników np. naprężenia + aktywny mechanizm czyszczenia (czy załącza się z każdym wyłączeniem aparatu?) Tak, ostatnio używałem głównie takumara 135/2.5 v2 (mniam!), który do lekkich nie należy... A być może zaszło jakieś prozaiczne zdarzenie którego nawet nie zarejestrowałem, typu mniej subtelne odłożenie zestawu na półkę, lub np trzymanie takiego niezbyt lekkiego zestawu, jednorącz za grip aparatu. hm...
Jako że miałem jeszcze kilka dni gwarancji (dosłownie 3), a poza tym byłem pewien, że „nie wykonałem żadnej bezpośredniej ingerencji w matrycę”, pognałem aparat do naprawy gwarancyjnej, ale niestety nic nie wskórałem... Trochę próbowałem dyskutować, ale powtarzany na okrągło argument o uszkodzeniu mechanicznym, ostatecznie mnie złamał.
CSI wymianę filtra wyceniło na 800zł, więc nie ma o czym mówić, będę używał mojego nexa takiego, jaki jest, aż do zarżnięcia. Przy przesłonach poniżej 5 nie widać specjalnie mankamentu, a jak pęknie dalej, to najwyżej pobawię się w Wielkiego Elektronika i albo wymienię filtr sam (65 dolców), albo go usunę (ciekawe czy będzie zysk na ostrości) i przyspawam na stałe lensturbo.
Jeszcze jedno: zachęcony forumowym doniesieniom, o pomyślnym reklamowaniu startej powłoki antyrefleksyjnej z wyświetlacza, również ją zareklamowałem – niestety, CSI uznało że jest to usterka kosmetyczna, nie podlegająca naprawie gwarancyjnej. Reasumując, zysk z reklamacji był taki, że poczułem się trochę jak ściemniacz i naciągacz (ironizuję z lekka), a na jesienną wyprawę trekingową pojechałem w zastępstwie ze zwykłą małpą canona. (usterkę odkryłem w trakcie przygotowań do wyjazdu).
Na wyjeździe znacznie odczułem spadek jakości obrazka, aż nie chciało mi się robić zdjęć, ale za to jaka wygoda w użytkowaniu... Poza tym również zauważyłem, że canon, nawet w małpach, lepiej odwzoruje kolory. Zaczynam się poważnie zastanawiać czy nie pójść w canona g1x mk2 lub gx7. rx100 raczej nie, bo jestem obrażalski, i mam na sonego (chwilowo) małego focha.
Kilka słów dlaczego kupiłem nexa:
Po wielu latach biegania z kieszonkowymi małpkami, zapragnąłem lepszej jakości obrazka. Lustrzanki straszyły mnie gabarytami, myślałem, że takie bezlustro to będzie fajny kompromis. Teraz stwierdzam, że to chyba pomyłka, ze powinienem jednak pójść po prostu w kompakta z dużą matrycą. Jedno co mnie w nexie cieszy, to atrapa pełnej klatki, czyli lensurbo. Nie powiem, w fotografii prawiewielkoformatowaj (tzn takiej, gdzie matryca jest większa od paznokcia) jestem początkujący, mała GO dopiero zaczęła mnie kręcić, jeszcze mi się nie przejadła, lubię ją, pożądam, żaden kompakt nie da mi tego, co nex + LT + stare manualne szkiełka. Nie stronię od dziwacznych kombinacji typu nex + sonnar180 lub tair300, może przez to właśnie spotkało mnie to „nieszczęście” z dziwnie pękniętym filtrem.
Ale jak jadę w Tatry, to sonnara w plecak nie pakuję. Marzę o małym gówniarzu apsc o ekwiwalencie 24-135. Co prawda, g1x mk2 blisko jest, ale to chyba jednak cały czas mrzonka jest. Jeden aparat do wszystkiego...
Foto poniżej: LensTurbo + takumar 135/2.5
Szukaj






Odpowiedz z cytatem


Skontaktuj się z nami