Szczerze powiedziawszy nie pamiętam, ile mnie ten drobiazg kosztował, gdyż kupowałem go bardzo dawno, jeszcze za świętej pamięci dojczmarki. Sprzedawca w niemieckim sklepie zaproponował mi do obsługi ze statywu właśnie MR-3 plus zwykły wężyk zamiast kilkakrotnie droższego kabelka ze sterowaniem elektronicznym i poradził, żeby go wkręcić na stałe jako drugi spust. A skoro nie pamiętam, to nie mógł dużo kosztować. W każdym razie bez porównania mniej niż F5 z seryjnym drugim spustem czy F6 z opcjonalnym gripem.Za to jak dodaje sprzętowi profesjonalnego wyglądu.
![]()
Im starsza generacja aparatów, tym naturalnie gorszy z dzisiejszej perspektywy autofokus. F4 ma taki sam (a może prawie taki sam, dokładnie nie pamiętam) jak doskonale mi znany F801s, który w moich rękach osiągnął już pełnoletność i nadal nie zamierzam go się pozbyć. Wtedy była to światowa ekstraklasa, ale dla dzisiejszych reporterów jest zdecydowanie antykiem. Jednakże ja szybszego w gruncie rzeczy niespecjalnie potrzebuję. Bardziej ciągnęło i ciągnie mnie w stronę trybów manualnych niż w dynamikę akcji. Dlatego nie strzykał mnie ani F5, ani F100 w czasach, gdy można je było kupić jako nowe i przy niejakim sprężeniu mogłem sobie na to pozwolić. Ale po co miałem to robić, skoro byłem w pełni zadowolony z F801s? Dopiero całkiem niedawno dokupiłem używanego F100, a i to uczyniłem to pod wpływem zupełnie irracjonalnego odruchu. W zasadzie miałem zamar przejść na cyfrę, ale nie byłem zdecydowany, czy naprawdę chcę FX, czy może jednak ograniczę się do DX, a w nagrodę dostanę lepsze możliwości tele, więc nabyłem F100 i na razie ponownie zapomniałem o cyfrze.
Podtrzymuję pogląd, że z punktu widzenia niekomercyjnego hobbysty z ambicjami zdecydowanie powyżej pstrykania u cioci na imieninach w obecnych czasach F6 nie ma żadnych wad z wyjątkiej tej jednej w postaci zupełnie abstrakcyjnej ceny. Na pewno stanowi - jak słusznie wyżej powiedziano - podsumowanie kilkudziesięciu lat rozwoju lustrzanek małoobrazkowych. Nigdy nic lepszego w tej dziedzinie już nie powstanie. Gdybym miał zbędne 2000 euro i nie miał F100, to może wybrałbym się do sklepu po F6, a i wtedy nie śpieszyłbym się z tą operacją. Natomiast F100, trochę mniej wyrafinowany technicznie od F6, ale na pewno nie aż w takim stopniu, jak wynikałoby to z obecnych rynkowych cen obu sprzętów (za nowe lub równoważne nowemu wychodzi około 6-krotna różnica), jest w tym samym kontekście wyborem całkowicie pozbawionym wad. Wszystkie inne aparaty to jest każdorazowo coś za coś, stosownie do indywidualnych preferencji.
Szukaj




Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami