
Zamieszczone przez
doktor
To ja dla rozluźnienia atmosfery, moja historia sadownicza:
Macintosh IIx, Mac Classic II, LC, LC 475, Centris 650, Quadra 950, Quadra 840AV, PowerBook chyba 165, PowerBook 520c, PowerMac 6100, PWMac 8100 (najpierw 80, potem tzw. speed bump 110 MHz), PWMac 7200, PWMac 8600, G3, G4 Cube, G4, G5, G5 Pro dual, po drodze iMac, eMac, na końcu MacBook Pro. Kolejności w niektórych momentach nie jestem do końca pewien. W sumie historia od 1993 roku. Certyfikatów także nie posiadam. Fanboyem to może byłem w okolicach 1987 roku (wtedy jeszcze jabłuszko było tęczowe). Trudno było inaczej, zwłaszcza, że jeśli teraz blaszaki są brzydkie, to wtedy były szpetne jak wyrzut sumienia. Po 18 latach (cholera, to już tyle) na macu trudno o ekscytację. Po kolei różni spece z IT próbowali mnie ewangelizować na blaszaki. Może i są szybsze, bardziej jakieśtam, ale do mojej pracy wystarcza mi moja macówka. Czemu wszyscy chcą mnie przekonać, że jestem idiotą pracując na tym kompie? I że Stave Jobs zrobił mi z mózgu wodę. Z mojej perspektywy Stave Jobs jest w Applu (ponownie) od niedawna. Obudzony w środku nocy mogę sprawnie zrobić robotę, nie muszę oglądać działu IT (oni nie muszą oglądać mnie, czyli wzajemnie nie zawracamy sobie d...). Jakbym kupował sobie BMW serii 6 (albo 7) to nikt nie próbowałby mnie przekonywać, że spece od marketingu z Monachium odebrali mi rozum, a za te pieniądze mogę*mieć 4 Hiundaye (albo Fiaty, albo Toyoty)
Skontaktuj się z nami