To bardzo smutna historia. Nocą, w samotności dokonał żywota. I nikogo przy nim nie było. Nie zginął w akcji, w błysku flesza. Zgasł cichutko w szufladzie. Nie było żadnej ciężkiej i długotrwałej choroby, która mogłaby prowadzić do smutnego, acz nieuchronnego końca. Nie było czasu, by oswoić się z wizją odejścia. Bardzo smutne...moj niestety postanowil przejsc na emeryture. Tak z dnia na dzien. Wieczorem schowalem do szafki, a rano juz kaput. Tak, jakby skonczyla sie bateria. Oczywiscie wymiana nic nie dala. I w ten sposob powiekszyl kolekcje za szklem.
Szukaj





Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami