zmiescil sie nawet smiglowiec US Army, ale szczerze mowiac, spodziewalem sie czegos wiecej (i nie mowie tu o B-52). Owszem, furaczy swiecacych sie jak psu ..nosek ogrom, ale zaledwie kilka zaprezentowanych na prawde ladnie (wiem, wybredny jestem). Wiekszosc z nich stala, jakby je po prostu ktos tam zostawil i poszedl sobie na hotdoga. Do tego zadnych usmiechnietych lachonow, ktorych zwykle w takich miejscach nie brakuje. Podsumowujac, mi sie nie podobalo (i to nie tylko przez brak lachonow). W dodatku wszystko w takim amerykanskim stylu, ktorego nie znosze (i cale szczescie, ze zostaly mi tu tylko 4 miesiace zycia). Bleeeee. No nic, po tej optymistycznej refleksji chcialem podziekowac za komentarze, wciaz oczekujac konkretnych wskazowek, jak ugryzc taka impreze.
Dzieki
Art.
Szukaj





Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami