Cały problem w tym, że nienaturalne jest to, co widać na zdjęciu. Wiem, że to może zabrzmieć paradokslanie, ale tak właśnie jest.
Po pierwsze widzisz bardziej mózgiem niż okiem (w post scriptum ciekawostka na ten temat). Po drugie oko ma znakomicie większą rozpiętość tonalną niż najlepsze matryce czy filmy. Po trzecie, dasz wiarę, że ktoś to już zauważył?
Stąd mianowicie całe zamieszanie m.in. z HDRem na przykład - żeby to, czego na jednym zdjęciu oddać się po prostu żywcem
nie da, można było złożyć z dwóch, lub więcej zdjęć. Lub w ostateczności skorygować na jednym, jeśli się da i jakość nie ucierpi znacząco. Te techniki mają po prostu przybliżyć obrazek z aparatu do tego, co widzimy okiem. Gdybyś stał w takim cieniu, jak na Twojej fotografii, nie mógłbyś zobaczyć która godzina na zegarku, tak jest tam ciemno - a przecież w naturze stoisz w cieniu i czytasz gazetę... Na Twoim zdjęciu upuszczona pod nogi złotówka zginie jak kamień w wodzie, chyba, że wziąłeś latarkę. To ma być naturalne?
To oko, a w zasadzie mózg ma taką cudowną właściwość - Nikon zaś, nawet z tych droższych jeszcze nie. Od dawna pokazuję, na czym polega szkolny błąd wszystkich, którzy zaczynają zabawę z landszaftami: jeśli niebo wychodzi dobrze, to na ziemi panują egipskie ciemności; jeśli naświetla się dobrze ziemię, niebo wychodzi białe i przepalone. A przecież w naturze widzisz wszystko ładnie: i trawę i chmurki...
Wniosek, który tylko na pozór jest paradoksem: surowe zdjęcie (takie jak właśnie to, o którym mówimy) wygląda bardziej nienaturalnie, niż przepuszczone przez Photoshopa! Więcej - fachowo użyty PS uczyni to zdjęcie bardziej naturalnym niż jest teraz!
Śmieszne wnioski, co?
PS
Czym widzi człowiek... Zbadano kilkadziesiąt osób dorosłych, którym operacyjnie przywrócono wzrok (nie cudotwórczo, tylko na ogół usuwając mechaniczne przeszkody jak zaćma, jaskra, wszczepiając implanty soczewek, itp). Byli to dorośli, niejednokrotnie wykształceni ludzie, którzy kilkadziesiąt lat spędzili będąc ślepymi (lub ledwo odróżniając światło od mroku, o żadnych kształtach czy kolorach nie mówiąc).
Otóż jak przejrzeli, i to na całe dnie po operacji, nie potrafili powiedzieć, co widzą... Potrafili podać definicję trójkąta, opisać go dokładnie, narysować dłońmi w powietrzu (a nawet był wśród nich matematyk!) - ale nie potrafili znaleźć trójkąta wśród kilku kółek i kwadratów! To samo z innymi podstawowymi kształtami (o których przedtem, będąc niewidomymi wiedzieli jak wyglądają)...
Z czasem dopiero nauczyli się rozpoznawać rzeczywistość - tzn. ich mózg się nauczył.
Dlatego to, co naprwdę widzisz jest (czasem) tak zasadniczo różne od tego, co utrwalił aparat a potem pokazujesz na kawałku papieru, lub kawałku monitora. Nie musisz się z tym ani zgadzać, ani stosować. Sam spokojnie do tego kiedyś dojdziesz.
No dobra, pliki kończą mi się porzesyłać, więc idę spkojnie spać. Do-bra-noc mniam-mniam-mniam...
Skontaktuj się z nami