W sobotę wybrałem się do lasu, by upolować poranne mgły. Ku mojej rozpaczy prawie ich nie było. Jedynie miejscami snuły się pojedyncze wstęgi oparu. Wyczekałem na moment gdy jedna z nich przesuwała się przez drogę na wprost jeszcze niskiego słońca.

Jak Waszym zdaniem wyszło???