Close

Strona 7 z 7 PierwszyPierwszy ... 567
Pokaż wyniki od 61 do 66 z 66

Wątek: Ulicznica

  1. #61

    Domyślnie

    Oj tam, zaraz niegodnym. Ogrzej się lepiej w ciepelku Wojtkowych cieplych slowek, zapnij pasy i wybieraj, ktorym wolisz byc. Jak cos, wybieraj tego z wasami, don Kichot tez mial.

  2. #62

    Domyślnie

    W Krakowie nie ma wąsów. Aptekarz by musiał wysłać, czy coś.
    To, co widzisz, nie jest tym co widzisz.

  3. #63

    Domyślnie

    Ale są hipsterzy, a wąsy wśród nich ponoć popularne.

  4. #64

    Domyślnie

    Hipsterskie wąsy są zbyt mainstremowe. Hipsterstwo już zbyt mainstreamowe. Teraz prawdziwi hipsterzy nie są hipsterami i nie są, zanim stało się to modne.
    To, co widzisz, nie jest tym co widzisz.

  5. #65

    Domyślnie

    A co ma mój wpis do exifu?

  6. #66

    Domyślnie

    Panowie: dzięki, za zdjęcie i za wznowienie dyskusji.
    Nic już nie piszę, tylko może zacytuje:

    W. Młynarski, Piosenka tonącego

    W pogodę ładną szliśmy na dno, na samiutkie dno
    Prysł w setki drzazg okręcik nasz i w morskiej legł topieli
    Na pożegnanie żaden z kumpli nic nie krzyknął, bo
    Pływali trochę z sobą i bez słów się rozumieli.

    Pod nami głębia, ot mniej więcej Filipiński Rów
    Nad nami śmiech szyderczy tych, co w wodę nas wpuścili
    I rozgarniały nasze ręce topiel, znów i znów
    I jeślim wiedział wtedy coś, wiedziałem, że w tej chwili -

    Tonę! krzyczą nade mną rybitwy
    Tonę! we łbie spiralnie mi gna
    Myśl najszybsza z mych myśli gonitwy:
    Czy mi uda się odbić od dna?

    A jak to dno głęboko, czort je wie,
    Widoczność jest ogólnie nie najlepsza
    Mam w skroniach młot i żebrzą płuca me
    O jeden mały życiodajny łyk powietrza...

    Spostrzegam w wodzie przyjaciela, znam go z rejsów stu
    Ale gdy mnie pod wodą źle - ten się z lubością pluska
    Od pierwszej chwili płuca w skrzela się zmieniły mu
    Nóżki się zrosły, po czym je pokryła rybia łuska.

    Drogi słuchaczu, z wyobraźni swej użytek czyń:
    Już miały całkiem wciągnąć mnie odmęty złe, ponure
    Gdy nagle na tonących książek trafiam parę skrzyń
    I od nich - gruch! Odbijam się i śrubą idę w górę!

    Oddech biorę, cudowny szalony!
    Oddech biorę i zaciskam dłoń
    Oddech, który mi nie da utonąć
    Gdy nade mną znów zamknie się toń.

    A ci na górze nie widzieli mnie
    Widoczność jest ogólnie nie najlepsza
    I oto zaczerpnęły płuca me
    Nowy, wspaniały, życiodajny łyk powietrza.

    I znowu tonę, a hen w górze jest zielony brzeg
    I cichnie okrzyk "SOS! Ratujcie nasze dusze!"
    I nagle myśl mi się rozjaśnia i pojmuję, że
    To wszystko potrwa dłuższy czas, a ja po prostu muszę -

    Odbijać się, odbijać od wszystkiego, co się da
    Mądrzejszej filozofii nie żądajcie od tonących
    Bo tu, gdzie tonę, przypuszczalnie wcale nie ma dna
    A jeśli jest - nim znajdę je, tlen w płucach mi się skończy.

    A ja muszę po każdym odbiciu
    Oddech chwytać i zaciskać dłoń,
    Oddech, co mnie utrzyma przy życiu
    Gdy nade mną znów zamknie się toń.

    Ta myśl nadzieję wraca mi, bo cóż
    Choć pieśń ta jest ogólnie nie do śmiechu
    Miast czuć na sobie podły, rybi śluz -
    Wybieram życie od oddechu do oddechu.

    wybieram inne systemy

Strona 7 z 7 PierwszyPierwszy ... 567

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •