Close

Pokaż wyniki od 1 do 10 z 43

Wątek: F6

Widok wątkowy

Poprzedni post Poprzedni post   Następny post Następny post
  1. #9

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez zdyboo Zobacz posta
    Ten drobiazg kosztuje 170 PLNów, jak dla Ciebie to parę groszy, to rozumiem też, że i F6 nie jest wysiłkiem finansowym. Ja swoje MR-3 kupiłem za 70 PLNów na Allegro
    Szczerze powiedziawszy nie pamiętam, ile mnie ten drobiazg kosztował, gdyż kupowałem go bardzo dawno, jeszcze za świętej pamięci dojczmarki. Sprzedawca w niemieckim sklepie zaproponował mi do obsługi ze statywu właśnie MR-3 plus zwykły wężyk zamiast kilkakrotnie droższego kabelka ze sterowaniem elektronicznym i poradził, żeby go wkręcić na stałe jako drugi spust. A skoro nie pamiętam, to nie mógł dużo kosztować. W każdym razie bez porównania mniej niż F5 z seryjnym drugim spustem czy F6 z opcjonalnym gripem. Za to jak dodaje sprzętowi profesjonalnego wyglądu.

    Cytat Zamieszczone przez zdyboo Zobacz posta
    Też mnie te wbudowane gripy odstraszają, bo jakby nie, to pewnie kupiłbym już dawno F5, zwłaszcza, że był taki okres, w którym, na Allegro te puszki w niezłym stanie, kosztowały ~1000 PLNów. F4 jak dla mnie jest deko krowiasty, nawet bez gripa ta puszka jest najzwyczajniej w świecie duża. Nie wiem też jaki AF ma ta puszka czy bliżej mu do współczesnych, czy raczej coś w stylu Nikona F501, brrr.
    Im starsza generacja aparatów, tym naturalnie gorszy z dzisiejszej perspektywy autofokus. F4 ma taki sam (a może prawie taki sam, dokładnie nie pamiętam) jak doskonale mi znany F801s, który w moich rękach osiągnął już pełnoletność i nadal nie zamierzam go się pozbyć. Wtedy była to światowa ekstraklasa, ale dla dzisiejszych reporterów jest zdecydowanie antykiem. Jednakże ja szybszego w gruncie rzeczy niespecjalnie potrzebuję. Bardziej ciągnęło i ciągnie mnie w stronę trybów manualnych niż w dynamikę akcji. Dlatego nie strzykał mnie ani F5, ani F100 w czasach, gdy można je było kupić jako nowe i przy niejakim sprężeniu mogłem sobie na to pozwolić. Ale po co miałem to robić, skoro byłem w pełni zadowolony z F801s? Dopiero całkiem niedawno dokupiłem używanego F100, a i to uczyniłem to pod wpływem zupełnie irracjonalnego odruchu. W zasadzie miałem zamar przejść na cyfrę, ale nie byłem zdecydowany, czy naprawdę chcę FX, czy może jednak ograniczę się do DX, a w nagrodę dostanę lepsze możliwości tele, więc nabyłem F100 i na razie ponownie zapomniałem o cyfrze.
    Podtrzymuję pogląd, że z punktu widzenia niekomercyjnego hobbysty z ambicjami zdecydowanie powyżej pstrykania u cioci na imieninach w obecnych czasach F6 nie ma żadnych wad z wyjątkiej tej jednej w postaci zupełnie abstrakcyjnej ceny. Na pewno stanowi - jak słusznie wyżej powiedziano - podsumowanie kilkudziesięciu lat rozwoju lustrzanek małoobrazkowych. Nigdy nic lepszego w tej dziedzinie już nie powstanie. Gdybym miał zbędne 2000 euro i nie miał F100, to może wybrałbym się do sklepu po F6, a i wtedy nie śpieszyłbym się z tą operacją. Natomiast F100, trochę mniej wyrafinowany technicznie od F6, ale na pewno nie aż w takim stopniu, jak wynikałoby to z obecnych rynkowych cen obu sprzętów (za nowe lub równoważne nowemu wychodzi około 6-krotna różnica), jest w tym samym kontekście wyborem całkowicie pozbawionym wad. Wszystkie inne aparaty to jest każdorazowo coś za coś, stosownie do indywidualnych preferencji.
    Ostatnio edytowane przez JacekB ; 29-10-2011 o 15:10

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •